FUTSAL: Grad bramek w meczach Śląska Wrocław
03.11.2025 (14:25) | Jacek Bratekfot.: Adriana Ficek /slaskwroclaw.pl
Mecze futsalu charakteryzują się większą liczbą goli niż w pojedynkach na trawie. W miniony weekend w spotkaniach pierwszej i drugiej drużyny WKS-u bramki padały niczym liście w bieżącym miesiącu. W dwóch spotkaniach zanotowano łącznie 31 goli. Niestety wrocławianie przegrali oba mecze.
PIERWSZA DRUŻYNA (EKSTRAKLASA)
Pojedynek WKS-u z FC Reiter Toruń reklamowano jako walka sąsiadów. Obie drużyny zajmowały w tabeli miejsca obok siebie. Zwycięstwo pozwoliłoby Śląskowi przeskoczyć rywala. Ostatnie mecze pozwalały na optymizm. Po trudnym okresie zapoznawczym z Ekstraklasą Śląsk nie przegrał ostatnich czterech meczów. Z powodu urazów trener Zico nie mógł liczyć na kilku ważnych graczy (Izbiański, Witek, Maimon, Lintula czy Kołodziejek).
Śląsk zagrał słabo i niedojrzale. Nie potrafił wykorzystać przygniatającej przewagi w ataku, popełniał proste błędy w obronie natomiast goście byli zabójczo skuteczni i niemal niezawodni w defensywie. Początek meczu nie zapowiadał klęski. Obie drużyny próbowały zdobyć bramki, w Śląsku najlepsze okazje mieli Ribeiro i Dasaiev. W 2. minucie po raz pierwszy dali o sobie znać słabo dysponowani sędziowie. Najpierw nie odgwizdali faulu gości przy ich akcji, a następnie przy kontrze Śląska. Kolejna akcja torunian zakończyła się golem Szczepaniaka, ale Śląsk odpowiedział bardzo szybko. Minutę później po podaniu Ribeiro Dasaiev wpadł w pole karne i strzałem w długi róg doprowadził do wyrównania. Śląsk miał kolejne okazje (za sprawą Ribeiro, Moena, Yelisheva i Dasaieva), ale gracze chybiali lub przegrywali pojedynki z Kevinem Kollarem.
Bramkarz gości zaliczył bardzo udany powrót do Wrocławia. W ubiegłym sezonie trafił do Śląska w ramach transferu medycznego po kontuzji Martina Herlina na baraże o Ekstraklasę i w dużym stopniu przyczynił się do awansu Śląska. Zanotował wtedy sporo udanych interwencji, a nawet strzelił gola i został wybrany MVP baraży. W meczu ze Śląskiem również był jednym z najlepszych zawodników na parkiecie.
Tymczasem goście, choć w Śląsku dobre zawody rozgrywał 16-letni Bukowski, byli zabójczo skuteczni. W 10. minucie po rozegraniu rzutu wolnego Solano ponownie wyprowadził rywali na prowadzenie. Dwie minuty później Kraśniewski popisał się fantastycznym wolejem i było 1:3. Bramka na pewno będzie kandydować do miana gola kolejki. Torunianie grali bardzo agresywnie. Po 10 minutach gry mieli już na koncie cztery faule, po których sędzia pokazał aż trzy żółte kartki. W 15. minucie przewinili po raz szósty i Śląsk stanął przed szansą na kontaktowego gola. Niestety Moen z przedłużonego rzutu karnego uderzył nad bramką. W 17. minucie kontratak gości zakończył się golem Jankowskiego.
Niestety po przerwie było jeszcze gorzej. Śląsk popełniał błędy i w ciągu pięciu minut stracił kolejne cztery gole (dwa strzelił Spychalski, a po jednym Kraśniewski i Zboralski). Wrocławianie już w 25. minucie wycofali bramkarza i atakowali w przewadze. To właśnie wtedy Ribeiro po rozegraniu piłki z Yelishevem trafił do siatki po raz pierwszy. Minutę później ten sam zawodnik po podaniu Dasaieva pokonał Kollara po raz drugi. Mimo presji czasu, wrocławianie koszmarnie długo rozgrywali futbolówkę, zanim zdecydowali się na strzał. W końcówce Dasaiev ze Śląska oraz Szczepaniak z zespołu gości spudłowali z przedłużonych rzutów karnych. Trzy minuty przed końcem piłka znów znalazła się w siatce gości. W 39. minucie kolejne trafienie dla WKS-u było autorstwa Ribeiro, a asystował mu De Agostini. Brazylijczyk skompletował hat-tricka i został współliderem w tabeli strzelców Ekstraklasy. Na kolejne gole zabrakło czasu. Dodatkowo tuż przed końcem meczu drugą żółtą kartkę ujrzał Ros.
Skład Śląska: Bukowski – De Agostini, Moen, Ribeiro, Dasaiev, Ros, Voronin, Yelishev, Krawiec oraz bez gry Zmorczyński, Izbiański, Jajko, Jańczak, Witek
REZERWY (II LIGA)
Trzeci raz w tym sezonie przegrały rezerwy Śląska. Drużyna jest mocno odmieniona, gra wielu nowych zawodników, którzy uczą się futsalu. Tym razem na wyjeździe powalczyli z Górnikiem Sosnowiec i po szalonym meczu przegrali 7:11 (4:4). Początek to mocne uderzenie Ślaska, który w 4. minucie prowadził 3:0, ale pierwsza połowa zakończyła się remisem. Po przerwie więcej argumentów mieli gospodarze i wygrali w dość nietypowych rozmiarach. Trzy gole dla Śląska strzelił Szynkura, a po jednym Waśniewski, Andrzejczak, Gryzgot i Sowiński.
Skład Śląska: Łazarewicz – Niżyński, Andrzejczak, Waśniewski, Baranowski, Szynkura, Barszczak, Gryzgot, Sowiński, Bochniarz, Pławiński