Hetel: Byliśmy lepszym zespołem
fot.: Hubert Łukaszewski
Śląsk II Wrocław przegrał z Chojniczanką Chojnice 1:2 w 4. kolejce II ligi. Po meczu porozmawialiśmy z trenerem Michałem Hetelem, który skomentował występ swojej drużyny i ocenił aspekty indywidualne.
Michał Hetel: Mieliśmy swoje sytuacje. Udawało nam się przechodzić pod bramkę przeciwnika i być tam groźnym, mimo że graliśmy w dziesięciu. Żałuję, że żadnej z tych sytuacji, które mieliśmy, nie zamieniliśmy na gola, bo w drugiej połowie, mimo gry w osłabieniu, byliśmy lepszym, konkretniejszym zespołem
Kibice mieli duże zastrzeżenia do pracy sędziów, pan również wiele razy okazywał niezadowolenie z decyzji arbitra. Jest pan rozczarowany tym, jak wygląda w tym sezonie poziom sędziowania w II lidze?
Nie chcę się skupiać na pracy sędziów, bo to nie jest w mojej gestii. Na pewno mają osoby, które ich oceniają, więc to jest ich kompetencja. Nie chcę się tym zajmować.
W tym spotkaniu zadebiutował na prawej obronie Aleksander Wołosowski. Czy jest to reakcja na braki kadrowe na tej pozycji? Ostatnio był tam próbowany Mateusz Cegliński, lecz nominalnie to środkowy obrońca.
Adrian Żulewski pojechał na mecz z pierwszym zespołem, więc szukaliśmy rozwiązań. Jeśli chodzi o Mateusza Ceglińskiego, jego nominalna pozycja to środkowy obrońca. Próbowaliśmy go na prawej stronie, ale w tym meczu potrzebowaliśmy więcej dynamiki do przodu. Chcieliśmy, żeby ten boczny obrońca był takim zawodnikiem, który jest w stanie obiegać i robić ruch nad linię piłki. Dlatego wzięliśmy Wołosowskiego z juniorów. Myślę, że generalnie zagrał dobrze jak na debiutancki mecz. W końcu to chłopak z rocznika 2009.
Cieszy pana, że Maksymilian Stangret dołączył do kadry pierwszego zespołu i pojechał na mecz do Lubina, czy jednak jest pewien zgrzyt, bo w tym spotkaniu brakowało tego klasycznego napastnika?
Jest napastnikiem, który w ostatnich meczach wychodził w pierwszym składzie, był naszym pierwszym wyborem, więc nie ma co mówić, że nam go nie brakuje. Był w dobrej dyspozycji. Takie jest życie, pierwszy zespół potrzebował, więc szukaliśmy innych rozwiązań. Dzisiaj Junior Nsangou zagrał na pozycji numer 9, a później Kobelczuk. Jesteśmy drugim zespołem, priorytetem jest "jedynka", a my tutaj sobie musimy radzić.
