Niemczycki: Każdy z nas wiedział, jaki to jest mecz i jaką ma wagę
fot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław, pomimo że prowadził do przerwy z Zagłębiem Lubin, wraca do domu bez punktów. Podopieczni Ante Simundzy przegrali z lokalnym rywalem 1:2. Po końcowym gwizdku do mediów wyszedł bramkarz Wojskowych, Karol Niemczycki. - Ta porażka na pewno boli, bo chłopaki zostawili kawał serca i zaangażowania na boisku - mówi zawodnik.
Przegraliście ważny mecz derbowy 1:2. Jak możesz go podsumować?
Myślę, że było to trudne spotkanie pełne walki, przepychanek, siły fizycznej. Niestety straciliśmy bramki po stałych fragmentach, czyli tak naprawdę nie z gry, tylko z sytuacji, w których Zagłębie jest mocne i tylko tym żyje. Ta porażka na pewno boli, bo chłopaki zostawili kawał serca i zaangażowania na boisku. Każdego kosztowało to bardzo dużo sił i zdrowia. Cóż, niestety czasami taka jest piłka. Nie zawsze ten, który powinien wygrać, wygrywa. Musimy teraz podnieść głowy do góry i skupić się już na następnym meczu.
Zagłębie dość szybko sprawdziło twoje umiejętności, bo już w 1. minucie popisałeś się genialną interwencją i to chyba była taka najtrudniejsza w całym tym spotkaniu.
Od tego jestem, żeby już od początku pomagać zespołowi. Muszę być skoncentrowany od pierwszej minuty. Ta piłka była trudna, ale obroniłem ją. Zagłębie dało nam znak ostrzegawczy. Ogólnie początek pierwszej połowy był trudny, rywale mocno na nas "siedli". My później jednak stworzyliśmy sobie sytuację, która zaowocowała bramką.
Po takim meczu czujecie podwójne rozgoryczenie? Po pierwsze, bo prowadziliście w tym meczu, a po drugie, były to derby.
Myślę, że każdy z nas wiedział, jaki to jest mecz i jaką ma wagę. Jak powiedziałem, zostawialiśmy dużo zdrowia i kawał serca na boisku. Bramki po stałych fragmentach zawsze bolą, bo wiadomo, że zawsze można było ich jakoś uniknąć. Zdajemy sobie sprawę jednak, że to jeden z pierwszych meczów w tym sezonie. Musimy więc wyciągnąć wnioski i skoncentrować się, żeby już w następnym spotkaniu być w pełni przygotowanym.
Czy koncentracja to jest to, czego najbardziej wam zabrakło pod koniec meczu?
Ciężko powiedzieć. Koncentracja, a może też jakieś zmęczenie. Z boiska to wyglądało tak, że nic się nie działo i nagle potem jeden stały fragment i tracimy bramkę. Ta druga wyglądała tak samo, Zagłębie bardzo szybko wznowiło grę i zabrakło nas w polu karnym.
Jak patrzysz na początek sezonu ze swojej perspektywy? Pierwszy mecz spędziłeś na ławce, ale już później grałeś od deski do deski.
Staram się dawać zespołowi jak najwięcej jakości w każdym meczu. Jestem do dyspozycji trenera. To on podjął takie decyzje na początku sezonu i trzeba je zaakceptować. My jako zawodnicy mamy być po prostu zawsze gotowi.
