Jacko wspomina: Ojciec i syn w Śląsku Wrocław (cz. 6)
02.05.2025 (14:00) | Jacek Bratekfot.: Śląsknet
W piątkowym meczu WKS-u z Rakowem Częstochowa 0:3 (0:2) zadebiutował kolejny wychowanek Śląska. Aleksander Wołczek w 75. minucie zmienił Jakuba Jezierskiego. Tym samym dopisany został kolejny rozdział moich wspomnień Ojciec i syn. Duet Wołczków jest 5. parą ojców i synów, którzy zagrali w zielono-biało-czerwonych barwach.
Wcześniej byli to: Antoni i Piotr Jawny, Janusz i Paweł Kudyba, Sławomir i Piotr Samiec-Talar oraz Remigiusz i Jakub Jezierski. Co ciekawe w Częstochowie zagrało aż trzech synów byłych piłkarzy Śląska. Dziś czas na przedstawienie jubileuszowej, piątej pary.
KRZYSZTOF WOŁCZEK
Starszy Wołczek przez większość swojej kariery był związany z Wrocławiem. Pierwsze kroki stawiał w Śląsku, ale szybko przeszedł do Wratislavii. Tam powstawała drużyna, która rządziła na lokalnym rynku młodzieżowym. Z tej ekipy w późniejszych latach sporo osób odgrywało ważną rolę w dolnośląskiej i ogólnopolskiej piłce. Trenerem drużyny był Krzysztof Paluszek, a wśród zawodników oprócz Wołczka grali m.in. Dariusz Sztylka, Daniel Giza (Ślęza Wrocław, Polar Wrocław, GKS Bełchatów, Gawin), Krzysztof Osiński (Polar, od lat znany trener bramkarzy), Łukasz Becella (obecnie trener Chrobrego Głogów) czy trener grup młodzieżowych w Wojskowego Klubu Sportowego „Śląsk” Grzegorz Maligranda. Na wszystkich wielkie wrażenie robił Grzegorz Rosiński – duży talent, zawodnik z charakterem. Niestety w wieku niespełna 20 lat zginał w wypadku samochodowym. Sporo innych graczy występowało na poziomie III ligi.
W sezonie 1996/97 wraz z pięcioma innymi graczami Wratislavii trafili do Ślęzy, która po latach świetności spadła z II ligi. Wtedy po raz pierwszy miałem okazje zobaczyć Wołczka (a także Sztylkę) na boisku. Było to latem 1996 roku w sparingu ze Śląskiem na nieistniejącym już stadionie przy ul. Skarbowców.
Pierwszy seniorski sezon robił wrażenie. Młoda ekipa z Wrati imponowała dobrą grą i młodzieńczą fantazję. Wołczek grał jako napastnik, był bardzo szybki, strzelał sporo goli. Jego boiskowa ksywa to „Mały”. Po zakończonych rozgrywkach Wołczek i Sztylka trafili do Zagłębia Lubin, a Rosiński do Górnika Wałbrzych.
W przeciwieństwie do Sztylki Wołczkowi udało się zadebiutować w Ekstraklasie. Dzień po swoich 19. urodzinach zagrał z Rakowem Częstochowa. W Zagłębiu był cztery lata, ale zagrał tylko w pięciu meczach ligowych. Często był wypożyczany do innych klubów (Chrobry, Miedź Legnica, Świt Nowy Dwór Mazowiecki). Po odejściu z Lubina grał w Pogoni Staszów i drugoligowym Aluminium Konin. Wreszcie w 2004 roku trafił do Śląska.
Trójkolorowi właśnie przegrali walkę o awans do II ligi z Arką Gdynia, a z drużyny odszedł mający za sobą dobry sezon Michał Wróbel. Grający już w defensywie Wołczek z powodzeniem zajął jego miejsce. Wkrótce doszedł do drużyny trener Ryszard Tarasiewicz, który tworzył drużynę pod przyszłe sukcesy. Wołczek ze Śląskiem wywalczył powrót z III do I ligi, ma na koncie Puchar Ekstraklasy, wicemistrzostwo i mistrzostwo Polski.
Mało kto pamięta, jak po raz pierwszy do Śląska trafił rekordzista pod względem występów w Ekstraklasie Piotr Celeban. Zimą 2006 roku ówczesny właściciel Edward Ptak sprowadził od swojego brata Antoniego trzech graczy Pogoni Szczecin – Artura Bugaja, Marka Kowala i właśnie Celebana. Po okresie zimowym trener Tarasiewicz zadecydował, że „Celik” wraca do Szczecina. Parę dni po poważnej kontuzji (drugiej w tym sezonie) doznał Wołczek i Celeban ponownie zameldował się na Oporowskiej. U trenera Tarasiewicza był kluczowym obrońcą. Na inaugurację sezonu 2009/10 w meczu z Cracovią strzelił efektowną bramkę z rzutu wolnego. Był to 1000. gol Śląska na najwyższym poziomie rozgrywkowym.
Ciekawy wątek wiąże się z sezonem mistrzowskim. Wołczek przez większą część rozgrywek rzadko pojawiał się na boisku. Wiosną Śląsk grał słabo i sporo osób zaczęło wątpić w złote medale. Wołczek dalej nie grał. Pojawił się dopiero w trzech ostatnich meczach. Pierwszym były derby z Zagłębiem. Pod nieobecność Sebastiana Mili trener Lenczyk zaskoczył wszystkich, powierzając w tym meczu opaskę kapitańską Wołczkowi. Decyzja okazała się słuszna. Rodowity wrocławianin, od lat zawodnik Śląska z duszą wojownika tchnął w drużynę nową energię. Śląsk wygrał ten mecz i dwa pozostałe do końca sezonu, w których zagrał Wołczek. Śląsk po raz drugi został mistrzem! Mecz z Wisłą w Krakowie był jednak ostatnim występem defensora w Śląsku.
Kolejne dwa lata grał w Miedzi, potem w GKS-ie Kobierzyce i Polonii Trzebnica (tu razem z dwoma innymi Krzysztofami Ostrowskim i Ulatowskim). Jednocześnie wraz ze Sztylką stworzył młodzieżowy klub Olympic Wrocław, który obecnie odgrywa istotną rolę na wrocławskim rynku młodzieżowym.
W 2017 roku trafił do Akademii Piłkarskiej Śląska. Przejął rocznik 2004, który właśnie spadł z Wojewódzkiej Ligi Młodzika. Nastąpiła przebudowa zespołu. Sukcesy przyszły szybko. W kolejnym sezonie Śląsk awansował do półfinału Centralnej Ligi Juniorów U-15. Dwa lata później prowadził juniorów starszych, z którymi przez długi czas przewodził w CLJ U-18. Ostatecznie drużyna wywalczyła brązowe medale mistrzostw Polski, ale Wołczek wiosną był asystentem trenera Magiery. Kolejne dwa lata prowadził rezerwy z przerwą na bycie asystentem trenera Tworka. W międzyczasie był też asystentem trenera reprezentacji Polski U-19. Niestety przygoda z rezerwami skończyła się degradacją z II ligi. Wołczek został koordynatorem w Akademii Śląska, a jesienią ubiegłego roku awaryjnie zastąpił trenera Hetela w trzecioligowych rezerwach. Od niedawna po rezygnacji Patryka Kajderowicza został pełniącym obowiązki dyrektora Akademii Śląska.
ALEKSANDER WOŁCZEK
Młodszy Wołczek pierwsze kroki stawiał w Olympicu, ale dość szybko trafił do Śląska. Mniej więcej pamiętam mecz, w którym widziałem go po raz pierwszy. Był to sparing rocznika 2005 na Niskich Łąkach na jeszcze starym bocznym boisku. Strzelił wtedy gola ładnym strzałem z dystansu.
Wołczek junior wyróżniał się w drużynach młodzieżowych. W sezonie, gdy Śląsk awansował do półfinału mistrzostw Polski U-15 zagrał w jednym meczu. Wiosną 2023 roku wystąpił w jednym meczu II ligi, a w dniu swoich 18. urodzin strzelił trzy gole Cracovii w Centralnej Lidze Juniorów. Niestety w tamtym sezonie zarówno rezerwy, jak i juniorzy starsi doznali goryczy degradacji.
W ubiegłym sezonie Wołczek wywalczył miejsce w składzie trzecioligowych rezerw, a także w ważniejszych meczach wspierał juniorów starszych w udanej walce o powrót do CLJ. Dobra gra została zauważona przez sztab pierwszego zespołu. Młody Wołczek pojechał latem na obóz do Karpacza i do Austrii, a zimą był na zgrupowaniu w Hiszpanii. Niedawno przedłużył kontrakt ze Śląskiem i w meczu z Rakowem zadebiutował w Ekstraklasie.
- Krzysztof Wołczek grał w Śląsku w I lidze (Ekstraklasa), II lidze (obecna I) i III lidze (obecna II). Widziałem go w 149 meczach Śląska, w których strzelił 18 goli.
- Aleksander Wołczek właśnie zadebiutował w pierwszej drużynie Śląska w Ekstraklasie. Widziałem go do tej pory w 105 meczach, w których zdobył 28 bramek.
W uzupełnieniu zestawienia Ojciec i syn, gdzie tylko jeden z rodziny zagrał w Śląsku, mamy dodatkowo duet Rejczyków. Zbigniew, ojciec pomocnika Śląska Filipa w latach 90. zagrał w 16 meczach w Ekstraklasie w barwach Siarki Tarnobrzeg.