Jacko wspomina: Ojciec i syn w Śląsku (cz.4)
fot.: Śląsknet
30 marca 2024 roku, w meczu z Piastem Gliwice, zadebiutował w Ekstraklasie 19-letni Jakub Jezierski. Talent piłkarski ma w genach, jego ojciec Remigiusz również grał w WKS-ie. Takich sytuacji było przy Oporowskiej więcej - w poprzednich artykułach przypomniałem historie Antoniego i Piotra Jawnych, Janusza i Pawła Kudybów oraz Sławomira i Piotra Samców-Talarów. W przedostatniej odsłonie cyklu "Ojciec i syn w Śląsku" kreślę sylwetki Remigiusza i Jakuba Jezierskich.
REMIGIUSZ JEZIERSKI
Najświeższa para to Jezierscy. Drugi duet, w którym zarówno ojciec jak i syn zagrali w Śląsku na poziomie ekstraklasy. Kuba podobnie, jak Piotr Jawny i Paweł Kudyba, jest stuprocentowym wychowankiem Śląska.
Remigiusz Jezierski jest przedstawicielem ciekawej grupy świdnickiej. Z niej, oprócz „Jeziera”, w Śląsku pojawili się i grali z powodzeniem także Jarosław Lato, Dariusz Filipczak czy później Jarosław Solarz. Blisko Śląska był starszy z braci Filipczaków - Jacek.
W 1997 roku Śląsk spadł z I ligi. Latem doszło do sporych zmian w składzie. W jednym ze sparingów przed sezonem na stadionie przy Skarbowców w Śląsku zagrał młody wyróżniający się w III lidze zawodnik Polonii Świdnica - Remigiusz Jezierski. Zagrał przeciętnie i na chwilę zniknął. Początek w lidze Śląsk miał słaby, zmienił się trener i w październiku pojawili się awaryjnie (nie było wtedy okienek transferowych) w drużynie Dariusz Michaliszyn z Wedanu Żurawina i właśnie Jezierski.
Śląsk zaczął punktować i strzelać gole. Na koniec sezonu najlepszymi strzelcami byli właśnie Michaliszyn (11 goli) i Jezierski (7). Niestety nie udało się wrócić do I ligi. Podobnie w kolejnym sezonie, ale Jezierski z 11 golami w lidze i trzema w Pucharze Polski (hat-trick z Wartą Poznań) był najskuteczniejszym zawodnikiem.
Wreszcie w sezonie 1999/2000 Śląsk powrócił na salony. Kiedy trenerem był Wojciech Łazarek, „Jezier” praktycznie nie grał jesienią, dużo więcej szans dostawał wiosną. Ostatecznie w rundzie rewanżowej u trenera Calińskiego strzelił 5 goli i pomógł w awansie. W nowym sezonie w ataku Śląska pojawili się Piotr Włodarczyk, Sławomir Nazaruk i Maciej Kowalczyk i Jezierski znów grał mniej. Wystąpił w 15 meczach, średnio na boisku przebywał 30 minut i ani razu nie trafił do siatki.
Był najlepszym strzelcem rezerw i z jednym z goli wiąże się ciekawa anegdota. Po okresie snajperskiej niemocy, na początku jednego z meczów rezerw Jezierski strzelił gola po podaniu Marcina Dymkowskiego. Niby zwykła bramka w IV lidze jakich wiele. Ale oznaczała ona przełamanie. Remek biegł przez pół boiska za obecnym asystentem Jacka Magiery krzycząc „Marcin poczekaj, musze ci podziękować, bardzo ważny gol”.
W kolejnym sezonie Śląsk, mimo świetnego początku, spadł z ligi. Jesień 2001 dla Jezierskiego to chyba najlepsze pół roku w karierze. Jesienią strzelił 7 goli w tym dwa Legii na Łazienkowskiej, zapewniając Śląskowi wygraną.
Do historii przeszły jego cieszynki udające zwierzęta (małpę, kaczkę, itd.). Jego rywalizacja w tej dziedzinie ze śp. Piotrem Rockim doprowadziła nawet do konkursu na najlepszą radość po bramce w sezonie. Wygrał zawodnik Odry Wodzisław, który często do cieszynek angażował całą drużyna, Jezierski odgrywał je raczej indywidualnie.
Wiosną nie zdobył żadnej bramki. Rozpoczęła się wędrówka. Izrael, Górnik Łęczna, znów Izrael, Ruch Chorzów (tam bardzo groźna kontuzja, ale i awans do Ekstraklasy) i Jagiellonia Białystok. Z białostockim klubem wiosną 2010 przyjechał na Oporowską. Śląsk przegrał 0:2, a bramki zdobywali wrocławscy świdniczanie - Jezierski i Lato. Trzy miesiące później był już w Śląsku. I powtórzył się scenariusz z pierwszego przyjścia do WKS-u. Latem rywalizował o miejsce w składzie z Łukaszem Gikiewiczem. Tylko jeden miał podpisać kontrakt i trener Tarasiewicz postawił na dużo młodszego „Gikiego”. I znów w październiku nowy trener Śląska Orest Lenczyk postanowił włączyć Remika do kadry Śląska. Napastnik odwdzięczył się szybko. W ligowym debiucie z Zagłębiem na Oporowskiej w 71 minucie zmienił Sotirovica, a trzy minuty później strzelił gola na 3:0 i znów z radości zawisł na poprzeczce. W Ekstraklasie zagrał w tamtym sezonie w 11 meczach, zdobył wicemistrzostwo Polski i zakończył karierę. Trochę żałuję, że nie wstąpił do oldbojów Śląska. W tej kategorii jako zawodnik PKS-u Łany przez lata był katem Śląska strzelając naszej drużynie mnóstwo goli. Na stadionie Śląska pojawia się często jako komentator, a także jako ojciec i wierny kibic Kuby.
JAKUB JEZIERSKI
Kuba Jezierski od najmłodszych lat grał w Śląsku. Jest zawodnikiem, którego mecz zobaczyłem po raz pierwszy najwcześniej. Miał niespełna 8 lat, gdy zagrał w ciekawie obsadzonym turnieju Redeco Cup. Grał wtedy ofensywnie, strzelał sporo goli. Z czasem jednak jego kariera przystopowała. Grał w pomocy, prawie przestał strzelać gole, miewał spore wahania formy. Niemniej jednak w rozgrywkach juniorskich zdobył brązowe medale w CLJ U-15 i U-18. Podobnie jak w przypadku Piotra Samca-Talara, sytuację odmienił jeden mecz. Jesienią 2021 Kuba przyczynił się do wyjazdowej wygranej Śląska z Legią w CLJ U-18 strzelając trzy gole. Warszawa lubi Jezierskich, Jezierscy lubią Warszawę.
Po tym meczu po raz pierwszy został zaproszony na trening pierwszego zespołu Śląska. Trenerem był wtedy Jacek Magiera. Kuba od tego momentu wyraźnie uwierzył w siebie i notował coraz więcej dobrych występów w CLJ i rezerwach. Po raz pierwszy wtedy został zaproszony na trening pierwszej drużyny.
W ubiegłym sezonie mimo dobrej gry, zaliczył dwa ligowe spadki – z II ligi i CLJ U-19. W obecnych rozgrywkach Jezierski junior spisuje się bardzo dobrze. Nie tylko dobrze gra, ale coraz częściej strzela gole, notuje asysty. W III lidze ma już 6 trafień na koncie. Dobra gra Kuby nie umknęła uwagi trenera Magiery i w Wielką Sobotę Jezierski zadebiutował w Ekstraklasie zmieniając w 90 minucie meczu z Piastem Gliwice Patricka Olsena. W swoim drugim występie ligowym przeciwko Warcie Poznań po raz pierwszy zagrał się przed wrocławską publicznością. Kibice przywitali go niezwykle serdecznie skandując jego nazwisko.
Jakub odwdzięczył im się pięknie. W doliczonym czasie gry wykonał bardzo dobre podanie do Piotra Samca-Talara, po którego dośrodkowaniu zwycięską bramkę zdobył Erik Exposito. Tym samym Jezierski junior zaliczył asystę drugiego stopnia. I tu mamy doświadczenie z nietypową rodzinną sztafetą. Pomysłodawcą, aby w klasyfikacji uwzględniać asysty II stopnia był… Remigiusz Jezierski. Można powiedzieć ojciec wymyślił, syn wykonał. Dodatkowo bohaterami ostatniej akcji byli dwaj zawodnicy opisywani w ramach tego cyklu „Ojciec i syn w Śląsku”. W meczu z ŁKS-em w Łodzi synowie znów zostali bohaterami. Tym razem Piotr Samiec-Talar bezpośrednio po podaniu młodego Jezierskiego strzelił bramkę gwarantującą zwycięstwo. Bez tych dwóch wspomnianych akcji Śląsk nie miałby teraz szans na mistrzostwo.
Tata Jezierski zakończył karierę jako wicemistrz Polski w barwach Śląska. Syn już ma pewność, że co najmniej powtórzy ten wyczyn, ale mamy nadzieję, że już w pierwszym sezonie przebije ojca.
- Remigiusz Jezierski w Śląsku grał w I i II lidze. Widziałem jego 134 mecze w Śląsku (61 goli)
- Jakub Jezierski ostatnio zadebiutował w Ekstraklasie. Do tej pory widziałem jego 103 meczów w Śląsku (28 goli)