Jakim składem na Legię?
fot.: Paweł Kot
Po długim spotkaniu z Sandecją w Niepołomicach przed Śląskiem ostatnie wyzwanie bieżącej rundy. Do Wrocławia przyjedzie Legia Warszawa, z którą podopieczni WKS-u rozegrają swoje ostatnie ligowe spotkanie przed przerwą zimową.
BRAMKARZ: Rafał Leszczyński.
W konkursie rzutów karnych w Pucharze Polski golkiper wrocławian spisał się całkiem nieźle, choć jedyny strzał, który obronił, został powtórzony, bo Leszczyński za szybko opuścił linię bramkową. W starciu z Sandecją grał jednak pewnie i solidnie, a przy straconych golach trudno mówić o jego winie.
ŚRODKOWI OBROŃCY: Konrad Poprawa, Daniel Gretarsson.
Postawa Diogo Verdaski w meczu Pucharu Polski była w pewien sposób zastanawiająca. Portugalczyk mieszał niezłe i pewne interwencje z prostymi błędami, co wprowadzało mnóstwo niepewności w poczynania WKS-u. W meczu z Legią stawiamy na sprawdzony duet Poprawa-Gretarsson. Nie jest to para perfekcyjna, lecz patrząc na głębie składu Śląska, wydaje nam się, że najlepsza.
BOCZNI OBROŃCY: Łukasz Bejger, Victor Garcia.
Nie przekonuje nas Martin Konczkowski, nie do końca wiemy też, w jakiej dyspozycji znajduje się aktualnie Patryk Janasik, dlatego też w wyjściowej jedenastce widzimy Łukasza Bejgera. Od momentu, gdy młodzieżowiec został wyciągnięty z szafy przez trenera Djurdjevicia, jego formę można określić jako bardzo przyzwoitą. Stawianie na Bejgera jest także inwestycją w przyszłość, więc przy braku wyraźnie lepszej alternatywy, powinien on regularnie pojawiać się na boisku. Na lewej stronie klasycznie stawiamy na Victora Garcię, który wciąż prezentuje się nieźle i wciąż nie ma rywala do walki o miejsce w składzie.
ŚRODKOWI POMOCNICY: Patrick Olsen, Petr Schwarz.
Nahuel Leiva zaczął grywać w środku pola, ale poza dokładnymi przerzutami trudno nam powiedzieć, co takiego wyjątkowego ma w sobie Hiszpan. W pierwszej jedenastce widzimy więc solidny duet który w bieżącym sezonie raczej nie zawodzi. Patrick Olsen i Petr Schwarz zawsze zostawiają na murawie serce, co w połączeniu z wysokimi na tle reszty składu WKS-u umiejętnościami sprawia, że właśnie na nich trener Djurdjević powinien budować drużynę.
OFENSYWNY POMOCNIK: Michał Rzuchowski.
W spotkaniu z Sandecją Rzuchowski w końcu pokazał nam, dlaczego został sprowadzony do Śląska. Nienaganna technika, świetny przegląd pola i umiejętność gry kombinacyjnej. Jego akcję bramkową z Yeboahem można oglądać w nieskończoność, a nie była to jedyna tak dobra wymiana podań tego duetu. Na tle pierwszoligowca Rzuchowski wyglądał bardzo obiecująco, dlatego czas przetestować go w ekstraklasie.
SKRZYDŁOWI: John Yeboah, Piotr Samiec-Talar.
Niemiec po raz kolejny udowodnił, że jest najcenniejszym zawodnikiem w ofensywie WKS-u. Jego gol z Sandecją został niestety przyćmiony przez wydarzenia pozasportowe, a szkoda, bo był naprawdę przedniej urody. Yeboah po prostu musi grać - jego umiejętność dryblingu i stworzenia czegoś z niczego jest wręcz nieoceniona. W Niepołomicach nieźle wyglądał również Piotr Samiec-Talar, u którego dostrzegliśmy coś, czego brakowało mu do tej pory w lidze - mnóstwo pewności siebie.
NAPASTNIK: Erik Exposito.
Caye Quintana w pucharowym starciu dał dobrą zmianę. Strzelił karnego, kilka razy znalazł się też w niezłych sytuacjach. Był to występ obiecujący, lecz mając w pamięci wszystkie niepowodzenia Hiszpana we Wrocławiu, wciąż chyba niedostatecznie dobry, by zaufać mu kosztem Erika Exposito. Niemniej, cieszy nas, że Quintana dał sygnał, bo forma jego rywala do walki o miejsce w składzie jest bardzo niepokojąca.