‘’Jeszcze nie są gotowi na puchary‘’ (OPINIA EKSPERTA)

‘’Jeszcze nie są gotowi na puchary‘’ (OPINIA EKSPERTA)

fot.:

Śląsk Wrocław w 24. kolejce wybierze się na podróż do Częstochowy. Wrocławianie zmierzą się z bezdyskusyjnym liderem ekstraklasy – Rakowem Częstochowa. O transferowej perełce, scenariuszach na europejskie puchary i niezwykle trudnej rywalizacji o miejsce w składzie drużyny Marka Papszuna rozmawiamy z Maciejem Wąsowskim z portalu Weszło.com.



 

Raków po wygranej z Pogonią Szczecin (2:0) ma serię 16 meczów z rzędu bez porażki. Wydaje się, że częstochowianie są tak „napakowani” w tym sezonie, że ciężko przewidzieć, na jakim pułapie punktowym się zatrzymają. Każdy inny scenariusz niż mistrzostwo Polski będzie rozczarowaniem…

Z dzisiejszej perspektywy na pewno. Pamiętajmy, że Raków już ma za sobą nieudany finisz sezonu w poprzedniej ligowej edycji, kiedy na trzy kolejki do końca klub z Częstochowy był liderem, ale nie udało się zdobyć trofeum. To jest lekcja i nauczka, z której wyciągnęli wnioski. Pytanie tylko, jak będzie wyglądało te wsteczne odliczanie, bo pozostało 11 kolejek do rozegrania i na pewno pojawi się taki scenariusz, w którym Raków z kimś wygra, a Legia np. przegra i z dziewięciu zrobi się 12 punktów przewagi. Przy takim obrocie spraw już nawet na cztery kolejki przed końcem cel może być spełniony. Z meczu na mecz będzie rosła presja na zawodników i ciekawe, jak oni będą na nią reagować, pamiętając wydarzenia z poprzedniego sezonu.

Pojawiały się już pierwsze głosy zwątpienia wśród ekspertów, bo Raków po zimowej przerwie zremisował dwa mecze, ale nie skorzystała na tym Legia, która także się potykała. Czy ktoś jeszcze może przeszkodzić obecnemu liderowi w zdobyciu mistrzostwa czy Raków wyłącznie samemu może zrobić sobie krzywdę?

Jest już za duża strata innych zespołów, bo Raków w tej chwili ma 55 punktów, a Lech Poznań 39. To jest solidna zaliczka szesnastu punktów, dlatego nie wierzę, żeby ktoś oprócz Legii był w stanie nawiązać jakąś walkę. Jeśli chodzi o ten początek ligowej wiosny, to przeprowadziłem taką analizę na naszym portalu i potwierdził się fakt, że Raków praktycznie zawsze słabo wchodził w drugą część sezonu. Te pięć zdobytych punktów teraz to był i tak trzeci najlepszy wynik w pierwszych trzech spotkaniach za kadencji trenera Marka Papszuna. Pewnie w jakimś sensie było to wkalkulowane, że tak może być. W Rakowie piłkarze muszą dużo biegać, spełniając wymagania taktyczne szkoleniowca, więc trener nie ukrywał, że w trakcie zimy jest robiona baza na cały rok, nie tylko na ligową wiosnę. Zawodnicy przeszli solidne przygotowania i to było wkalkulowane, że ten początek nie będzie najlepszy.

Zwróciłbym także uwagę, że w tym ostatnim meczu z Pogonią Raków nie wykreował sobie stuprocentowych sytuacji pod bramką przeciwnika, ale to były dwa piękne strzały sprzed pola karnego. Pojawiła się zaledwie jedna sytuacja, w której wystarczyło dostawić nogę do piłki, ale wtedy nie zdążył Vladislavs Gutkovskis.

W  zimowym okienku Marek Papszun postawił bardziej na pozbywanie się zawodników i krystalizowanie się tej ostatecznej kadry, aniżeli na szał transferowy. Jednym z nielicznych ruchów przychodzących okazał się Jean Carlos Silva, który trafiał do siatki przeciwnika w trzech ostatnich meczach. Trener Papszun miał nosa co do niego czy po prostu brakowało mu zawodnika o takiej charakterystyce, którą Hiszpan posiada?

Z pewnością miał do niego nosa, bo to Marek Papszun był osobą, która naciskała na ten transfer. Potwierdził to ostatnio w rozmowie ze mną dyrektor sportowy Robert Graf, który mówił, że to trener był inicjatorem pomysłu, by rozważyć angaż tego piłkarza w Częstochowie. On także przekonywał całą grupę decyzyjną, bo w Rakowie sprawami transferowymi zajmują się właściciel Michał Świerczewski, szef skautingu, dyrektor sportowy, Wojciech Cygan z Rady Nadzorczej i oczywiście sam trener. Ta grupa spotykała się raz w tygodniu, zależy czy akurat było okienko transferowe. Papszun powiedział, że ten zawodnik będzie mu pasował do koncepcji na wahadła ze względu na jego walory wydolnościowe, szybkościowe, jak i umiejętności piłkarskie. Jean Carlos najbardziej zyskał, gdy za czerwoną kartkę w meczu z Wartą Poznań pauzować musiał Fran Tudor. On wykorzystał tę szansę na tyle, że nawet jak Chorwat już wrócił i był do dyspozycji trenera na spotkanie z Jagiellonią Białystok, to i tak Hiszpan wystąpił na prawym wahadle. To tylko pokazuje, jak niesamowicie silną ma pozycję w drużynie i nie może to zupełnie dziwić, patrząc na jego występy.

No właśnie, Marek Papszun pokazywał wielokrotnie, że potrafi rotować składem. Można zauważyć to chociażby na przykładzie Gustava Berggrena, który wcześniej grał więcej, a teraz wchodzi na mniej niż pół godziny. Do wyjściowego składu powrócił ostatnio także Tomas Petrasek, który zapewnił zwycięstwo 2:1 z Jagiellonią. Ciężko jest przewidzieć skład na każdy kolejny mecz częstochowskiego zespołu…

W kontekście tego nadchodzącego starcia ze Śląskiem ciekawe jest, jak zestawi obronę i wahadła trener Papszun. Wraca do zdrowia Patryk Kun, który w Szczecinie nie mógł wystąpić, a do dyspozycji są Tudor i Jean Carlos. Wydaje mi się, że Tudor zostanie cofnięty do środka obrony i będzie tym prawym skrajnym defensorem w trójce, liderem będzie Zoran Arsenić, a jako pół-lewy wystąpi Stratos Svarnas. Wszystko wskazuje, że na prawe wahadło powędruje wspomniany Jean Carlos, a na przeciwną flankę powróci Kun, chyba że nie będzie gotowy na 100% po tym urazie. Mówiłeś także o tych zawodnikach odchodzących i rzeczywiście warto się nad tym pochylić, bo związane jest to z listami zgłoszeniowymi. Stąd właśnie wypożyczenie Deiana Sorescu czy Andrzeja Niewulisa. Pamiętajmy też, że w Częstochowie szykowali się na przyjście lewego wahadłowego i napastnika. To jest ostatecznie porażka Rakowa na rynku transferowym i lekcja dla dyrektora sportowego przed letnim oknem, do którego, jak wszystko wskazuje, częstochowianie przystąpią jako mistrz kraju.



Co ciekawe, aż ośmiu graczy Rakowa zdobyło w tym sezonie trzy bramki lub więcej, co jest najlepszym wynikiem w całej stawce. W tym właśnie tkwi siła tego zespołu w porównaniu do poprzedniego sezonu, że odpowiedzialność za strzelanie nie jest położona tylko na Ivim Lopezie?

To jest fakt, ale nie ma co ukrywać, że Ivi Lopez jest w gorszej formie piłkarskiej. Ja przypominam sobie, że Hiszpan częściej wchodził w pojedynki jeden na jeden i robił różnicę dryblingami, a teraz jest tego zdecydowanie mniej. To nie jest oczywiście tak, że on jest w tragicznej dyspozycji, bo ma w tym sezonie pięć goli i siedem bramek we wszystkich rozgrywkach. Trzeba jednak docenić jego znakomity poprzedni sezon, bo nie zawsze zdarza się, by środkowy pomocnik zdobył 20 bramek i był najlepszym strzelcem ligi. Jeśli spojrzymy sobie na poprzednie mecze, to rzeczywiście te rozłożenie akcentów ofensywnych jest dużą siłą drużyny i jest widoczne. Gole Jeana Carlosa, Gutkovskisa czy Władysława Koczerchina to udowadniają. Nawet Sebastian Musiolik przełamał się w meczu Pucharu Polski z Motorem Lublin (3:0). Jest szeroka gama zawodników potrafiących strzelić gola, ale wykończenia brakuje np. Benowi Ledermanowi, który przeciwko Pogoni miał kilka razy piłkę na nodze, ale nie zdecydował się na strzał.

A propos zjazdów z formą to aż ciśnie się na usta przykład Bartosza Nowaka, który na jesień był jednym z mocniejszych elementów Rakowa, a teraz przeżywa duży kryzys…

Może być to efekt rywalizacji, bo na „dziesiątce” Raków ma zdecydowanie najlepszych zawodników w całej lidze. Podstawową parą na tej pozycji są bez dwóch zdań Ivi oraz Koczerchin, a mogą tam jeszcze grać Mateusz Wdowiak, Marcin Cebula i właśnie Nowak. Mamy więc dwóch chętnych na pięć miejsc i jeśli ktoś zagra słabiej, to spada na sam koniec hierarchii. Nowak ewidentnie zawalił mecz w Poznaniu, a u trenera Papszuna na miejsce w składzie trzeba sobie zapracować. Nawet jak ktoś się odkuje, to nie jest to równoznaczne z regularną grą. Tutaj jako przykład może posłużyć Sorescu, który w domowym meczu z Astaną dostał czerwoną kartkę, później strzelał gole w lidze, ale trener miał te zaufanie na tyle nadszarpnięte, że Rumun wylądował na wypożyczeniu w Bukareszcie. Nowak jeszcze swoje szanse dostanie, ale będzie musiał pokazać, że miejsce należy się jemu, a nie konkurentom, których jest cała masa.

Jak nastawiają się w Częstochowie na grę w eliminacjach do europejskich pucharów? Wiemy, że ta poprzednia przygoda została zakończona dosyć nieszczęśliwie, ale teraz wydaje się, że trzecie podejście musi być udane. Czy ta kadra ma realną siłę i jest gotowa do awansu do fazy grupowej europejskich rozgrywek?

Ta kadra z pewnością nie jest jeszcze gotowa na eliminacje do europejskich pucharów. Świadczy o tym brak napastnika i lewego wahadłowego. Złapałem dyrektora Grafa tuż przed tym, jak wsiadał do samolotu oglądać zawodnika, którego Raków planuje ściągnąć latem. Spytałem także, czy są zawodnicy, z którymi klub jest dogadany od lipca i wtedy może nie padł „pomidor”, ale pan dyrektor jasno powiedział, że nie może odpowiedzieć na te pytanie. Czyli coś może już być na rzeczy. Raków już się przygotowuje i te deficyty, szczególnie w osobie lewonożnego lewego wahadłowego, są najbardziej priorytetowe. Jean Carlos grał na tej pozycji z Pogonią, ale jego nogą wiodącą jest prawa.

Zawodnikiem spełniającym te kryteria jest Kun, któremu wygasa kontrakt i z tego co wiem, to te rozmowy są bardzo trudne. W klubie były już przedłużenia umów zimą, chociażby Tudora, Iviego, Ledermana, Gutkovskisa i Vladana Kovacevicia. Oni zarabiają w skali naszej ligi na naprawdę topowym poziomie i Kun chce zapewne do nich doszlusować. Pytanie, czy Raków, a właściwie Michał Świerczewski, będzie zdolny tym wymaganiom sprostać, bo budżet nie jest z gumy. Są jeszcze Cebula i Milan Rundić, którym kończą się umowy, ale oni mają jednak opcję przedłużenia kontraktu po stronie klubu. Jest także Petrasek, którego pozycja w drużynie jest powoli marginalizowana. W Częstochowie zdają sobie sprawę, że te oferty nie do odrzucenia w końcu mogą wpłynąć do klubu, chociażby dla Kovacevicia czy Tudora. Ze strony menedżerów bramkarza Rakowa latem ten nacisk na transfer będzie zapewne bardzo duży.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.