''Jeżeli nie on, to nikt" (OPINIA EKSPERTA)

''Jeżeli nie on, to nikt" (OPINIA EKSPERTA)

fot.:

W 29. kolejce ekstraklasy Śląsk Wrocław z nożem na gardle uda się do Zabrza na mecz z Górnikiem. O zabrzańskiej tożsamości Jana Urbana, która może uratować zabrzan na finiszu sezonu, o niepewnej sytuacji Lukasa Podolskiego i o pracach nad dokończeniem stadionu przy Roosevelta rozmawiamy z Rafałem Musiołem, zastępcą szefa działu Sport "Dziennika Zachodniego".



 

Jan Urban w starciu z Zagłębiem (2:0) zanotował swoje pierwsze zwycięstwo po powrocie na zabrzańską ławkę. Patrząc na nadchodzący mecz ze Śląskiem i dalszy terminarz, w którym znajdują się m.in. Lech, Warta czy Pogoń, czy legenda Górnika jest w stanie uratować ekstraklasę w Zabrzu na przyszły sezon? 

Opinia generalnie w Zabrzu jest taka, że jeżeli nie Jan Urban, to nikt. Rzeczywiście jest coś na rzeczy nie tylko ze względu na takie materialne przywiązanie Urbana do klubu, ale także emocjonalne. On na to pierwsze zwycięstwo po powrocie czekał długo i ten mecz z Zagłębiem zmienił trochę postrzeganie. Ta wygrana nie przyszła jednak łatwo, bo dodatkowy problem stanowiła absencja Lukasa Podolskiego. Jeżeli na tym ligowym finiszu miał być jakiś moment przełomowy, to był nim zdecydowanie mecz w Lubinie. On też stawia Górnika w roli umiarkowanego faworyta przed niedzielnym spotkaniem ze Śląskiem.  

Ciągle najlepszym zawodnikiem w klasyfikacji kanadyjskiej drużyny jest wspomniany już Lukas Podolski (pięć goli i osiem asyst), z którym ponoć trwają rozmowy nad nowym kontraktem. Wydaje się, że bez niego ofensywa nie istnieje, tym bardziej patrząc na słabą formę wiosną Szymona Włodarczyka i Piotra Krawczyka… 

Z tym negocjowaniem to nie byłbym jeszcze taki pewny, bo i klub, i sam Łukasz twierdzą, że nie było jeszcze żadnych rozmów. Wiadomo, że on jest bardzo specyficzną postacią i jego status w Górniku jest wyjątkowy. To właściwie on negocjuje i wszystko jest w jego rękach, jeśli chodzi o decyzję co do dalszej gry. Może też trochę zależy od rodziny, bo tak pół żartem, pół serio, on stwierdził, że to po części opinia syna zadecydowała o tym, żeby przedłużyć jeszcze ten kontrakt w Zabrzu. Z pewnością te ostatnie sygnały wysyłane przez niego do kibiców są nieco niepokojące, bo on daje do zrozumienia, że nie wszystko w tym klubie funkcjonuje jak należy i że nie wszystkie projekty związane z jego przyjściem zostały zrealizowane. Lukas ma sporo ofert i propozycji nie tyle z Europy, co z całego świata. Sporo mówi się o Stanach Zjednoczonych. Myślę, że w Górniku muszą być przygotowani, że Lukas po zakończeniu rozgrywek powie „do widzenia”. Nie mam wątpliwości, że do końca tego sezonu pozostanie i że nie będzie chciał mieć w swoim CV elementu pod tytułem „degradacja Górnika Zabrze”. 

Warto też zaczepić temat defensywy. Dużo pewności siebie dodało na pewno czyste konto w Lubinie i rzut karny obroniony przez Daniela Bielicę. Dodatkowo, Erik Janża ostatnio dołożył od siebie siódmą asystę w sezonie, a dobry mecz zagrał strzelec pierwszego gola Emil Bergstrom. Czy kluczem do utrzymania może być paradoksalnie nie wybuchowa ofensywa tak jak w poprzedniej ligowej edycji, ale skupienie na solidnej grze w tyłach? 

Tej wybuchowej ofensywy w tym sezonie na pewno nie ma. Tłumaczył to już na swojej konferencji prasowej po powrocie do klubu trener Urban, który mówił, że w tych historiach karier zawodników pozyskanych przez klub, tak naprawdę nie ma strzelania goli. To nie jest takie proste, żeby piłkarza w jakiś sposób ukształtowanego pod koniec sezonu nauczyć zdobywania bramek. Trener wygłosił wtedy taką opinię, że ciężko zdobywać punkty, gdy się nie trafia do bramki rywala. To jest być może banał, ale w przypadku zabrzan jest uzasadniony. Zespół prowadzony jeszcze przez Bartoscha Gaula nie licząc tego meczu pożegnalnego z Wisłą Płock, kiedy wygrał 3:2, miał problemy ze skutecznością. Urban postawił jednak na defensywę w myśl starej zasady, że „najpierw zagrajmy na 0 z tyłu, a później starajmy się coś strzelić”. W tym upatruje szansy na utrzymanie, bo Górnik w tym sezonie popełniał zdecydowanie zbyt dużo prostych błędów.  

Chciałbym poruszyć jeszcze inny ważny temat. Na początku tygodnia rozpoczęło się wyburzanie legendarnej ostatniej trybuny, która pozostała ze starego stadionu. Jak wyglądają w tym momencie plany dokończenia obiektu, bo wiadomo, że Górnik długo musiał czekać na jakiekolwiek działania miasta w tym temacie? 

W tej chwili wydaje się, że nic niespodziewanego już się nie wydarzy. Nastąpił końcowy etap wyburzania trybuny i z tego powodu też nie są przyjmowani w Zabrzu kibice gości. Pod koniec przyszłego tygodnia mija termin wyburzenia tych pozostałości i przygotowania terenu pod budowę nowej trybuny. Zostały otwarte koperty w przetargu na budowę tej części stadionu. Są cztery chętne firmy i w najbliższym czasie nastąpi ogłoszenie wykonawcy, bo na razie te projekty są weryfikowane. Wydaje się, że rzeczywiście będzie to już w miarę płynna procedura inwestycyjna. Są zabezpieczone środki pieniężne i teren pod budowę. Niektórzy żartują, że to jest tak jak z samym Górnikiem. Na razie jesteśmy na etapie wyburzania i przebudowywania, a od przyszłego sezonu nastąpi budowa zupełnie innego zespołu. Nie wiem, na ile możliwości finansowe w stosunku do kadry pozwolą, ale coś jest na rzeczy. Oczywiście, pod warunkiem, że Górnik się utrzyma i będzie to budowa ekstraklasowego klubu. W przeciwnym wypadku sądzę, że w Zabrzu nastąpi katastrofa.  

Czy w Zabrzu po tamtej kolejce, w której udało się opuścić strefę spadkową, zeszło lekko ciśnienie czy wręcz przeciwnie, teraz oczekiwania co do zespołu będą jeszcze większe? Mogą pojawić się jakieś nerwowe ruchy na ligowym finiszu? 

O uspokojeniu nie ma mowy, bo to jest tylko punkt przewagi nad strefą spadkową, więc jest nadal ciasno. Coraz więcej wskazuje na to, że ten ostatni spadkowicz zostanie wyłoniony z grona tych dwóch dolnośląskich drużyn i właśnie Górnika. Zakładając oczywiście, że Miedź jest już skreślona, a szanse Lechii maleją z kolejki na kolejkę. O spokoju się w Zabrzu nie mówi, ale bardziej o wyższym poziomie koncentracji. Emocje są wielkie, trener Urban dodatkowo ma kłopoty, bo wykartkowało się na mecz ze Śląskiem trzech piłkarzy, w tym Kryspin Szcześniak zrobił to nieodpowiedzialnie z ławki rezerwowych. Trzeba sobie zdawać sprawę, że wrocławianie nie przyjeżdżają do Zabrza na pożarcie, a wręcz przeciwnie, dla nich to jest mecz o wszystko. Górnik akurat dzięki temu zwycięstwu w Lubinie postawił się w nieco lepszej sytuacji, ale to ciągle nie jest tak, że do utrzymania wystarczą mu remisy. Oba kluby muszą zagrać va banque

  

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.