Kibice po wygranej z GKS-em Tychy: Człowiek do końca meczu drży o wynik
fot.: Paweł Kot
Po raz pierwszy od 20 września Śląsk zgarnął komplet punktów na wyjeździe. Trójkolorowi pokonali 4:2 GKS Tychy i choć prowadził do przerwy 3:0, w drugiej połowie nie zabrakło nerwówki, o czym wspominają kibice. Co jeszcze piszą? Zapraszamy na najnowszą odsłonę "Głosów z sieci".
Komplet punktów w czterech ostatnich meczach - to nie życzeniowość, a fakty. Śląsk po słabszym początku rundy wiosennej odbił się i wskoczył na fotel wicelidera po ostatnich spotkaniach. Zespół Ante Simundzy odrobił lekcję i zaczął punktować tak, jak oczekiwaliby tego kibice. W niedzielne popołudnie Trójkolorowi odnieśli zwycięstwo w Tychach, gdzie pokonali miejscowy GKS 4:2. Wrocławianie do przerwy prowadzili już 3:0 po dwóch trafieniach samobójczych i bramce Jehora Macenki. Choć wynik po pierwszych 45 minutach układał się idealnie dla Śląska, to po zmianie stron drużyna oddała inicjatywę gospodarzom, a po bramce Igora Łasickiego na 1:3 w 67. minucie pewnie nie jednej osobie skoczyło ciśnienie, tym bardziej, że Tyszanie wciąż napierali i mieli swoje sytuacje. Dopiero gol Przemysława Banaszaka pod koniec regulaminowego czasu gry zakończyła emocje, choć jeszcze w 90. minucie Michała Szromnika pokonał Damian Kądzior.
- Nie byłem zadowolony z tego, że w drugiej połowie się cofnęliśmy. Problem był taki, że byliśmy w tej drugiej części spotkania po prostu zbyt statyczni. Nie ruszaliśmy się, nie staraliśmy się znaleźć gdzieś wolnych przestrzeni na boisku. Ogólnie rzecz ujmując, kontrolowaliśmy, mam wrażenie, przebieg spotkania i bez wątpienia zasłużyliśmy na to, że koniec końców zdobyliśmy komplet punktów
- powiedział na konferencji prasowej trener Ante Simundza.
Pomimo zwycięstwa, kibice wskazują pewne mankamenty, które nie podobały się im w starciu z zielono-czarno-czerwonymi. Wskazują tutaj głównie na grę Trójkolorowych w drugiej połowie, gdy drużyna cofnęła się i oddała pole gry przeciwnikowi. Fani w komentarzach przypominają również o kolejnych straconych golach i to z czerwoną latarnią ligi. Wśród opinii pojawiają się oczywiście również te chwalące Śląsk za kolejne cenne zwycięstwo, patrząc po ścisku w tabeli. Jeden z kibiców przypomina przy tym, że najważniejsze dopiero przed Wojskowymi.
🌐 GŁOSY Z SIECI 🌐
— Śląsknet (@Slasknet) 16 marca 2026
Śląsk odniósł czwarte zwycięstwo z rzędu, które pozwoliło mu po 1️⃣3️⃣2️⃣ dniach wrócić na fotel wicelidera I ligi. Wrocławianie pokonali w niedzielę GKS- Tychy 4:2. Co sądzicie o tym spotkaniu?
Najciekawsze wypowiedzi znajdą się w najnowszej odsłonie "Głosów z… pic.twitter.com/D5N4EiIAPk
Oto najciekawsze wypowiedzi:
"Nadal tracimy łatwo bramki, nadal są problemy z przyjęciem piłki i dokładnym podaniem. Jambor mógł zamknąć mecz, to zrobił wszystko, aby tego nie zrobić. Cieszą 3 punkty, ale w przypadku mocniejszego rywala, który nie strzeliłby dwa razy do swojej bramki, mogłoby nie być wygranej."
- Roko Shot na Facebooku.
"Jeszcze dużo pracy przed Śląskiem. Prowadzą 3:0 i nie wiedzą, co grać. Dostają gonga na 3:1 i dopiero się budzą. Początek drugiej połowy to brak mądrości i zarządzania wynikiem. Drugą połowę przegraliśmy 2:1. W pierwszej połowie dostaliśmy dwa prezenty. Słaby przeciwnik, ale mecz się ułożył szczęśliwie dla nas. Cieszą 3 punkty, to buduje zespół. Bo najważniejsze dopiero przed nami."
- użytkownik DWpod naszą relacją z meczu.
"Niepotrzebnie oddali inicjatywę w drugiej połowie. Strata dwóch bramek w ogóle nie była potrzebna w tym meczu. Najważniejsze, że trzy punkty zdobyte."
- Marcin Pokładek na Facebooku.
"Można narzekać, że poziom GKS-u Tychy bardzo niski, że druga połowa sporo słabsza, że znów bez czystego konta. Fakty są jednak takie - za ostatnie 4 kolejki dopisujemy sobie komplet 12 punktów."
- użytkownik Adrian Czeklaski pod naszą relacją z meczu.
"Pewne zwycięstwo i mecz pod kontrolą, Kasjan Lipkowski od dzisiaj masz honorowe obywatelstwo Wrocławia. Jedyne czego mi brakowało to mocniejszy doskok do przeciwnika po przerwie i dobicie go, a zamiast tego otrzymałem standardowe cofanko i pampers, który mógł się skończyć nerwami w końcówce. Na minus na pewno Jambor, który takie akcje powinien kończyć z zawiązanymi oczami, jednak po tym zawodniku się niczego nigdy nie spodziewałem. Tychy jedną nogą w II lidze, a my szykujmy się na rozpędzoną Puszczę i Iwao w formie."
- użytkownik Gall Anonim pod naszą relacją z meczu
"Ludzie opamiętajcie się, to tylko fuksiarskie zdobyte punkty. Trzy celne strzały na bramkę w ciągu meczu i strata dwóch bramek z ostatnią drużyną w tabeli to nie jest powód do zachwytów."
- Zbigniew Uraszewski na Facebooku.
"Cieszą tylko 3 pkt, nic więcej. Ciągle gra leży i kuleje, a mecz wygrywamy szczęściem. Wygrywamy do przerwy 3:0, Jambor biegnie na pustą bramkę i musi zdecydować tylko w którą stronę uderzyć, aby piłka wpadła do siatki, wybiera poprzeczkę. Piłkarz przy żadnej presji, zdany tylko na siebie, nie umie dobrze kopnąć piłki. Skoro myli się w takiej sytuacji, to nie zwiastuje dobrze, jak by się zachował, gdyby było np. 1:1 i 90 minuta, stres by go zeżarł niemiłosiernie. Od razu w meczu z Tychami w przerwie bym go posadził na ławce, niech odpoczywa, jeśli myli się w takich sytuacjach, a da pograć innym. Wychodzimy na drugą połowę przy prowadzeniu trzema bramkami, a człowiek do końca meczu drży o wynik. Tracimy dwie bramki z ostatnią drużyną w tabeli."
- Damian Cieślak na Facebooku.
