Kolejne spotkanie bez bramki Banaszaka. Czy jest czym się przejmować?
fot.: Hubert Łukaszewski
Przemysław Banaszak w tym sezonie zdobył 11 bramek, jednak jego licznik zaciął się od meczu z GKS-em Tychy. Na przestrzeni całego sezonu, gra napastnika Śląska ciągnęła cały zespół. Czy w ostatnich pięciu meczach, zobaczymy jeszcze Banaszaka w formie do której nas przyzwyczaił?
Przemysław Banaszak przyszedł do Śląska po roku w Górniku Łęczna, w trakcie którego zdobył 15 bramek. Razem z Damianem Warchołem byli najważniejszymi piłkarzami Górnika, który skończył sezon na 9. miejscu w tabeli. Początek sezonu Banaszaka był dość obiecujący. Napastnik zdobył dwie bramki w meczu z Ruchem Chorzów i dołożył bramkę w meczu z Miedzią Legnica.
Przemysław Banaszak oficjalnie w Śląsku Wrocław! 🇮🇹
— Śląsknet (@Slasknet) 16 lipca 2025
Napastnik, który w ostatnim sezonie zdobył 15 bramek w 33 meczach dla Górnika Łęczna, dołącza do WKS-u, pomimo zainteresowania ze strony klubów z Ekstraklasy.
Więcej informacji ⬇https://t.co/j04YTqziaI
Na przestrzeni reszty sezonu, nawet jeśli Banaszak nie trafiał do siatki, to jego występy były co najmniej solidne. Rzadko można było narzekać na grę Polaka. Wyjątek stanowił z pewnością wyjazdowy mecz z Odrą Opole, chociaż i tutaj znajdą się pewnie obrońcy piłkarza. Banaszak rozegrał przeciętne spotkanie, oddając tylko dwa strzały - jeden niecelny, a drugi zablokowany. Więcej mówiło się jednak o czerwonej kartce, która wykluczyła go z następnych dwóch spotkań, w tym z meczu z Wisłą Kraków.
Jednym z lepszych występów byłego piłkarza Górnika, był mecz przeciwko swojej byłej drużynie, wygrany przez Śląsk 3:1. Banaszak oddał w tym meczu 5 celnych strzałów, a jeden z nich zamienił na bramkę. W 32. minucie piłka odbiła się od słupka po strzale Samca-Talara. Do bezpańskiej futbolówki dopadł wtedy właśnie napastnik Śląska, który dobitką otworzył wynik spotkania.
Zawodnik się na tym nie zatrzymał, w 52. minucie Miłosz Kozak uruchomił Banaszaka, zagrywając mu długie podanie na dobieg. Ten, po przyjęciu piłki i utrzymaniu jej w polu karnym, zagrał do Samca-Talara, który podwyższył prowadzenie Śląska. Występ Banaszaka był zwieńczeniem trzymeczowej serii, podczas której strzelił on trzy gole i zanotował jedną asystę. Wcześniej drogę do bramki znajdował w meczach ze Stalą Mielec i Zniczem Pruszków.
W ostatnich czterech meczach forma Banaszaka jest jednak poniżej tego, do czego nas przyzwyczaił. Aby przypomnieć sobie ostatnią zdobytą bramkę napastnika Śląska, musimy się cofnąć do meczu z GKS-em Tychy, kiedy to udało mu się trafić do siatki z rzutu karnego. Podobnie sytuacja wyglądała miesiąc wcześniej, kiedy Banaszak trafił z rzutu karnego w przegranym meczu z Miedzią Legnica. Pomiędzy tymi meczami, zawodnik ominął mecze z Odrą Opole i Chrobrym Głogów, z powodu kontuzji.
Ante Simundza przed #ŚLĄODR: Przemysław Banaszak będzie dostępny do treningów za dwa, trzy tygodnie. Problemy z achillesem ma Piotr Samiec-Talar, ale znajdzie się w składzie na niedzielne spotkanie. pic.twitter.com/snmnFi1x26
— Śląsknet (@Slasknet) 20 lutego 2026
W ciągu ostatnich czterech spotkań Banaszak oddał 10 strzałów, z czego 6 było celnych, jednak żaden nie znalazł drogi do siatki rywali. Dopiero w ostatnim spotkaniu trener Simundza zdecydował się zmienić go przed końcem spotkania, wpuszczając na boisko Timoteja Jambora. Żaden ze strzałów polskiego napastnika nie stworzył wyraźnego zagrożenia, jednak ciężko też zarzucić mu brak zaangażowania. Zawodnik wdał się w tych meczach w 5 skutecznych dryblingów, a 6 razy był faulowany przez przeciwników.
Szkoleniowiec Wrocławian ma dużo zaufania do swojego napastnika, a swoimi wypowiedziami daje to do zrozumienia kibicom.
- [...] Przemysław Banaszak może nie strzela, ale uważam, że gra bardzo dobrze. Bardzo ciężko pracuje dla całego zespołu, zarówno w ataku, jak i w obronie. Wiem, że te bramki w końcu przyjdą
- Mówił trener na przed meczem ze Zniczem Pruszków.
Zaufanie od trenera jest kluczowe, szczególnie na takim etapie sezonu. Do końca rozgrywek pozostało tylko pięć spotkań, więc napastnik nie ma dużo czasu na mentalną, czy fizyczną odbudowę. Jego forma jest potrzebna już na następny mecz.
🇮🇹 Przemysław Banaszak jest przepiękny. Dziewiąty gol w sezonie ⚽️
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) 8 lutego 2026
___
📺 Oglądaj wszystkie mecze Betclic 1 Ligi na https://t.co/5z5Rlxe8yA, w aplikacji mobilnej lub Smart TV. pic.twitter.com/BJvmBLVgrD
Ważną rolę w ocenie Przemysława Banaszaka pełni też formacja, której gra WKS. Przez dużą część sezonu, kibice czekali na duet Warchoł-Banaszak, który zdobył w Górniku Łęczna aż 29 bramek i 6 asyst. Duet ten dostał w zasadzie tylko jeden mecz na pokazanie się kibicom Śląska i nie był to ich najlepszy występ, choć okraszony bramką Banaszaka. Spotkanie z Ruchem Chorzów o którym mowa, zakończyło się wynikiem 2:2.
Aktualnie partnerem w ataku Banaszaka jest Luka Marjanac, który w tym systemie zaliczył swoje najlepsze spotkanie w Śląsku, zdobywając trzy bramki w meczu z Polonią Warszawa. Nie było to jednak udane spotkanie najlepszego snajpera Śląska, który oddał dwa celne, lecz niegroźne strzały na bramkę przeciwnika. Trudno jest stwierdzić żeby napastnik miał się czuć zagubiony w nowym systemie. Prędzej można uznać że więcej uwagi jest przeznaczone na drugiego napastnika, a Banaszak ma problem z oddaniem groźnego strzału, kiedy już znajduje się w odpowiedniej sytuacji.
Warto tu spojrzeć chociażby na mecz z Pogonią Siedlce, w trakcie którego Banaszak oddał trzy strzały. Żaden z nich nie był na tyle groźny żeby przestraszyć bramkarza rywali, jednak napastnik był w stanie wyjść na dobrą pozycję, czy skutecznie zastawić się ciałem. Brakowało skuteczności i koncentracji w momencie strzału. Piłka tylko raz leciała w światło bramki, jednak był to bardzo lekki strzał. Dwa razy futbolówka minęła bramkę.
Kibic który nie chce wzbudzać u siebie paniki, patrząc na statystyki Banaszaka, może sobie przypomnieć wicemistrzowski sezon Śląska, pod koniec którego zaciął się inny napastnik Wrocławian, czyli oczywiście Erik Exposito. Ówczesny lider klasyfikacji strzeleckiej Ekstraklasy, nie strzelił gola przez 6 kolejnych spotkań, po czym w ostatnich 8 meczach trafił do siatki 5 razy, dokładając do tego 2 asysty, gwarantując w ten sposób Wojskowym drugie miejsce w tabeli.
⚽️ GOOOOOL ⚽️
— Śląsknet (@Slasknet) 21 listopada 2025
Trochę zamieszania w polu karnym, ale lis pola karnego - Przemysław Banaszak trafia do siatki. Śląsk znów na prowadzeniu 😍
______________________________________
⏱️ 43' #PGMŚLĄ ⚪ 1:2 🟢
⚠️ LIVE 👉 https://t.co/RTFJ3AGocB pic.twitter.com/OHEQSLUBUy
Forma Banaszaka może nie jest w tym momencie najwyższa, jednak nie wydaje się żeby były powody do paniki. Tak doświadczony zawodnik z pewnością poradzi sobie mentalnie z tak ważną końcówką sezonu. Oby szybko odnalazł drogę do bramki, pomagając tym samym Śląskowi w awansie do elity.
