Konczkowski: Ciężko powiedzieć, czy był karny
fot.: Paweł Kot
Po przegranym 0:1 meczu z Widzewem Łódź przed kamerami Canal+ stanął Martin Konczkowski, który odpowiedział na pytania Tomasza Lipińskiego.
Czy jest to wytłumaczalne, że mimo lepszej drugiej połowy przegrywacie?
Martin Konczkowski: Myślę, że to było przede wszystkim trudne spotkanie. 90 minut walki i przegrywamy w taki łatwy sposób, bo to nie była jakaś koronkowa sytuacja Widzewa, tylko wrzutka. W tych ostatnich minutach zbyt głęboko się ustawiliśmy i Widzew rozgrywał piłkę, chcąc się dostać najprostszymi środkami w nasze pole karne i przytrafiła im się jedna wrzutka. Zawodnik Widzewa praktycznie sam strzela bramkę.
Była sytuacja w drugiej połowie, kiedy upadłeś w polu karnym po kontakcie z Henrichem Ravasem. Sądzisz, że sędzia mógł podyktować rzut karny?
Z mojej perspektywy też nie była to łatwa sytuacja. Na pewno był ten kontakt. Wiem, że przeciwnik wybił piłkę, ale też jeśli chodzi o mój staw skokowy to po prostu go podkręciłem. Ciężko mi powiedzieć, czy to był rzut karny czy nie. Na pewno łatwiej to zobaczyć w powtórce, ale jeśli chodzi o mnie to najważniejsza jest decyzja sędziego i ciężko jest mi powiedzieć.
źródło: Canal+Sport