Które pozycje musi wzmocnić Śląsk?

04.01.2022 (17:00) | Mateusz Włosek
uploads/images/2021/9/plock_6150c89ce7f37.png

fot.: Paweł Kot

Runda jesienna dobiegła końca, zespoły powoli szykują się do zimowych przygotowań, a my zastanawiamy się, na jakich pozycjach Śląsk potrzebuje wzmocnień. Kontuzje, spadki formy, wygasające kontrakty – te wszystkie czynniki sprawiają, że wrocławski klub musi być niezwykle czujny na rynku transferowym. 



 

Dyrektor sportowy WKS-u, Dariusz Sztylka, może poczuć się jak Wuj Sam ze słynnego plakatu, zachęcającego Amerykanów do pójścia w kamasze przed I wojną światową, wskazując na wybranego zawodnika i oznajmiając majestatycznie: “I want you for Śląsk Wrocław”. Zachęcanie kolejnych śmiałków może być nieco trudniejsze, patrząc na sytuację dwukrotnego mistrza Polski w tabeli, który po grudniowym starciu z Cracovią (0:2) zakończył zeszłoroczne zmagania w dolnej części tabeli. Kolejną przeszkodą może być sytuacja poszczególnych zawodników i strategia klubu, o której mówił w niedawnym wywiadzie z Gazetą Wrocławską Piotr Waśniewski, prezes wrocławskiego klubu. 

(…) transfery gotówkowe nie są naszym priorytetem. Jeśli uznamy, że warto za kogoś zapłacić, to pewnie to zrobimy, ale to musi być przeczucie graniczące z pewnością, a o to niełatwo zimą. 

Dobrą przynętą na nowych graczy może być z pewnością perspektywa rozwoju pod okiem trenera Jacka Magiery, spod którego skrzydeł wyfrunęło kilku ponadprzeciętnych piłkarzy. Dostosowanie do stylu gry preferowanego przez częstochowskiego szkoleniowca, dyscyplina taktyczna i spełnianie określonych boiskowych zadań - te wszystkie cechy obecnie są najbardziej pożądanymi w zespole ze stolicy Dolnego Śląska. 

 

POSZUKIWANY – PRAWY WAHADŁOWY/OBROŃCA 

Zapewne nie mówilibyśmy dzisiaj o kłopotach na prawej flance, gdyby nie uraz, którego nabawił się Patryk Janasik w ostatnim starciu wrocławian w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy z Hapoelem Beer Szewa (0:4). Pozyskany z Odry Opole defensor miał ogromnego pecha, bo wcześniej prezentował się z bardzo dobrej strony, zaliczając po asyście w pierwszym meczu z estońskim Paide (2:1) oraz w rewanżu z ormiańskim Araratem (3:3). Dorzucił do tego gola w drugim pojedynku z Estończykami. Janasik po dosyć długiej przerwie powtórnie pojawił się na boisku w drugiej połowie degrengolady przy Bułgarskiej (0:4), ale trafił na najgorszy możliwy moment, bowiem Śląsk gasł z każdą kolejną minutą. Później prawy wahadłowy grał niemal od deski do deski, jednak najbardziej raził w oczy brak jakichkolwiek statystyk, które dałyby drużynie wymierne korzyści. 

Liczby starał się zapewnić przemianowany na prawego wahadłowego Bartłomiej Pawłowski, który zaliczył prawdziwe wejście smoka w starciu z Wartą (2:2), kiedy już w drugiej akcji popisał się rajdem prawą stroną i wyłożył piłkę na tacy Robertowi Pichowi. Eksperci jednak mlaskali i cmokali nad taką nagłą zmianą pozycji dla doświadczonego skrzydłowego, bowiem Pawłowski zwyczajnie nie nadążał za automatyzmami w defensywie. W efekcie podczas bezbramkowego remisu z Górnikiem Łęczna na wahadle wystąpił nawet wyjątkowo Łukasz Bejger, a Pawłowski oprócz klasowego dośrodkowania na głowę Mateusza Praszelika w meczu z płocką Wisłą (3:1) nie popisał się już niczym szczególnym. Dopadła go choroba i od połowy października uzbierał nieco ponad 100 minut.   

Alternatywą zawsze pozostaje młody Jakub Iskra, który powoli ogrywał się już na boiskach ekstraklasy. Śląsk może mieć dużo pożytku w przypadku wykupienia zawodnika włoskiego Spal, ale i tak intuicja podpowiada, że przydałby się Śląskowi wahadłowy w dobrej formie. Wybiegany, z dobrym dośrodkowaniem, bo przede wszystkim inklinacji ofensywnych brakowało w ubiegłej rundzie graczom występujących na tamtej pozycji. Pawłowski dawał z siebie, ile mógł, a ograniczyło się to tylko do 2 asyst. Z resztą, mocniejszy nabytek na prawej stronie z pewnością zmotywowałby do intensywniejszej rywalizacji Janasika, w którym być może odżyłyby nowe siły do biegania “po kresce”. 

 

POSZUKIWANY - ŚRODKOWY OBROŃCA 

Defensywa to we Wrocławiu trudny temat, najlepiej mówi o tym liczba straconych przez wrocławian bramek po rundzie jesiennej. 30 wyciąganych z siatki piłek to najgorszy wynik wśród dziesięciu sklasyfikowanych najwyżej zespołów naszej ligi. Nie pomogły w tym przetasowania personalne i granie w różnych konstelacjach. Pewnie miejsce miał zawsze Wojciech Golla, który rozegrał prawie komplet minut. Początkowy lider wrocławian od październikowego starcia z Bruk-Betem (3:4) zaliczył znaczne tąpnięcie formy, a po Golli “wyjaśniającym” w zdecydowany sposób Tomasa Pekharta z wrześniowego meczu z Legią (1:0) nie pozostało praktycznie nic. Obraz nędzy i rozpaczy dopełniał przeważnie Szymon Lewkot, uparcie ustawiany na pozycji pół-prawego stopera. Nie będziemy znów wyliczać błędów 22-latka, bo na błędach przecież człowiek się uczy. Tylko trzeba z nich wyciągać wnioski... 

Środkowi obrońcy w statystykach: 

  • Wojciech Golla – 1530 minut, 17 meczów 
  • Szymon Lewkot – 1322 minuty, 17 meczów 
  • Łukasz Bejger – 1139 minut, 14 meczów 
  • Diogo Verdasca – 977 minut, 12 meczów 
  • Konrad Poprawa – 158 minut, 4 mecze 
  • Mark Tamas – 180 minut, 2 mecze 

W defensywnym kotle gotuje się wrząca woda i wpadają do niego kolejne smakołyki. Szkoda, że wychodzą z niego niedogotowane. Tak w skrócie można opisać sytuację obronną Śląska. Oczywiście, najbardziej skomplikowana jest ta Marka Tamasa, który po przejściu operacji pachwiny musi błyskawicznie wracać do zdrowia, aby być gotowym do podjęcia rywalizacji. Jaka będzie jego przyszłość? Ciężko stwierdzić.

To naprawdę fajny chłopak, dobrze komponuje się z drużyną, docenia to, że tu jest. Mamy jednak do czynienia z profesjonalnym, brutalnym biznesem, w którym musimy odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: czy rozmawiamy ze zdrowym zawodnikiem? To jest największy znak zapytania.  

Kto dziś podpisze umowę z zawodnikiem, który przeszedł właśnie  operację? To kwestia ryzyka. Może ktoś się na to zdecyduje.    

- w nieco tajemniczym tonie wypowiadał się w rozmowie z Gazetą Wrocławską Piotr Waśniewski. 

Z ciekawej strony pokazał się z kolei Diogo Verdasca, na którego większość “ekspertów” psioczyła, nie dostrzegając w żadnym stopniu jego umiejętności uruchomienia akcji długim podaniem. Problemy defensywne Portugalczyka wynikały głównie z braku przyzwyczajenia do siłowego charakteru ekstraklasy. Największe perspektywy do rozwoju ma dwójka Łukasz Bejger-Konrad Poprawa. Były zawodnik Manchesteru United posiada to, co trener Magiera ubóstwia, czyli eleganckie wyprowadzenie piłki. Jest to ta sama cecha (a w zasadzie jej brak), przez którą na ławce często przesiaduje Poprawa... 

Przy tak dużych zawirowaniach wskazane są poszukiwana na rynku nowego stopera, nowoczesnego i dobrze czującego się z futbolówką przy nodze. Kogoś “na już”, kto u boku Golli będzie pewnym punktem defensywy, gdyby zabrakło już we Wrocławiu Tamasa. Nie chcemy nic mówić, ale w Zabrzu powoli dobiegają końca umowy dwóm podstawowym obrońcom, Przemysławowi Wiśniewskiemu i Adrianowi Gryszkiewiczowi... 

 

POSZUKIWANY – NAPASTNIK 

I na sam koniec przechodzimy do kwestii najbardziej palącej, a mianowicie do pozycji strikera. Erik Exposito w tym sezonie robi prawdziwą furorę. Przez długi czas utrzymywał się na pozycji króla strzelców ekstraklasy z 9 zdobytymi bramkami, ale ostatnio jego produktywność zapadła w zimowy sen. Od listopadowego remisu z Jagiellonią (2:2) Hiszpan nie zaliczył żadnego skalpu, a w dwóch ostatnich zeszłorocznych meczach nie oddał nawet niecelnego strzału. W mediach trwa konsternacja i nasłuchiwanie o możliwych kierunkach, w których może udać się największa gwiazda Śląska, a wśród kandydatów byli wymieniani już włoska Venezia czy węgierski Ferencvaros.  

Szukamy zawodnika, który będzie w stanie zastąpić Erika Exposito i rywalizować o miejsce w składzie. W zasadzie mamy już wytypowanego takiego piłkarza, ale czekamy na rozwój sytuacji z Erikiem. Najpierw on musi odjeść, by ktoś mógł przyjść. To samo dotyczy innych pozycji. Transfery przychodzące uzależnione są od wychodzących. Bardzo mocno pracujemy nad „dziewiątką”, ale nie jest tak, że będziemy płakać, jeśli nikt za Erika nie przyjdzie. Co do pozostałych pozycji, to bardziej sondujemy rynek, przygotowujemy się na pewne ruchy w dalszej perspektywie. 

- mówił dla Gazety Wrocławskiej dyrektor sportowy Dariusz Sztylka. 

Jak widać, alternatywa dla Erika stoi już w blokach i być może rezerwuje już lot do Wrocławia. Wszystko zależy natomiast od Hiszpana i tego, gdzie go nogi poniosą. Bez wątpienia będzie to transferowa saga, którą warto będzie śledzić z pop-cornem w ręku. Obecne zastępstwa dla Erika? O Caye Quntanie napisano już całe prześmiewcze poematy, dające mu po raz kolejny szansę, “może kiedyś się odblokuje”. Obawiamy się, że prędzej powstanie nowoczesne centrum treningowe we Wrocławiu. Piotr Samiec-Talar? O nim także mówił dyrektor sportowy Sztylka, wskazując, że musi udowodnić swoją wartość w drugoligowych rezerwach. Na dziś najlepszą opcją staje się powrót Fabiana Piaseckiego z wypożyczenia do Stali, która musiałaby wykupić wrocławianina, aby dalej cieszyć się z wykonywanej przez niego pracy. 

Czy to będzie zagraniczny wynalazek, czy może sprawdzony i ograny na polskim podwórku gracz? Nie wiemy, jaką kartę wyciągną z rękawa władze Śląska. Jedno jest pewne, bez Erika Exposito ofensywa może stracić swój cały animusz. A więc, czas na prawdziwe transferowe łowy. Ich rezultaty oczywiście będziemy wnikliwie śledzić... i weryfikować. 

 

 

ZOBACZ też: Jacek Magiera kandydatem na selekcjonera?