Łyszczarz: Nikt nie spuszcza głowy

Łyszczarz: Nikt nie spuszcza głowy

fot.:

Adrian Łyszczarz odpowiedział na kilka pytań redakcji Śląsknetu po zremisowanym 1:1 wyjazdowym meczu z Jagiellonią Białystok. Nikt nie spuszcza głowy, wiemy, o co gramy. Trzeba wygrać najbliższe dwa mecze, zdobyć punkty na Legii i wszyscy będziemy się cieszyć po sezonie. 



 

Wydawało się, że rywale są na widelcu. Mimo to nie udało się zdobyć kompletu punktów. Jak ocenisz ten mecz?

Szkoda trzech punktów, ale może być tak, że ten punkt nam dużo da w ostatecznym rozrachunku. Tak trzeba na to patrzeć. Na pewno duży niedosyt, bo pierwsi strzeliliśmy gola i dobrze broniliśmy w pierwszej połowie. Przez pierwsze piętnaście minut drugiej rywal zepchnął nas do głębokiej defensywy, ale wyszliśmy z tego. A później ten karny... No cóż, zdarza się. Victor sfaulował, nie chciał tego zrobić. Nie widział zawodnika za plecami. Nikt go tutaj nie będzie obarczał winą, że zrobił karnego, to się mogło zdarzyć każdemu. Trzeba walczyć, żeby Śląsk Wrocław utrzymał się w ekstraklasie. 

Duży smutek, przygnębienie i przybicie w szatni.

Nikt nie spuszcza głowy, wiemy, o co gramy. Jesteśmy świadomi, w jakiej jesteśmy sytuacji i zrobimy wszystko, żeby Śląsk się utrzymał.

Graliście w dzisiejszym meczu bardziej agresywnie, próbowaliście doskakiwać do rywala, podwajać krycie i odzyskiwać piłki. Tak to miało wyglądać?

Podstawą jest to, że każdy ma oddawać serce na boisku. Dzisiaj nikomu nie można zarzucić, że odstawiał nogę. Mieliśmy założenia, żeby być blisko siebie i zamknąć środek boiska Jagiellonii, która zwłaszcza na swoim stadionie dobrze operuje piłką. Chcieliśmy, żeby musieli grać długim podaniem, a my mieliśmy zbierać drugie piłki. I tak strzeliliśmy bramkę. 

Jest żal do sędziego, że nie podyktował rzutu karnego? Dwa razy piłka trafiła w rękę gracza Jagiellonii, ale gwizdek milczał.

Nie wiem, czy w jednej z tych sytuacji był karny, bo daleko stałem. Nie gwizdnął, czyli karnego nie było. Fajnie by było jakby tak się stało. 

Przed wami mecz z Wisłą Płock i to już chyba mecz o wszystko.

To mecz u siebie, kibice będą nas wspierali. Musimy wyjść, wygrać najbliższe dwa spotkania. Pojechać na Legię, tam też zdobyć punkty i wszyscy będziemy się cieszyć po sezonie. 

Najlepsze laptopy do 1000 zł

Dominik Mazur

Autor

Dominik Mazur

Na Górnym Śląsku się urodziłem, Dolny Śląsk sobie wybrałem. A na stadionie Śląska byłem po raz pierwszy w 2011 roku podczas turnieju Polish Masters i pamiętam, jak podobała mi się gra Waldka Soboty przeciwko Benfice. Wygrana z Club Brugge czy gol Dudka z Dundee to ważne migawki, a biografia Sebastiana Mili służyła za jedno ze źródeł w pracy licencjackiej. Na stadionie w roli dziennikarza czułem się kiedyś na swoim miejscu, choć dziś piłka cieszy mnie bardziej z dystansu, z domowej perspektywy.

Bodaj jedyny komentator o specjalizacji blind football we Wrocławiu, któremu najbliżej do ampfutbolistów. Lubię słuchać podcastów i prowadzić #SektorŚląska.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.