Macenko: Takiej ciszy w szatni jeszcze nie było
fot.: Paweł Kot
Po przegranym przez Śląsk Wrocław meczu z Ruchem Chorzów 2:3 porozmawialiśmy z jedną z najjaśniejszych postaci w ekipie WKS-u – Jehorem Macenką. Oto co odpowiedział na nasze pytania piłkarz Trójkolorowych.
Gratulacje pierwszej bramki w barwach Śląska Wrocław. Za tobą słodko-gorzki występ: z jednej strony pierwszy gol, z drugiej niekorzystny wynik.
Nie tak wyobrażałem sobie moją pierwszą bramkę. Chcieliśmy wygrać, ale nie udało się. Cieszę się, że zapisałem się w historii Śląska Wrocław, bo pracowałem na to bardzo ciężko na każdym treningu. Popłakałem się po golu, ponieważ jestem bardzo emocjonalny. Chciałem wejść na boisko w drugiej połowie i dać zespołowi dużo energii. Szkoda, że rywale strzelili nam na 3:0, bo wcześniej miałem okazję, aby zdobyć bramkę na 2:1. Trener w szatni powiedział nam, że stworzyliśmy silną drużynę i nie możemy tego zaprzepaścić. W drugiej połowie chcieliśmy wywierać dużą presję, aby przeciwnicy nie mieli czasu na złapanie oddechu. My pracujemy dalej. Mimo, że wiem, że w nas nikt już nie wierzy, ja wierzę w siebie wierzę i w ten zespół.
Dzisiaj straciliście trzy bramki. Czy tak na gorąco możesz podać jakąś przyczynę?
Wiedzieliśmy, że Ruch dzisiaj ustawi się bardzo nisko i będzie czekał na kontry. Dostaliśmy "dwa ciosy" w pierwszej połowie. Żukowski mógł strzelić na 2:1 w pierwszej połowie i wtedy mecz mógłby się potoczyć zupełnie inaczej. Jeśli chodzi o trzecią bramkę - biorę ją na siebie. Przeciwnik bardzo dobrze mnie okiwał. Spodziewałem się, że będzie drybling, przez co byłem gotowy na atak z lewej strony, a ostatecznie poszedł prawą. Dlatego również płakałem, ponieważ biorę na siebie wini. Może i dobrze, że dzisiaj było 2:3. Nigdy nie było takiej ciszy w tej szatni, każdy siedział i czekał na słowa trenera Jacka Magiery, który nam powtarzał, że stworzyliśmy świetną drużynę. Na nikogo personalnie nie zrzucał winy. Po spotkaniu mamy dzień wolny, każdy musi zresetować głowę. Mam nadzieję, że z ŁKS-em pokażemy, że porażka była jedynie przypadkiem.
Czy odbudowanie się mentalnie będzie najważniejsze przed najbliższym meczem?
Zdecydowanie! Trener powtarzał nam na odprawie, że mamy przed sobą pięć finałów. To bardzo dobra motywacja, ponieważ każdy mecz chcemy grać, jakby był ostatnim w naszym życiu. Teraz musimy robić, a nie mówić. Musimy strzelić jedną, drugą bramkę, zdominować rywali. Mam nadzieję, że uwierzymy w to, co mamy i nadal będziemy się bić o mistrzostwo Polski.
Pojawiłeś się dzisiaj na boisku dopiero w drugiej połowie. Chyba byłeś najlepszym kandydatem, aby wyjść, dać impuls oraz wzbudzić cały stadion do dopingu.
Spodziewałem się, że zacznę od drugiej połowy. Szczerze mówiąc, dręczy mnie kilka mniejszych urazów. W każdym meczu chcę jednak dawać z siebie wszystko, co mogę. Najważniejsze jest to, że ciągle chcę. Uważam, że gdybyśmy strzelili gola wcześniej, ten mecz moglibyśmy wygrać. Zdobyliśmy na koniec dwie bramki, ale najważniejsze, że pokazaliśmy charakter.
Rozmawialiśmy po meczu w Poznaniu, że coraz częściej pojawiasz się w ofensywie i dzisiaj były tego efekty.
Trener wymaga ode mnie gry ofensywnej. Kiedy wchodziłem do zespołu, starałem się być ostrożnym - jak to debiutant. Teraz jak regularnie pojawiam się na boisku, oczekiwania są większe. Cieszę się, że mogę grać wyżej, strzelać i asystować, aby dawać radość kibicom.
Pozycja prawego obrońcy zaczyna być twoją nominalną?
Szczerze nie wiem. Na razie gram wszędzie, gdzie trener mnie wystawi. Zostały cztery mecze do końca, a my ciągle walczymy o mistrzostwo Polski. Tego nam nikt nie zabierze. Mam nadzieję, że będę się rozwijał piłkarsko. Gram na tej pozycji pierwszy raz w karierze, trzeba tutaj bardzo dużo biegać, zarówno do obrony jak i do ataku.
Twój kontrakt wygasa z końcem obecnego roku. Czy trwają jakieś rozmowy na ten temat?
Jak na razie nie było żadnych rozmów. Wiem, że muszę o ten kontrakt powalczyć, bo nie dostanę nic za darmo. Mam nadzieję, że będę w tych barwach dalej grał. Był okres, gdzie przez rok nie występowałem w rezerwach i zastanawiałem się, co ze sobą robić, a teraz przeżywam niesamowity czas. Cieszę się każdym meczem.
ROZMAWIALI SZYMON BEDA I ADAM MOKRZYCKI