Magiera: Być może Klimala potrzebuje więcej spokoju i cierpliwości

Magiera: Być może Klimala potrzebuje więcej spokoju i cierpliwości

fot.:

Jedno zwycięstwo, dwa remisy i trzy porażki. To bilans Śląska w rundzie wiosennej Ekstraklasy. W sobotni wieczór wrocławianie podzielili się punktami z Puszczą Niepołomice. "Musimy poprawić skuteczność, ale chcę pochwalić zespół za determinację" - powiedział po meczu trener Jacek Magiera. 



 

Jacek Magiera: 0:0 to nie jest wynik zadowalający. Mamy punkt, mieliśmy swoje szanse na gola, między innymi już w pierwszej minucie, czy strzał Petrowa. W drugiej połowie sytuacje Nahuela lub Klimali. Łącznie, około siedem dogodnych okazji. Musimy poprawić skuteczność, ale chcę pochwalić zespół za determinację i akcję w ostatniej minucie, kiedy Puszcza wychodziła z kontrą, a nasi piłkarze za wszelką cenę chcieli dogonić rywala. To dla mnie pozytywny bodziec i na tym chcemy opierać drużynę podczas kolejnych rywalizacji. 

Skąd wynikała zmiana Łuaksza Bejgera w przerwie?

Łukasz nie zgłaszał żadnych problemów zdrowotnych w trakcie gry. Natomiast miał trudny tydzień w kontekście zdrowotnym. Nie czuł się w 100 procentach na grę w pojedynku. Nie mogliśmy sobie pozwolić na drzemkę czy brak doskoku. Potrzebowaliśmy takiego gotowego w pełni zawodnika. Łukasz zszedł, bo nie był gotowy

Jak oceni pan współpracę Expsoito i Klimali w trakcie meczu?

Chemia jest i będzie coraz większa. Zadowoleni będziemy, gdy obaj zaczną trafiać do siatki. Co do zaangażowania, walki i pracy, nie możemy się do tego doczepić. Patryk miał więcej szans na gola, ale być może, gdy go strzeli, to coś w nim „puści”. Nie jesteśmy zadowoleni, ale Puszcza to niewygodny rywal, który w tym sezonie potrafił już odebrać punkty mocny rywalom. Będziemy na pewno chcieli, by obaj piłkarze wystąpili jeszcze w duecie w kolejnych meczach.

Jak ocenia pan dzisiejsze zmiany? Czy dokonałby pan jakichś innych zmian w trakcie spotkania?

Muszę to przenalizować. W przerwie jedna wymuszona zmiana. W drugiej na boisko pojawili się Mateusz Żukowski oraz Petr Schwarz. Na ławce był jeszcze Martin Konczkowski, Michał  Rzuchowski, czy Patryk Szwedzik. Może on za Nahuela, ale dobrze wiemy, że Hiszpan potrafi przeprowadzić tę jedną akcję, która może przynieść bramkę. Nie jest to łatwe, odpowiedzieć, czy mogliśmy zrobić coś lepiej w tym aspekcie.

Czy zgodzi się pan ze stwierdzeniem, że dziś Piotr Samiec-Talar nie był w swojej najlepszej dyspozycji? 

Piotrek przyzwyczaił nas do innej dyspozycji, dającej liczby. Od początku meczu było bardzo nerwowo, szybko chcieliśmy wyjść na prowadzenie i z tego też powodu, wdarło się dużo niedokładności. Samiec-Talar przez ostatni tydzień wyglądał świetnie w treningach, ale wszyscy wiemy, że to nie to samo, co mecze. W drugiej połowie Piotrek przestał dawać z siebie "to coś", więc zdecydowaliśmy się na roszady.

Czy jest pan zadowolony z gry bloku defensywnego?

Obserwujemy zespół, zawodników. Po meczu w Białymstoku, wiedzieliśmy, że drużyna będzie potrzebować świeżej krwi, by lepiej wyglądać na murawie. Myślę, że możemy być zadowoleni z występu Petrowa, który zapracował na treningach, by wyjść dziś w pierwszym składzie. Cały zespół grał dziś dobrze w defensywie. To budowa fundamentów na najbliższe spotkania.

Patryk Klimala przyszedł do Ślaska z dużymi oczekiwaniami. Pana zdaniem, z czego wynika jego przeciętna dyspozycja?

Nie wiem, jak to zabrzmi, ale może za dużo chce. Patryk aż się gotuje w trakcie rozmów. Być może potrzebuje więcej spokoju, cierpliwości. Mam nadzieję, że swojego pierwszego gola strzeli w Wielką Sobotę przeciwko Piastowi Gliwice.

Jakie są plany zespołu na przerwę reprezentacyjną?

Mamy dwa tygodnie. Pierwszy z nich będzie czasem na wyleczenie, regenerację i też treningi indywidualne. Mieliśmy grać sparing, ale ze względu na spotkania rezerw i U-19, zrezygnowaliśmy z niego. Wybieram się do Katowic, by zobaczyć zespół juniorów starszych w akcji, z kolei sztab obejrzy spotkanie drugiej drużyny. Macenko pokazał już, że da się trafić do pierwszego zespołu, grając na co dzień w niższej lidze.

 

Marcin Sapuń

Autor

Marcin Sapuń

Urodzony Wrocławianin i oczywiście kibic Śląska Wrocław. W redakcji działam od lipca 2022 roku, a od marca 2024 roku pełnię funkcję zastępcy redaktora naczelnego. W Śląsknecie zajmuję się głównie pisaniem artykułów, ale również komentowaniem meczów, czy ostatnio tworzeniem wyjazdowych kulis.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.