Magiera: Chcemy takiego Śląska jak w pierwszej połowie

Magiera: Chcemy takiego Śląska jak w pierwszej połowie

fot.:

Szkoleniowiec WKS-u Jacek Magiera odpowiedział na pytania dziennikarzy na pomeczowej konferencji po porażce swojej drużyny w 51. derbach Dolnego Śląska.



 

Poproszę o skomentowanie przebiegu spotkania.

Pierwsza połowa dobra, druga połowa słaba. W rezultacie Zagłębie jest górą.

Czym było spowodowane zaćmienie pańskiej drużyny w pierwszym kwadransie drugiej połowie meczu?

Mieliśmy jeszcze agresywniej wejść w drugą połowę. Rzeczywiście, przez pierwsze pięć minut drugiej połowy nie posiadaliśmy piłki przez 10 sekund. Byliśmy zbyt statyczni w swoich działaniach. Nie było doskoku. Nie było wygranych pojedynków. Nie było przerywania akcji. Nie było pozytywnej energii z pierwszych trzech kwadransów i utrzymania jej w drugiej połowie.

Drużyna wie, że dała ciała. Ktokolwiek z drużyny, kto usiadłby teraz na moim miejscu, powiedziałby to samo. Przekaz byłby taki sam. Gdybyśmy utrzymali poziom z pierwszej połowy przez całe zawody, to wygralibyśmy ten mecz. Będziemy o tym rozmawiać.

Wiem, że są owiane sławą zdania, że wyciągniemy wnioski i dokonamy analizy. Wyciągniemy wnioski, oczywiście, jednak sama analiza niczego nam nie da. Trzeba być tak samo skoncentrowanym i skupionym. Trzeba tak samo przesuwać w pionie i poziomie przez cały mecz, a nie tylko przez pierwsze 45 minut. Trzeba realizować zadania, które nakreślamy sobie w szatni, bo nie po to pokazujemy zawodnikom materiały wideo, jak trzeba grać, aby zagrywać w poszczególne sektory boiska, a i tak popełniamy błędy i nie podajemy tam, gdzie trzeba. Piłka zostaje stracona na naszej połowie i brakujemy nam wtedy bocznego obrońcy na swojej pozycji, bo jest ustawiony inaczej, względem tego, co mówiliśmy w szatni. Tworzą się zbyt duże odległości i z tego padają stracone gole.

Pomimo tego, że straciliśmy gola wyrównującego, to mieliśmy okazję, aby powrócić na prowadzenie po znakomitej akcji Jastrzembskiego. Wiadomo, że piłkarze podejmują decyzję w ułamkach sekundy, ale Dennis mógł podjąć lepszą decyzję. Powinien szukać uderzenia nad bramkarzem.

Będziemy pracować, aby każdy z piłkarzy wykorzystywał swoje atuty, jakie ma. Chociażby szybkość i wybieganie za linię obrony. Jest dużo pracy i wiemy o tym. Chcemy takiego Śląska, którego widzieliśmy w pierwszej połowie.

Chcę podziękować kibicom za to, że przyszli dzisiaj w bardzo dużej liczbie na stadion. Dawno tego tutaj nie było. Chciałbym, aby była moda na Śląsk. Na taki Śląsk, żeby kibice wytrzymali, byli cierpliwi, zaufali i wspierali nas, mimo tego, że dziś wynik nie jest taki, jakiego chcielibyśmy. Chciałbym, żeby Wrocław w końcu doczekał się tego, że średnia frekwencja będzie wynosiła co najmniej 20 tysięcy ludzi. Do tego będziemy dążyć pracą, intensywnością zajęć oraz wymaganiami wobec każdego piłkarza, aby dawał sygnały takie, jak w pierwszej połowie. Taki Śląsk ma być jak w pierwszych trzech kwadransach.

Przypomina się mecz w Kielcach, bo tam też rozegraliśmy świetne pierwsze 45 minut. Najwidoczniej dzisiaj stać jest nas na tyle. Będziemy mówić o tym otwarcie.

Jestem ambitny, sztab jest ambitny, zawodnicy są ambitni. W tym zespole jest zupełnie inna mentalność, niż jeszcze niedawno była. To widać na treningach i w meczach, które rozegraliśmy w ostatnich dwóch tygodniach.

Nie ma pan takiego poczucia, że po bramce dającej prowadzenie Zagłębiu pańska drużyna przestała wierzyć w korzystny rezultat.

Mój zespół nie miał planu, aby odwrócić losy meczu. Zamiast spróbować wygrać pojedynek, zagrać na tzw. aferę, jak to Piotrek Świerczewski mówił, my graliśmy do tyłu. Nie ma takiej możliwości, aby grając w ten sposób, myśleć o dobrym wyniku. Byliśmy za daleko od siebie. Nawet zagranie dalekiego podania w pole karne na Kennetha, czy też na Erika Exposito, gdzie większość zawodników miałaby wtedy podchodzić pod pole karne i zbierać tzw. drugie piłki. Tego zabrakło.

Krzyczeliśmy ze strefy ławki, ale my możemy sobie krzyczeć z boku, a tego nie słychać. Próbowaliśmy różnych rozwiązań, nawet zmiany systemu ustawienia na ostatnie minuty, ale to też nic nie dało.

Karol wszedł, starał się. Burak Ince wszedł i też się starał. Kenneth to też nie jest obecnie zawodnik, który jest w stanie nam dać przez pełne 90 minut intensywność, jakość i bieganie. Potrzeba czasu na to, żeby go przygotować. Wiedzieliśmy, że taka sytuacja będzie miała z nim miejsce. Potrzeba cierpliwości, ale sama cierpliwość nie wystarczy. W sporcie i w piłce nożnej potrzebne są też punkty.

Jaka była przyczyna zmiany Piotra Samca-Talara?

Po to mamy świeżych zawodników, po to, aby dali impuls. Szczególnie w momencie, kiedy przegrywaliśmy. Taki był plan z wprowadzeniem Żukowskiego. To był jego debiut. Szukaliśmy różnych opcji.

Był moment, w którym była zagrożona dalsza gra Łukasza Bejgera. Dlatego też wstrzymaliśmy zmianę na trzy-cztery minuty, żeby zobaczyć, czy da radę, czy nie. Jeżeli nie dałby rady funkcjonować, zrobiliśmy trzecią zmianę i na pozycję Bejgera wszedłby Lewkot.

Jak ocenia pan występ Samca-Talara? Odpowiedział krytykom na nieprzychylne pytania, które padły w jego stronę po meczu w Kielcach?

Dobrze odpowiedział. Nie czytam tego, co piszą na Twitterze, czy na innych rzeczach, bo trzeba sobie otwarcie powiedzieć prawdę, że wielu z tych ludzi, których pisze, nie zna się na piłce, tak jak im się wydaje. Nie będę tego komentował. Wiele ludzie niekompetentnych jest do tego, aby to pisać.

Druga sprawa jest taka, że tam jest dużo hejtu, cwaniactwa, pisania dla obrażania. Kiedyś tego nie było i chyba łatwiej się żyło. Często jest to manipulacja. Później ludzie tym żyją.

Koncentruję się nad tym, co widzę ja i sztab. Rozmawiamy na ten temat. Jesteśmy wykwalifikowanym sztabem. Mamy dwóch trenerów z licencją UEFA PRO. To świadczy o dużym doświadczeniu.

Nie mówię, że nie jesteśmy nieomylni, ale na pewno widzimy więcej, niż jakiś kibic pod wpływem emocji.

Samiec-Talar zagrał dobre zawody. Wywalczył rzut karny, miał przy tym swój udział przy bramce. Jest kilka rzeczy do poprawy. Szczególnie jeśli chodzi o podania za linię obrony.

Mateusz Żukowski otrzyma zakaz oddawania strzałów z dystansu?

Wręcz przeciwnie. Otrzyma nakaz, bo ma piorunujące uderzenie. Dzisiaj się za bardzo napinał i celność tych strzałów była nie do przyjęcia. Otwieramy mu głowę na wiele nowych rzeczy. Będziemy od niego wymagać więcej gry ofensywnej.

Czy zgodzi się pan ze stwierdzeniem, że to pańscy piłkarze sami sobie sprokurowali sobie bramki?

Pierwsza połowa była perfekcyjna, jeśli chodzi o granie w obronie. Druga zupełnym przeciwieństwem.

Czy pozycja Rafała Leszczyńskiego w bramce jest zagrożona?

Rafał świetnie zagrał w pierwszej połowie. Był pewny na przedpolu i wychodząc do dośrodkowań. Dobrze wprowadzał piłkę do gry. Straciliśmy dzisiaj punkty, ale ja na pewno nie straciłem do niego zaufania.

Czy styl Śląska z pierwszej połowy jest prognostykiem na pojawienie się punktów?

Dla mnie bardzo ważny jest styl w połączeniu ze zdobywaniem punktów. Na takie mecze warto przychodzić. Chcemy takiego Śląska przez cały mecz, a nie tylko połowę. Moja w tym rola, żeby o to zadbać.

Co powiedział pan swoim zawodnikom podczas tej krótkiej przerwy w końcówce meczu?

Dyskutowaliśmy o zmianie ustawienia. Przeszliśmy na formację 4-3-3.

Jakie zdanie ma pan o dzisiejszych zmiennikach?

Dzisiaj zawodnicy wchodzili w innym momencie. Oczekiwania były zupełnie inne pod względem założeń taktycznych.

Problem Śląska leży w sferze mentalnej, czy może piłkarzom brakuje sił?

Pracujemy bardzo intensywnie nad tym, aby tych sił było, jak najwięcej. To jest proces. Wymagamy od piłkarzy, aby przełamywali swoje bariery, ale na to potrzeba czasu. Chcemy być powtarzalni w pozytywny sposób i na to również potrzeba czasu.

Nie załamujemy się i działamy dalej. Odpowiednio zareagujemy na porażkę i w następnym spotkaniu poszukamy trzech punktów.

Cenniejszy dla pana jest mecz w Kielcach, czy ten z Zagłębiem?

Wszystko jest cenne. To są doświadczenia i informacje, które zbieramy. To wszystko przyniesie pozytywne skutki.

Karty graficzne dla graczy - wybierz najlepszą kartę dla siebie

Adam Mokrzycki

Autor

Adam Mokrzycki

Wrocławianin, socjolog i kibic Liverpoolu. Miłośnik psychologii oraz szeroko pojętych relacji międzyludzkich, dlatego ceni formę wywiadu.

Piłką nożną interesuje się od najmłodszych lat. Próbował iść w ślady taty i zostać zawodowym piłkarzem, ale w miarę szybko zrezygnował z tego pomysłu na rzecz dziennikarstwa sportowego. W nim realizuje się od 2018 roku, a w Śląsknecie działa od 8 marca 2023 roku. Najczęściej udziela się przy mikrofonie podczas komentowania meczów, prowadzenia podcastów, udzielania się na konferencjach prasowych czy przeprowadzania wywiadów. W redakcji odpowiada za atmosferę.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.