Magiera: Naszym celem jest wygranie najbliższych derbów
fot.: Paweł Kot
Jacek Magiera odpowiedział na pytania dziennikarzy przed derbami Dolnego Śląska, w których WKS zmierzy się z Zagłębiem Lubin.
Czy jest pan zadowolony z zawodników, którzy przyszli do klubu?
Zobaczymy, najważniejsze jest boisko. Na nim będziemy oceniać, czy transfer wypalił. CV to jedno, a to, co dzieje się podczas meczu to drugie. Rozmawiam dużo z Davidem Baldą na temat piłkarzy, którzy do nas przychodzą. Każdy ma inną historię. Każdy przeżył coś innego, każdy może wnieść do drużyny coś innego.
Jestem zadowolony z naszych transferów. Patrząc na postawę treningową, uważam, że mogą wnieść wiele jakości. Nie są to dzisiaj zawodnicy, którzy są gotowi w stu procentach, aby rozegrać pełne 90 minut. Pracujemy nad tym, aby Ci gracze jak najszybciej wrócili do rytmu meczowego.
Petkov rozegrał bardzo poprawne zawody. Dobrze wkomponował się do drużyny i się z nią komunikuje. Nieźle współpracuje z Łukaszem Bejgerem. Zohore zadebiutował, zaliczając trzyminutowy występ. Jest to zbyt mało, aby cokolwiek o nim powiedzieć. Burak Ince to młody chłopak, który może dać wiele zespołowi. Będzie rywalizował na pozycji prawo skrzydłowego bądź na „dziesiątce".
Czy Cameron Borthwick-Jackson może już grać?
Przyszedł do nas w środę. Był na pierwszym treningu. Patryk Janasik zagrał dobre zawody w Kielcach i nie widzę powodu, aby zmieniać obsadę tej pozycji na najbliższy mecz. Cameron będzie walczył, aby wskoczyć do podstawowego składu.
Aleksander Paluszek dołączy do Śląska?
Nie wiem, czy się wydarzy coś nieoczkiwanego, czy się wydarzy. Transfer jest bliski sfinalizowania. Jeśli nic się nie wysypie, to będzie naszym zawodnikiem.
Czy są planowane transfery wychodzące?
Wszystko może się jeszcze wydarzyć. Jeśli chodzi o nazwiska, to ciężko powiedzieć. Trudno wyrokować, kto jeszcze odejdzie. Naszym celem jest to, aby w zimowym lub letnim okienku sprzedać zawodnika za spore pieniądze po niezłym sezonie i móc je zainwestować w kadrę. Dzisiaj jest za wcześnie, aby o tym mówić.
Jak pan ocenia rywala. Czy koncentruje się pan na swoim zespole, czy bardziej skupia się na rywalu?
Ważne jest to, w jaki sposób Zagłębie będzie grać. To jest rywalizacja na boisku. Koncentruję się głównie na tym, co jest u nas w drużynie i szatni. Zagłębie było aktywne na rynku transferowym. Piotr Burlikowski i Waldemar Fornalik wykonali ogrom pracy. To spowodowało, że zespół z Lubina jest zupełnie inny. Ma swoją jakość. Ma swoją tożsamość. Pokazał to w meczu z Ruchem Chorzów.
Doceniamy rywala, ale my koncentrujemy się na sobie. Każdego trzeba docenić, nie można mówić o nikim źle. Wręcz przeciwnie. Skupiamy się na naszym celu, jakim jest wygranie najbliższych derbów.
Jak wygląda rywalizacja na pozycji bramkarza?
Cieszę się, że mamy dwóch równorzędnych bramkarzy. Leszczyński zagrał dobrze w Kielcach, a Trelowski będzie na niego napierał. Na razie bramkarzem numer jeden jest Rafał Leszczyński.
Czy sytuacja kadrowa będzie nieco lepsza niż w poprzednim meczu?
Absencje to element gry. To, co jest u nas w szatni, zostaje dla naszej informacji. Mogę zapewnić, że w protokół meczowy na spotkanie z Zagłębiem będzie wpisane 20 zawodników.
Czy Cameron Borthwick-Jackson jest brany pod uwagę przy ustalaniu kadry meczowej?
Wszystkie sprawy związane z jego pozwoleniem na pracę i inne sprawy kontraktowe są załatwione. Jest brany pod uwagę na mecz z Zagłębiem.
Czy na podstawie spotkania Zagłębia Lubin z Ruchem Chorzów da się wyciągnąć jakieś wnioski na temat drużyny Miedziowych?
Każdy mecz, szczególnie o punkty, jest bazą do wyciągania wniosków. Taką analizę poczyniliśmy. Znamy się i wiemy, jakich piłkarzy ma Zagłębie. Jesteśmy razem w ekstraklasie od wielu lat i nie sądzę, aby coś nas zaskoczyło. Pozytywna energia i nastawienie będzie miało kluczowy wpływ na wynik końcowy.
Co najbardziej ceni pan u Waldemara Fornalika?
Cenię to, że jest sobą. Jest zabawny, ale także poważny. To jest gość do tańca i różańca. Bilans 500 meczów pokazuje tylko, jak dobrym jest trenerem. Ma swoją tożsamość. Jest trenerem, z którego doświadczenia korzystają zawodnicy, współpracujący z nim.
Jakie wyciągnął pan wnioski po meczu w Kielcach?
Nie zmienię zdania na temat słabej postawy rezerwowych, ale to już jest historia. Najważniejsze jest to, żeby zmiennicy, którzy będą pojawiać się na murawie w nadchodzących spotkaniach, dawali drużynie pozytywny impuls. To, co powiedzieliśmy sobie na odprawie, zostaje w szatni. Zawodnicy dostali ode mnie konkretną informację, czego oczekujemy w kolejnych spotkaniach.
Czym młodzi zawodnicy, zgłoszeni do rozgrywek ekstraklasy, zasłużyli sobie na to wyróżnienie?
Rozpoczynając sezon, potrzebowaliśmy większej ilości piłkarzy na treningach. Byliśmy wtedy w bardzo intensywnym okresie, kiedy trenowaliśmy dwa razy dziennie. Chcieliśmy sprawdzić każdego piłkarza, który wyróżniał się na poziomie CLJ, bądź drugiego zespołu. Ci zawodnicy dostali szansę. Byli z nami na obozie w Wałbrzychu. Będziemy traktować ich jako piłkarzy, którzy będą trenować z pierwszą drużyną, ale występować w rezerwach. Będziemy wprowadzać system rotacyjny. W zależności od tego, który z piłkarzy będzie potrzebny na treningu pierwszego zespołu, to będzie się na nim pojawiał. Każdy z nich ma swoją jakość i otrzyma szansę do tego, aby zadomowić się na dłużej w pierwszym zespole. Wszystko zależy od nich.
Czy miał pan okazję przedpremierowo zwiedzić muzeum Śląska Wrocław?
Muszę powiedzieć, że jest to kawał historii i piękne miejsce. Każdemu kibicowi Śląska i nie tylko polecam, aby to muzeum odwiedził. Znajdują się na tym unikatowe rzeczy. Wiele historii i wiele osób, które w przeszłości reprezentowały trójkolorowe barwy. Warto o tej historii pamiętać, bo to oni tworzą klub.
Obiegła nas informacja, że jeśli Victor Garcia wykona przedstawiony mu plan treningowy, zostanie przywrócony do pierwszej drużyny. Może pan odnieść się do tego?
To nie były moje słowa. Nic na ten temat nie mówiłem. Victor jest zawodnikiem Śląska na ważnym kontrakcie. Każdy piłkarz, który będzie się wyróżniał w rezerwach, ma szansę, żeby trafić do pierwszego zespołu.
