Magiera: Nie zadowala nas obecna pozycja w tabeli
fot.: Mateusz Porzucek
Piłkarze Śląska Wrocław wkraczają w decydującą fazę ligowych zmagań. W meczu 27. kolejki Trójkolorowi zmierzą się na własnym stadionie z Wartą Poznań, a ewentualne trzy punkty przybliżą ich do liderującej Jagiellonii. Co przed sobotnim meczem miał do powiedzenia Jacek Magiera?
Jaka jest obecna sytuacja kadrowa?
Żaden z zawodników nie ma problemów ze zdrowiem, dzięki czemu trenujemy w pełnym składzie. Do zajęć powrócił Burak Ince, ale dwutygodniowa nieobecność odbiła się na jego dyspozycji.
Mecz z Wartą Poznań może być wyjątkowo wymagający?
Przede wszystkim nie jesteśmy zadowoleni z naszego punktowania w tym roku. Marzec był lepszy niż luty, ale to w żaden sposób nam nie wystarcza. Nie zadowala nas pozycja w tabeli, bo straciliśmy fotel lidera. W moim przekonaniu walka o komplet punktów w każdym kolejnym spotkaniu jest kluczem. Nie chcę mówić o drużynie przeciwnej, bo musimy skoncentrować się na sobie i zwyciężyć. Chcemy wrócić na odpowiedni tor, ale żeby się to udało, musimy być bardziej pazerni, zdeterminowani, walczyć o każdy centymetr boiska. Uważam, że pod tym względem jest spora różnica pomiędzy Śląskiem jesienią i wiosną. Brakuje większej wiary w wybronienie danej sytuacji.
Patryk Klimala wybiegnie w sobotę w wyjściowym składzie?
Może, ale nie musi. Patryk zawsze ma być gotowy, aby rywalizować i pokazywać się z dobrej strony. Dużo od niego wymagam i to się nie zmieni. Jeśli w sobotę wyjdzie od pierwszej minuty, to musi walczyć, napsuć dużo krwi rywalom, strzelić gola i pobudzić naszych kibiców. Jak zdobędzie bramkę, to może nawet wbiec do nich na trybuny.
Z czego wynika problem nieskuteczności w pierwszych połowach?
Mocno się nad tym zastanawiamy. Ostatni raz w pierwszej połowie strzeliliśmy gola z Cracovią. Jesienią mecze kończyły się dobrym wynikiem po przerwie, ale teraz tego brakuje. Ostatnio mieliśmy dogłębną analizę, wskazaliśmy rzeczy, które trzeba poprawić. Szukamy rozwiązań i chcemy przełamać tę serię.
W sobotę zagracie w innym ustawieniu?
Cały czas zastanawiamy się, co możemy robić lepiej. Jesteśmy przygotowani do płynnego przechodzenia do różnych formacji w czasie meczu, a zawodnicy dobrze znają zadania w poszczególnych systemach. Chcemy posłać do gry piłkarzy, którzy będą najlepiej przygotowani. Wchodzimy w najważniejszy etap sezonu - zostało tylko osiem spotkań. Zawodnicy muszą być gotowi - nie ważne ile minut zagrają. W każdej sytuacji powinni pomagać drużynie, bo dyspozycja określonego gracza może okazać się w pewnym momencie kluczowa. Należy odłożyć ego na bok i dać zespołowi to, co najlepsze.
Mateusz Żukowski nie pojechał na mecz do Gliwic i zagrał w rezerwach. Jak wygląda jego sytuacja?
W moim odczuciu zawsze powinni grać najlepsi zawodnicy, a Mateusz Żukowski dostał ode mnie już ponad 1000 minut na boisku i ma zero bramek oraz zero asyst. Oczekujemy od niego zdecydowanie więcej. Przegrał rywalizację na mecz z Piastem i zobaczymy, czy będzie powołany na sobotę. Drzemią w nim ogromne możliwości, których nie pokazuje jednak w meczach ligowych.
Jest pan zadowolony z gry Łukasza Bejgera jako prawego obrońcy?
Przez cały sezon występował jako środkowy obrońca i prezentował się solidnie. Teraz potrzebujemy, aby grał po prawej stronie. Musi jednak wygrywać więcej pojedynków, by grać na wysokim poziomie. Jest to zawodnik młodzieżowy, która nabija nam potrzebne minuty, ale nie chciałbym żeby piłkarz grał, bo musi, tylko żeby na to zasłużył. Niech to będzie dodatkowa motywacja dla Łukasza. Uważam, że może dobrze prezentować się na obu pozycjach.
Martwi pana duża strata finansowa klubu?
Myślę, że nie jestem na tyle kompetentną osobą, aby o tym mówić. Ludzie, którzy się na tym znają, powinni spotkać się z dziennikarzami i porozmawiać na ten temat. Chcę zajmować się wyłącznie drużyną i moją rolą jest przygotowanie jej do następnego meczu. Ja nie rozmawiałem w tej sprawie z zarządem klubu.