Magiera: Śląsk ma grać jak najdłużej w Europie

Magiera: Śląsk ma grać jak najdłużej w Europie

fot.:

Zapraszamy do przeczytania wypowiedzi trenera Jacka Magiery z konferencji prasowej po wygranym 4:2 meczu z Araratem Erywań w ramach el. Ligi Konferencji.



 

Zaskoczył pan składem i wyjściem dwoma napastnikami. Nie obawiał się trener takiego ustawienia?

Nie obawiałem się ofensywnego ustawienia, bo Śląsk chce tak grać, chcemy dominować, grać w piłkę i strzelać gole. Pomysł zrodził się po wczorajszym treningu, kiedy wiedzieliśmy na 100%, że Mark Tamas nie zagra. Wiedzieliśmy, że taka zmiana pozwoli Śląskowi utrzymać równowagę, nie mieć za dużo roszad i przestawiania z pozycji i to było naszym celem. Przyniosło to efekt w postaci prowadzenia 1:0. Takie mecze są na pewno bardzo istotne, jeśli chodzi o organizację gry. Po zmianie stron poczyniliśmy pewne roszady i przebieg drugiej połowy był inny.

Co to za uraz Marka Tamasa? Coś poważnego?

Doznał kontuzji w poniedziałek przed popołudniowym treningiem. Okazał się to być uraz mięśnia przywodziciela. Wiedzieliśmy, że potrzebuje czasu, ale nie zdążył dojść do siebie, a nie chcieliśmy ryzykować stratą Marka na dłużej. Dziś też mieliśmy dwie wymuszone przez kontuzje zmiany, które ograniczyły pole manewru. Kontuzje Krzyśka i Patryka Janasika. Brawa dla drużyny, że do końca grała o kolejną bramkę. Był moment, że odcięło myślenie poprzez złe dogrywanie piłki i proste straty w środku boiska. To nakręcało drużynę Araratu, która potwierdziła swoje walory. Wiedzieliśmy, że to zespół, któremu jak da się wolne miejsce, to idą odważnie do przodu, byli nakręcani przez siebie, ale także trochę przez nas, ale to nam udało się strzelić gole w końcówce. Dla kibiców chyba było to świetne widowisko, dużo goli i dużo akcji pod oboma bramkami.

Zwykle te pierwsze mecze to takie badanie terenu. Dziś padło aż sześć goli. Jak można to wyjaśnić?

Oba zespoły grały ofensywnie, widać, że nie nastawili się na obronę. My podobnie. Dużo goli padło po błędach, ale w sporcie to normalne. Analizując te sytuacje rzeczywiście było sporo niedokładności. Wiedzieliśmy, że taki będzie ten mecz. Mieliśmy małe problemy w linii obrony. To duża i cenna lekcja dla młodych zawodników Śląska, którzy zaczynają swoją przygodę europejską. Każdy mecz będzie dla nich wielką sprawą. Śląsk ma grać jak najdłużej w Europie, najlepiej do grudnia. Ale przed nami jeszcze rewanż, musimy potwierdzić dobrą dyspozycję w czwartek, żeby cieszyć się z awansu do trzeciej rundy.

Jak oceni pan infrastrukturę po treningach, które odbyliście, a także klimat miasta i otoczenie? Jakie wrażenia po tych kilku dniach tutaj?

Sympatyczne wrażenia. Zawodnicy Śląska ten wyjazd będą pamiętać długo i będą wspominać też to, co wydarzyło się tutaj. To były ciekawe, życiowe wydarzenia dla pokoleń. W hotelu mieliśmy bardzo sympatyczną obsługę, bardzo im dziękuję. Trening w parku był... interesujący, wielu spacerowiczów dziwnie na nas patrzyło, może z uśmiechem, bili nam brawo, gdy bramkarze trenowali między drzewami. Wczoraj mieliśmy zajęcia na przyzwoicie przygotowanym boisku, było obficie polane wodą i trenowało się na nim dobrze.

W weekend rusza ekstraklasa. Jak drużyna poradzi sobie z graniem co trzy dni?

To ważny moment dla piłkarzy. Chcąc grać w Europie, trzeba być do tego przygotowanym. Śląsk od 22 marca, kiedy przejęliśmy zespół, był przygotowywany przez nas na taką ewentualność. Wszystko jest temu podporządkowane. Chcemy, by każdy zawodnik był zawsze gotowy do gry. W piłce wszystko dzieje się bardzo szybko. Zaraz gramy z Wartą pierwszy mecz w ekstraklasie, potem rewanż, potem kolejne ligowe spotkanie. Ważna jest regeneracja i dbanie zawodników o siebie.

Fajny mecz dla kibiców, ale czy był też fajny dla trenera? Wolałby trener wygrać 2:0? Czy te błędy przy straconych bramkach trenera niepokoją? Jaką szkolną ocenę wystawiłby pan drużynie?

Nie będę wystawiał oceny. Cel na mecz w Armenii był taki, aby wygrać. Cieszą aż cztery gole zdobyte na wyjeździe, co nieczęsto się zdarza. Dążymy do tego, by strzelać jak najwięcej bramek, ale bez organizacji w obronie meczów się nie wygrywa.

Dużo pracy przed nami, wiemy o tym. Dziś mieliśmy w składzie zawodników, którzy są od niedawna, jak Victor Garcia oraz na nowych pozycjach jak Dino Stiglec. Kibicom się podobało, a my mamy dużo do analizy. Wiedzieliśmy, oglądając polską reprezentację, że w Armenii jest ciężko. Cieszymy się z dwubramkowej zaliczki, którą mamy.

Na koniec dziękuję kibicom, było was słychać. Wsparcie trybun bardzo się liczy. Gol w końcówce był po waszym dopingu, który pobudził drużynę do gry.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.