Magiera: Walczmy wspólnie, żeby przedłużyć serię zwycięstw

Magiera: Walczmy wspólnie, żeby przedłużyć serię zwycięstw

fot.:

Przed sobotnim wyjazdowym spotkaniem Śląska z Wartą przy Oporowskiej miała miejsce konferencja prasowa z udziałem trenera Jacka Magiery. Zapytaliśmy szkoleniowca wrocławian m.in. o świadomość wyjątkowości serii zwycięstw wśród piłkarzy i ocenę postawy Yegora Matsenki i Kennetha Zohore.



 

Zacznę od pytania o atmosferę, bo pewnie podróż z Białegostoku nie należała do najłatwiejszych. Widzi trener w zawodnikach sportową złość po meczu z Jagiellonią, może jakieś rozmyślanie nad tym, co wydarzyło się w Białymstoku?

Nawet nie wiem czemu mielibyśmy nad tym rozmyślać. Jedna porażka nie ma prawa wpłynąć na zespól. Mamy świetną serię, sześć z rzędu wygranych w lidze. Wylosowaliśmy w Pucharze Polski drużynę z ekstraklasy, która też jest rewelacją początku sezonu. To wszystko trzeba było wkalkulować. Tym bardziej że zrobiliśmy siedem zmian w składzie w porównaniu do poprzedniego spotkania, aby dać szansę pokazania się w meczu o stawkę innym zawodnikom. I wyprzedzić tym samym to, co może się wydarzyć za dwa-trzy tygodnie.

Podróż oczywiście była trudna, bo mecz z Piastem rozgrywaliśmy w sobotę, a niecałe 40 godzin później wyruszyliśmy w ośmiogodzinną trasę do Białegostoku. Rozegraliśmy mecz o 21:00 i bezpośrednio po zakończeniu spotkania wsiedliśmy w autobus i jechaliśmy do Wrocławia. Robiliśmy wszystko, żeby drużyna jak najlepiej się zregenerowała. Wróciliśmy do domu o 7:30 rano.

Wszystkiego nie wygramy - trzeba sobie to otwarcie powiedzieć. Przypomnijmy, gdzie byliśmy jeszcze niedawno. Słyszę głosy, że mamy drużynę, która będzie walczyła o europejskie puchary. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność.Róbmy swoje i bądźmy optymistami, ale i ludźmi, którzy potrafią spojrzeć na to chłodnym okiem. Oczekiwania po sześciu wygranych wzrosły, ale powiedzmy jasno - oczekiwania to jedno, a możliwości to drugie. Cieszmy się momentem, w którym jesteśmy.

Zrobimy wszystko jako drużyna, żeby tę serię przedłużać, abyśmy wygrywali. Do końca rundy pozostało 10 spotkań i my zrobimy wszystko co możemy jako zespół. Proszę kibiców o to, aby przychodzili na stadion i wspierali zespół. Walczmy wspólnie w każdej konfrontacji, aby Śląsk zdobył jak największą liczbę punktów. To jest najważniejsze. A co dalej - będziemy się zastanawiać.
 

Piłkarze mają świadomość, że to coś niespotykanego w historii klubu?

Oczywiście, że tak. Jako piłkarz miałem serię 5-6 zwycięstw. W Legii miałem na koncie serię 5 wygranych z rzędu. Dzisiaj, jako trener Śląska Wrocław pobiłem ten rekord. I chcę więcej. Trzeba być pazernym na zwycięstwa i – jeśli jesteś w stanie – wygrywać kolejne spotkania.

Mam świadomość, że najtrudniej jest zarządzać sukcesem. Pojawia się samozadowolenie, komfort, a czasami nawet myśl, że skoro masz wszystko pod kontrolą, to można zluzować. To działa w dwie strony. Seria zwycięstw nie może na nas wpłynąć w ten sposób, że uznamy, iż dokonaliśmy czegoś wielkiego i możemy trochę odpuścić. Zrobimy wszystko jako drużyna, żeby tę serię przedłużyć. Proszę kibiców o wsparcie. Do końca rundy 10 spotkań. Walczmy wspólnie, by Śląsk zdobył w nich jak najwięcej punktów. To wielka sprawa, trzeba ciągnąć tę serię dalej. A ta drużyna może być zapamiętana na wieczność, bo dokonała rzeczy, która do tej pory nie udała się żadnemu zespołowi przed nimi. 

O kolejną wygraną z rzędu nie będzie jednak łatwo, bo Warta w Grodzisku Wielkopolskim to trudny przeciwnik. Śląsk przekonał się o tym jeszcze przed pańskim powrotem. Trener Dawid Szulczek zawsze jest w stanie czymś zaskoczyć przeciwnika. Jakiej Warty się trener spodziewa?

Warta to trudny przeciwnik, ale chcemy grać o zwycięstwo. W każdym meczu jako drużyna dużo i dobrze biegają. Obserwujemy Wartę, analizujemy i będziemy mieli przygotowane na ten mecz zadania, które jeśli wykonamy, dadzą nam szansę na zdobycie punktów. 

Mówi się, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Czy możemy się spodziewać zmian w personalach i ustawieniu specjalnie pod mecz z Wartą? 

Spotkanie z Piastem pokazało, że zwycięski skład się zmienia, bo w porównaniu do spotkania z Puszczą dokonaliśmy pięciu zmian. Nie przywiązuję aż takiej wagi do tego, że trzeba grać zawsze tym samym składem. Na każdego liczę i chcę, żeby dawał temu zespołowi dużo jakości. Niezależnie od liczby rozegranych minut w danym spotkaniu każdy z zawodników, który wejdzie z ławki może rozstrzygnąć losy meczu. 

Oczywiście nie będzie rewolucji. Mamy trzon zespołu, który grywał ze sobą w ostatnich spotkaniach i na ten skład się zdecydujemy. Chcemy być skuteczni.

W meczu z Piastem z dobrej strony pokazał się Yegor Matsenko. W naszym głosowaniu na Piłkarza Meczu zajął drugie miejsce. Jest to dla trenera jakieśpozytywne zaskoczenie pierwszych paru miesięcy, że zawodnik z rezerw wchodzi do pierwszej drużyny i gra tak dobrze?

Sam Yegor pewnie może czuć się wygranym tego sezonu do tej pory. Pamiętam, jak pojechałem na mecz do Brzegu, gdzie drugi zespół Śląska wysoko wygrał ze Stalą. Dziś wiem, że pojechałem tam po to, żeby zobaczyć Yegora. Po tym spotkaniu dostał szansę w pierwszym zespole. Myślę, że sam był tym zaskoczony. 

Jest to też dobra informacja dla wszystkich młodych ze Śląska: dobra dyspozycja i od razu możesz awansować do pierwszej drużyny. Nie musi chodzić tylko o zawodnika rezerw, może być to ktoś z juniorów. Jeśli zobaczymy u kogoś wolę walki, chęci i dobrą mentalność popartą jakością, to zaprosimy go na trening. Potem już sam będzie musiał się obronić na boisku. Yegor się obronił swoją postawą, determinacją i wejściami na ostatnie minuty. W końcu zapracował na wyjściowy skład i ma dużą szansę, żeby wyjść jutro w podstawowym składzie.

Czy spodziewał się trener, że tak długo może trwać doprowadzenie Camerona Borthwicka-Jacksona i Kennetha Zohore do ich najwyżśzych parametrów – czy to sportowych, czy piłkarskich?

Nie chcę dzisiaj mówić, czy to długo, czy krótko, czy to są ich optymalne możliwości, czy jeszcze mają rezerwy. Poznajemy się. Oni poznają polską ekstraklasę i wymagania na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Coraz więcej grają. Kenneth zagrał w pierwszym składzie w Krakowie i Białymstoku. Wygląda coraz lepiej i to widać gołym okiem, patrząc na jego sylwetkę, posturę, postawę, mowę ciała, luz i swobodę w operowaniu piłką. 

Zohore to piłkarz, który jest już bliżej dojścia do pełnej formy. Tylko i wyłącznie od niego zależy, jak jego dalsza droga w klubie będzie wyglądać. Dzisiaj ma taką rolę, jaką ma, gramy w wielu meczach na jednego napastnika. Dobrze wkomponował się w zespół, widać to po jego relacjach z kolegami z drużyny. Jeśli nic niespodziewanego się nie wydarzy to do Grodziska oczywiście pojedzie.

Kto na pewno nie pojedzie?

Krzysztof Kurowski, Konrad Poprawa i na ten moment Patryk Janasik. W jego przypadku sytuacja przedstawia się tak, że jedna noc może jednak zadecydować o tym, czy będzie mógł wziąć udział w spotkaniu.
 

 

Dominik Mazur

Autor

Dominik Mazur

Na Górnym Śląsku się urodziłem, Dolny Śląsk sobie wybrałem. A na stadionie Śląska byłem po raz pierwszy w 2011 roku podczas turnieju Polish Masters i pamiętam, jak podobała mi się gra Waldka Soboty przeciwko Benfice. Wygrana z Club Brugge czy gol Dudka z Dundee to ważne migawki, a biografia Sebastiana Mili służyła za jedno ze źródeł w pracy licencjackiej. Na stadionie w roli dziennikarza czułem się kiedyś na swoim miejscu, choć dziś piłka cieszy mnie bardziej z dystansu, z domowej perspektywy.

Bodaj jedyny komentator o specjalizacji blind football we Wrocławiu, któremu najbliżej do ampfutbolistów. Lubię słuchać podcastów i prowadzić #SektorŚląska.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.