Malec: Liczę, że za tydzień przypieczętujemy awans
fot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław zremisował w poniedziałek z ŁKS-em Łódź 2:2. Po końcowym gwizdku całe spotkanie podsumował stoper Trójkolorowych, Mariusz Malec. - Gol kontaktowy po stracie bramki nakręcił nas i szybko wróciliśmy do gry- mówi 30-latek.
Po meczu czujecie niedosyt, czy bardziej nadzieja i optymizm, bo przegrywaliście 0:2?
Jest niedosyt, bo chcieliśmy dziś przypieczętować awans. Dobrze jednak, że z tego 0:2 udało nam się wyciągnąć wynik. Myślę, że ten mecz nas zbuduje na samą końcówkę sezonu. Nie weszliśmy za dobrze w ten mecz, jednak do niego wróciliśmy. Szkoda, ale możemy czerpać z tego lekcję i za tydzień wygrać.
Średnio weszliście w spotkanie. Czym to było spowodowane? Nie do końca byliście skoncentrowani?
Przegrywaliśmy wiele pojedynków i walkę o drugie piłki. Nakręcaliśmy tym przeciwnika. Myślę, że to była jedna z gorszych połów w tej rundzie. Musimy wyciągnąć wnioski, bo nie wypada tak grać przed własną publicznością. W drugiej połowie ruszyliśmy, ale zabrakło trochę czasu, żeby wygrać.
Jednak potrafiliście wrócić do wyniku 2:2. Twoim zdaniem, to właśnie ta bramka kontaktowa była punktem zapalnym, po którym ruszyliście do ataku? Czego zabrakło, żeby w końcówce wcisnąć tego trzeciego gola?
Na pewno ten gol zaraz po stracie bramki nakręcił nas i szybko wróciliśmy do gry. Myślę, że trochę zabrakło czasu, ale z drugiej strony pierwsza połowa w naszym wykonaniu była słaba i nie powalała.
Dziś na stadionie mecz oglądało prawie 25 tysięcy kibiców. Jak ci się grało przed tak liczną publicznością, czy kibice jeszcze bardziej was napędzali do walki o te trzy punkty?
Dla nas to niesamowita przyjemność grać przy tak licznej publiczności. Chcę bardzo podziękować kibicom, bo czuliśmy ich ogromne wsparcie. Zresztą są z nami cały sezon, jeżdżą na wyjazdy, pomagają nam na każdym kroku.
Awans do Ekstraklasy wciąż jest w waszych nogach. Jak podchodzisz do najbliższego spotkania w Bytomiu? W teorii dzień wcześniej prezent może wam też sprawić Wieczysta.
Mamy kolejne dwa mecze, ale nie myślimy tak o tym. Nie wyobrażam sobie innego scenariusza niż powrót z Bytomia ze zwycięstwem. Jak w Bytomiu zagramy tak, jak po stracie drugiej bramki, to można być spokojnym. Nie myślimy o tabeli, chcemy zapewnić sobie awans swoją grą. Liczę, że za tydzień ten awans będzie przypieczętowany.
