Nowi zawodnicy Śląska na dorobku. Co u nich?

Nowi zawodnicy Śląska na dorobku. Co u nich?

fot.: Dawid Antecki / slaskwroclaw.pl

Kibice Śląska po przegranych derbach musieli aż dwa tygodnie czekać na kolejny mecz WKS-u. Z dużym zaciekawieniem oczekiwaliśmy kolejnego spotkania i przede wszystkim zadawaliśmy sobie pytanie, czy będziemy mogli podziwiać pozyskanych niedawno zawodników. Kilku z nich wystąpiło jednak w rezerwach – jak się zaprezentowali?



 

KACPER TRELOWSKI

W momencie ogłoszenia składu na mecz ze Stalą Mielec stało się jasne, że premierowego występu w drużynie Śląska doczekał się Kacper Trelowski. Mimo świetnego początku, nie może uznać debiutu za udany. Obroniony w dość ekwilibrystyczny sposób rzut karny i marzenia, by trafić do jedenastki kolejki, zostały pogrzebane jeszcze w pierwszej połowie, gdy Trelowski nie zareagował na strzał Kokiego Hinokio.  Wydaje się, że mógł też zapobiec utracie kolejnych dwóch goli, o czym piszemy TUTAJ. Pamiętając, jaki błąd przydarzył się Rafałowi Leszczyńskiemu w meczu z Zagłębiem, decyzja o wyborze bramkarza na mecz z Lechem nie będzie łatwa.

MATEUSZ ŻUKOWSKI

Wydawało się, że świetne wejście w mecz będzie mieć też Mateusz Żukowski, który już w 5. minucie meczu w Mielcu, po ładnej akcji, trafił do siatki. Jak się okazało w powtórce, piłkę uderzył ręką, więc radość z gola odebrał mu (słusznie) sędzia Krzysztof Jakubik, który gola nie uznał. Warto odnotować, że Żukowski starał się być pod grą, ale ostatecznie nie przyniosło to konkretnej korzyści.

W tym meczu zatem młody pomocnik potwierdził to, co prezentował już w przedsezonowych sparingach: stara się, jest aktywny, przejawia dużą ochotę do gry, bywa jednak chaotyczny, a w kluczowych momentach nieskuteczny. Jeśli nad tym popracuje i te elementy poprawi, może być ważnym ogniwem w drużynie Śląska, a Jacek Magiera wygra wówczas zakład z Pawłem Paczulem z Weszło (trener przyjął wyzwanie, że Żukowski rozegra co najmniej 15 meczów w pierwszym składzie).

ALEKS PETKOV

Dość niepostrzeżenie na filar defensywy wyrasta Aleks Petkov. 24-letni Bułgar w każdym z trzech ligowych spotkań rozegrał pełne 90 minut, prezentując się przy tym bardzo solidnie. Liczba rozegranych minut jest tylko potwierdzeniem słów Jacka Magiery, który przyznał, że nowy obrońca dobrze wkomponował się do drużyny, dobrze się z nią komunikuje i nieźle współpracuje z Łukaszem Bejgerem. Postawa Petkova na pewno może napawać optymizmem. Stabilizacja w obronie jest kluczowa.

CO Z POZOSTAŁYMI?

Dużym rozczarowaniem dla kibiców może być natomiast brak pozostałych nowych graczy na boisku w Mielcu. Jak przyznał trener Magiera – kilkanaście minut w derbach wystarczyło, by Kenneth Zohore doznał lekkiej kontuzji i obecnie intensywnie trenuje indywidualnie nad poprawą fizyczności, ale bierze już także udział w zajęciach drużynowych. W Mielcu nie zaprezentowali się także Burak Ince i Aleksander Paluszek, którzy cały pojedynek obejrzeli z ławki rezerwowych.

Z kolei Camerona Borthwick-Jacksona na spotkanie ze Stalą zabrakło nawet w kadrze meczowej. Cała trójka (Ince, Paluszek i Borthwick-Jackson) pojawiła się jednak na boisku w drużynie rezerw – w niedzielę zbierali cenne minuty w meczu przeciwko KP Carina Gubin.

Wrocławskich kibiców cieszyć może występ Aleksandra Paluszka, który w barwach Górnika Zabrze grał w sparingach i jest w pełni gotowy do gry. Młody obrońca rozegrał w niedzielę w drugiej drużynie pełny mecz, zebrał neutralne recenzje, szczególnie przy świetnie dysponowanym tego dnia Hubercie Muszyńskim. Najważniejsze jednak, że wychowanek WKS-u rywalizuje już o miejsce w składzie pierwszej drużyny, bo po prostu fizycznie jest do tego zdolny.

Ince i Borthwick-Jackson zagrali w rezerwach po 45 minut. W pierwszej połowie zadebiutował Cameron Borthwick-Jackson. Brytyjczyk zaliczył dość przeciętny występ. Niczym nie błysnął, nic nie zawalił, chociaż w 18 minucie po ryzykownym, czterdziestometrowym podaniu przetestował refleks… Bartosza Głogowskiego, młodego bramkarza Śląska. Jak sam przyznał po meczu – w jego przypadku kluczowe jest zbieranie minut, by wrócił do rytmu meczowego. Co ważne – wychowanek Manchesteru United obecnie więcej czasu spędza już na treningach meczowych niż indywidualnych.


W drugiej połowie na murawie pojawił się Burak Ince, ale i on nie zaprezentował nic szczególnego. Do statystyk należy odnotować próbę technicznego strzału z 60. minuty, ale bramkarz gości dobrze odbił piłkę na rzut rożny. Wydaje się, że podobnie jak w przypadku Borthwick-Jacksona, każda minuta rozegrana w meczu będzie pracowała na jego korzyść. Ince trenuje z drużyną, jego przygotowanie motoryczne z wszystkich zagranicznych graczy wydaje się najbardziej zaawansowane.

Zagadką jest forma Petera Pokornego, który powinien być wzmocnieniem środka pola. Słowak trafił do Śląska najpóźniej, nie był w kadrze meczowej ani na mecz ze Stalą Mielec, ani na spotkanie rezerw z Cariną. Obecnie, podobnie jak Zohore, Pokorny trenuje dodatkowo indywidualnie, ale bierze także udział w zajęciach drużynowych.

Potrzeba czasu, by nowi gracze byli realnym wzmocnieniem. Ufając słowom Jacka Magiery – piłkarsko się obronią. Pytanie, kiedy to nastąpi? Oby jak najszybciej, bo Śląsk po trzech rozegranych spotkaniach ma na koncie tylko punkt i obok Korony Kielce jest jedynym zespołem, który w tym sezonie jeszcze nie wygrał (choć warto podkreślić, że wrocławianie mają do rozegrania zaległy mecz z Pogonią Szczecin).

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.