Olsen: Bramki przyjdą same
fot.: Mateusz Porzucek
Po przegranym 0:2 meczu z Wartą Poznań porozmawialiśmy z Patrickiem Olsenem. Duńczyk opowiedział o swoich odczuciach, planie na spotkanie z Górnikiem Zabrze, a także o spięciu po ostatnim gwizdku pomiędzy nim a Johnem Yeboahem.
Jakie są twoje odczucia po tym spotkaniu? Przez większość czasu mieliście piłkę w posiadaniu, ale nie potrafiliście przekuć tego w sytuacje albo bramki.
Oj... Co mogę powiedzieć... Mieliśmy piłkę w posiadaniu przez bardzo długi czas, ale problem leżał w kreowaniu dużych szans. Jak często powtarzamy, budujemy się krok po kroku od samego początku. Wcześniej dużo biegaliśmy za piłką, teraz to my ją mamy przez większość czasu, kontrolujemy grę. Dziś Warta strzeliła nam dwa gole, mając piłkę przez 30-40 procent meczu. Musimy znaleźć drogę i przygotować się do kreowania lepszych okazji strzeleckich, wtedy bramki przyjdą same. Jesteśmy wciąż w trakcie budowy.
Większość waszych akcji kończyła się dośrodkowaniami w pole karne, które nie stwarzały raczej za dużo zagrożenia. Taki był wasz plan na mecz?
Zawsze na boisku staramy się znaleźć drogę do strzelenia gola albo wykreowania okazji na strzał. Przeciwnik stał bardzo zbity na środku boiska, więc na bokach tworzyły się przestrzenie, więc dało nam to okazję na dośrodkowania. Warta tylko czekała na to, aż popełnimy błąd, żeby nas skontrować, więc musieliśmy grać rozważnie. Decyzja, by grać dośrodkowaniami była trafna, ale musimy popracować nad tym, by sprawiały one więcej zagrożenia.
Po meczu widzieliśmy małe spięcie pomiędzy Johnem Yeboahem a tobą. Co tam się stało?
(śmiech) Nic się nie stało, to po prostu emocje. Każdy chce wygrywać, a od razu po zejściu do szatni znów jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Nic wielkiego, po prostu emocje. Musimy trzymać się razem i damy radę.
Jaki plan macie na Górnik Zabrze?
Zwyciężyć. Jest taka statystyka, zwycięstwo, remis, porażka, zwycięstwo, remis, porażka, więc tym razem czas na zwycięstwo. Taką mam nadzieję.