Patent na karne ma się dobrze
fot.: Rafał Sawicki
Parada Michała Szromnika w sobotnim spotkaniu przeciwko Widzewowi (0:0) zapewniła wrocławianom kolejny cenny punkt. Ich skuteczność przy okazji rzutów karnych wykonywanych przez rywala trwa już jednak blisko dwa lata. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Nie ulega wątpliwości, że Michał Szromnik po trzech golach straconych we wcześniejszym meczu na stadionie Korony Kielce (1:3) potrzebował takiego zastrzyku optymizmu. Bramkarz Śląska w końcówce pierwszej połowy sobotniego meczu z Widzewem (0:0) stanął na wysokości zadania przy rzucie karnym Bartłomieja Pawłowskiego i odbił piłkę po uderzeniu dobrze sobie znanego niedawnego kolegi z zespołu. Obroniona jedenastka ostudziła animusz beniaminka na Pilczycach, udowodniła również ekipie trenera Ivana Djurdjevicia, że wychodzenie ze sporych opresji jest możliwe. To, że Śląsk poradził sobie z karnym nie stanowi jednak zaskoczenia, jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnich kilkanaście miesięcy występów w ekstraklasie. Sobotni mecz dla wrocławian był już 55. z rzędu o ligowe punkty bez gola straconego z jedenastu metrów!
MROCZNY GRUDZIEŃ
By znaleźć ostatnią bramkę, którą przeciwnik zielono-biało-czerwomych zdobył z karnego trzeba cofnąć się do naznaczonego pandemią mrocznego grudnia 2020 roku oraz derbowej przegranej w Lubinie 1:2. Wówczas właśnie Szromnika po godzinie gry pokonał Dejan Drażić, a Zagłębie dzięki temu trafieniu złapało tlen i ostatecznie odwróciło losy rywalizacji. Później, rywale Śląska nawet niespecjalnie mieli okazje do wykonywania rzutów karnych, bo do soboty sędziowie przyznali im zaledwie trzy takie stałe fragmenty gry. W lutym 2021 Matus Putnocky obronił uderzenie Felicio Brown Forbesa z Wisły Kraków (1:1), pół roku później Łukasz Zwoliński posłał piłkę nad bramką w meczu z Lechią (1:1), a na przełomie października i listopada w Niecieczy (3:4) wykazał się Szromnik. W spotkaniu z Widzewem Śląsk przypomniał, że karne mu niestraszne, a jak pokazał miniony sezon, zdobywane w ten sposób punkty, w końcowej tabeli mogą odgrywać niebagatelne znaczenie.
WYPADEK PRZY PRACY
Podtrzymanie patentu w nowej edycji ekstraklasy to miłe zaskoczenie, bo letnie przygotowania w Słowenii pod względem rzutów karnych dla zespołu trenera Ivana Djurdjevicia wypadły fatalnie. W sparingach Śląsk aż trzykrotnie, czyli częściej niż przez cały poprzedni sezon, prezentował takie sytuacje rywalom, a co więcej za każdym razem tracił w ten sposób gole – więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ. Piłkę z siatki po uderzeniach z jedenastu metrów podczas obozu wyjmować musieli zarówno Szromnik, jak i nowosprowadzony Rafał Leszczyński, teraz można się jednak pokusić o ocenę, że tamte spotkania stanowiły tylko wypadek przy pracy. Kiedy dochodzi do prawdziwych sprawdzianów w ekstraklasie, Śląsk znowu imponuje tak jak we wcześniejszych miesiącach, a podobna skuteczność przyda się w niedzielnej rywalizacji z Lechem Poznań. Mistrz Polski szuka rehabilitacji po bardzo słabym wejściu w sezon pod wodzą trenera Johna van den Broma, a w poprzednim sezonie pokonywał wrocławian 4:0 i 1:0.