Plusy i minusy po meczu z Polonią
fot.: Jan Kurgan
Wrocławianie odnieśli szóste zwycięstwo w siedmiu ostatnich meczach i umocnili się na fotelu wicelidera. Jakie są plusy i minusy po wygranej 4:0 nad Polonią Warszawa?
„Taki Śląsk chcemy oglądać”.
Mnóstwo tego typu komentarzy możemy przeczytać po piątkowym zwycięstwie Trójkolorowych nad Polonią Warszawa. Z wyjątkiem początkowej fazy drugiej części spotkania Wrocławianie całkowicie zdominowali rywala i dyktowali warunki gry przy Konwiktorskiej. To był zdecydowanie najlepszy mecz Wojskowych w tym sezonie, a warto docenić fakt, że rozgrywali go w delegacji i to z zespołem zamieszanym w walkę o miejsca gwarantujące grę w barażu. Trzeba docenić, że przetrwali trudny moment, w jakim Polonia mocno przycisnęła i później bezbłędnie ją wypunktowali, całkowicie odbierając nadzieję na jakąkolwiek zdobycz punktową.
Dwa mecze z rzędu na „zero z tyłu”!
Coś, co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się rzeczą niemożliwą, wczoraj stało się faktem. Śląsk zagrał drugi mecz z rzędu z czystym kontem i po raz pierwszy w tym sezonie zrobił to na stadionie rywala. Tak jak pisaliśmy powyżej, kluczowy okazał się moment, w którym Wrocławianie przetrwali napór Czarnych Koszul i nie popełnili żadnego błędu. Często od defensywy zaczynały się konstruować bardzo dobre akcje ofensywne i niewątpliwie za rozgrywanie piłki defensorów z Wrocławia też trzeba pochwalić. Starcie z Polonią było zdecydowanie najpewniejszym w wykonaniu linii obrony WKS-u.
Dołożyli też pod bramką rywala.
Ponadto oprócz wywiązania się z zadań obronnych, dwóch defensorów Śląska zanotowało w piątkowym meczu asysty. Najpierw Jehor Macenko zgrał piłkę głową po dośrodkowaniu z narożnika boiska i skrzętnie z tego skorzystał Marjanac. Z kolei przepięknym zagraniem przy bramce na 4:0 popisał się Michał Rosiak, który długim, celnym podaniem uruchomił Piotra Samca-Talara. Łatwo więc zauważyć, że z meczu na mecz obrońcy Trójkolorowych emanują większą pewnością siebie, co przekłada się również na poczynania w ofensywie.
Nastąpiło potrzebne przebudzenie.
Luka Marjanac ma za sobą fantastyczny występ i jako pierwszy w tym sezonie z piłkarzy Śląska Wrocław zanotował hat-tricka. Takie przełamanie było niezwykle potrzebne, bo ostatnio wszystko, co pozytywne w ofensywie, musiało wiązać się z osobą Piotra Samca-Talara. Ten wyjątkowy występ indywidualny skrzydłowego Trójkolorowych może być o tyle ważnym, że ściągnie trochę odpowiedzialności z barków kapitana WKS-u. Biorąc pod uwagę fakt, że nie zaliczy do udanych ostatnich spotkań Przemysław Banaszak, to tym bardziej trzeba doceniać takie zawody w wykonaniu zawodnika oznaczonego numerem 11.
Wyraźnych minusów brak.
Patrząc na przebieg tego spotkania, przyczepienie się do czegoś, byłoby zdecydowanie „na siłę”. Oczywiście był moment, w którym Polonia kilkukrotnie w krótkim odstępie czasu mogła doprowadzić do remisu, ale Wojskowi ten napór przetrwali i za to należą im się brawa. Za minus można podciągnąć fakt, że z grymasem bólu na twarzy murawę opuszczał Marc Llinares, co niewątpliwie byłoby stratą, gdyby uraz Hiszpana okazał się poważniejszy. Wierzymy jednak, że na sobotnie spotkanie ze Zniczem wahadłowy Śląska będzie już dostępny.
Wydarzenie, którego każdy nie chciał.
To był mecz dla Jacka Magiery. Tak naprawdę nikt nie chciał, żeby takie wydarzenie miało miejsce. W piątek rano piłkarski świat obiegła tragiczna informacja o śmierci byłego trenera Śląska Wrocław - Jacka Magiery. 49-latek świętował z Trójkolorowymi wicemistrzostwo Polski, a kilku obecnych zawodników ze składu WKS-u zawdzięcza mu naprawdę wiele. Mimo bólu, jaki niewątpliwie towarzyszył piłkarzom z Wrocławia, zagrali znakomite zawody dla trenera Jacka i udowodnili, że pamiętają o swoim byłym szkoleniowcu. Więcej o tym, możecie przeczytać tutaj.
