Polonia - Śląsk 0:4. Zespół jaki chcemy oglądać. (RELACJA)

Polonia - Śląsk 0:4. Zespół jaki chcemy oglądać. (RELACJA)

fot.:

Śląsk w fantastycznym stylu zaprezentował się przeciwko Polonii Warszawa. Wrocławianie zagrali dwie świetne połowy, zachowując czyste konto i strzelając aż cztery bramki. Fantastyczny mecz rozegrał Luka Marjanac, który zanotował hat-tricka.



 

Spotkanie rozpoczęło się od minuty ciszy, poświęconej byłemu trenerowi Śląska Wrocław, zmarłemu tego dnia Jackowi Magierze. Wrocławianie wyszli na boisko w koszulkach z inicjałami trenera, upamiętniając tym samym szkoleniowca, który zdobył z klubem wicemistrzostwo Polski.

Polonia wypadła ze strefy dającej grę w barażach, więc mecz ze Śląskiem miał być szansą na powrót do czołówki tabeli. Czarne koszule nie były w stanie wygrać czterech poprzednich spotkań, a wcześniej ta drużyna była rozpatrywana jako faworyt do gry w barażach o ekstraklasę. Śląsk coraz wygodniej rozsiadał się na fotelu wicelidera. Mecz z Polonią był szansą na ucieczkę od reszty stawki.

Bez zmian w składzie

Śląsk wyszedł na spotkanie w Warszawie w dokładnie tym samym składzie, w jakim grał przeciwko Pogoni Siedlce. Trener Simundza nie zdecydował się na żadne zmiany. Mogliśmy więc znów od pierwszych minut zobaczyć duet Marjanac-Banaszak, czy Jorge Yriarte w środku pola.

Początek meczu

Mecz rozpoczęli gospodarze. Żadna z drużyn nie była w stanie przejąć inicjatywy od pierwszych minut. Oglądaliśmy dużo długich, niecelnych zagrań, i wybijania piłki na aut. Pierwsza groźna sytuacja przyszła w 9. minucie, kiedy po nieudanej próbie wyjścia z piłką spod własnego pola karnego przez Śląsk, piłkę przejęła Polonia. Vasin próbował zaskoczyć Michała Szromnika, jednak bramkarz gości pewnie obronił ten strzał.

Drużyna z Warszawy zagościła na połowie Śląska na dłuższą chwilę. Zjawiński próbował dojść do strzału po rzucie rożnym, jednak przegrał walkę fizyczną z Michałem Mokrzyckim. Sędzia nie reagował na zażalenia napastnika Polonii dotyczące faulu w polu karnym.

Pierwsza sytuacja Śląska przyszła w 10. minucie. Piotr Samiec-Talar znalazł się w bardzo podobnej sytuacji w jakiej znalazł się w bramkowej akcji w poprzednim meczu. Okiwał kilku obrońców Polonii, jednak strzał pozostawiał dużo do życzenia.

W 16. minucie Samiec-Talar zagrał piętką do Jorge Yriarte, wypuszczając Wenezuelczyka na wolną pozycję. Ten wygrał pojedynek siłowy i zagrał mocne podanie do będącego na piątym metrze Luki Marjanaca. Napastnik Śląska również musiał powalczyć o miejsce z obrońcą Polonii, co mu się ostatecznie udało i wpakował piłkę do siatki. Śląsk prowadził w Warszawie już po kwadransie gry.

Polonia próbowała szybko odpowiedzieć po wznowieniu gry, jednak zabrakło skuteczności przy oddawaniu strzałów. Swoich sił próbował też Banaszak strzałem z dystansu, lecz piłka wpadła prosto w ręce bramkarza. Gospodarze próbowali wychodzić wysoko do pressingu na połowę Śląska, jednak był to bardzo nieskuteczny pressing. Goście próbowali rozgrywać piłkę na swojej połowie, jednak również im brakowało skuteczności, kiedy próbowali wyjść z piłką na połowę gospodarzy. Gra utknęła na dłuższą chwilę w środku pola.

W 29. minucie Marjanac wywalczył piłkę blisko pola karnego Polonii, przejął ją Samiec-Talar, jednak dogranie kapitana Śląska zostało zablokowane przez obrońców. Śląsk otrzymał rzut rożny, jednak niewiele z niego wyniknęło. Po chwili z dystansu próbował uderzać Mokrzycki, jednak nie był to strzał który mógł zaskoczyć Kuchtę. Wrocławianie zaczęli utrzymywać się przy piłce na połowie gospodarzy, co było dobrym znakiem po kilkunastu minutach braku skuteczności w rozegraniu.

Brak pewności w obronie

Polonia miała swoje szanse w końcówce pierwszej połowy. Najgroźniejszą sytuację miał Vasin, który otrzymał piłkę na 7. metrze po dośrodkowaniu z boku boiska. Ostatecznie nie udało się jednak oddać wystarczająco celnego strzału. Gospodarze próbowali zagrozić po tym z rzutu rożnego, lecz znów zabrakło wykończenia. Polonia coraz śmielej odnajdywała się na połowie Śląska, widać było coraz mniej pewności w grze w obronie gości.

Śląsk również miał swoje okazje. Po przejęciu przy polu karnym Polonii, Samiec-Talar zagrał do Banaszaka, który trafił w boczną siatkę.

Sędzia nie doliczył do pierwszej części spotkania ani minuty, Śląsk schodził do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.

Dwie mocne połowy

Śląsk rozpoczął drugą połowę od prowadzenia gry. Dwa stałe fragmenty nie pozwoliły jednak na podwyższenie prowadzenia. W 49. minucie to Polonia przeszła do ataku. Gospodarze oddali trzy groźne strzały w kierunku bramki Szromnika, który robił wszystko co w jego mocy aby nie dopuścić do straty gola. Ostatecznie Polonia musiała obejść się smakiem, jednak utrzymywała się przy piłce na połowie Śląska.

Groźną sytuację w 53. minucie miał Vega, który oszukał obrońców Śląska. Piłka znalazła się po chwili pod nogami Janasika, obrońca Polonii oddał strzał, a piłka po rykoszecie trafiła w słupek bramki Wrocławian.

W 55. minucie murawę opuścił Marc Llinares, który schodził z niej z grymasem bólu na twarzy. Zastąpił go Michał Rosiak, który dał dobrą zmianę w poprzednim meczu we Wrocławiu.

Marjanac jakiego chcieliśmy i potrzebowaliśmy

Wrocławianie wyprowadzili dobry atak w 63. minucie spotkania, który rozpoczął się od świetnego przejęcia Jorge Yriarte. Marjanac pogubił się ostatecznie w polu karnym, jednak WKS-owi udało się utrzymać przy piłce. Strzału próbował Banaszak, jednak skończyło się na rzucie rożnym. Pierwsza wrzutka pozostawiała nieco do życzenia, jednak po niej przyszedł czas na drugi rzut rożny. Macenko odbił piłkę głową, a ta trafiła pod nogi Marjanaca. Bośniak bez zawahania wpakował piłkę do siatki z najbliższej odległości, zdobywając swoją drugą bramkę w tym meczu.

Pięknym obrazkiem była dedykacja Jehora Macenki, który pod swoją koszulką meczową miał koszulkę z wydrukowanym zdjęciem, na którym przytulał się do Jacka Magiery. To właśnie polski szkoleniowiec jako pierwszy zaufał Ukraińcowi, dając mu szansę w pierwszej drużynie i przyczyniając się do jego świetnej formy.

Nie trzeba było długo czekać na podwyższenie wyniku. Samiec-Talar w idealnym momencie wypuścił Lukę Marjanaca, który strzałem po ziemi po raz trzeci pokonał Kuchtę. Niesamowitą formę prezentował tego wieczoru napastnik.

W 74. minucie sam na sam wychodził Vega, którego w ostatniej chwili dogonił Mariusz Malec. Zawodnik Polonii padł w polu karnym, a kibice Polonii czekali na gwizdek sędziego i wskazanie na jedenasty metr. Sędzia nie zdecydował się jednak odgwizdać przewinienia. W 78. minucie na boisku pojawili się Jambor i Wojtczak, a zastąpili oni Marjanaca i Yriarte.

Samiec-Talar nadal w formie

Śląsk nie chciał się jednak zatrzymywać. Minutę po zmianach długie podanie do Samca-Talara posłał Michał Rosiak, a kapitan Śląska pewnie wykończył akcję lewą nogą. Absolutnie bezlitośni byli ofensywni piłkarze ze stolicy Dolnego Śląska.

Trener Simundza zdecydował się na wpuszczenie na boisko dwóch piłkarzy, którzy już dłuższy czas czekali na swoją szansę. Klimek i Dijaković zastąpili Kurowskiego i Ba.

W 86. minucie uśpioną defensywę Śląska próbował zaskoczyć Zjawiński, jednak jego strzał obronił w fantastycznym stylu Michał Szromnik. Sędzia nie chciał przedłużać cierpień Polonii, po doliczonej minucie zakończył spotkanie, którego ozdobą był hat trick Luki Marjanaca. Śląsk po raz kolejny dał radę zachować czyste konto, a także pokazał się z fantastycznej strony w ofensywie.

Polonia nie wygrała piątego meczu z rzędu, oddalając się tym samym od strefy barażowej. Śląsk po tym meczu ma na koncie 50 punktów w tabeli i jest pewny drugiej lokaty po tej kolejce.

Polonia Warszawa - Śląsk Wrocław 0:4 (0:1)

Marjanac 16', Marjanac 65', Marjanac 69', Samiec-Talar 79'

Polonia Warszawa: Kuchta - Brasido, Salihu, Budnicki, Janasik - Vega (80' Buksa), Skrabb (80' Durmus), Gnasse, Vasin (67' Klukowski), Dadok (80' Mróz) - Zjawiński

Śląsk Wrocław: Szromnik - K. Kurowski (83' Klimek), Macenko, Ba (83' Dijaković), Malec, Llinares (55' Rosiak) - Yriarte (77' Wojtczak), Mokrzycki - Samiec-Talar, Marjanac (77' Jambor) - Banaszak

Żółte kartki: 40' Gnasse, 73' Mróz

Sędzia: Mateusz Piszczelok (Katowice)

Wiktor Brylonek

Autor

Wiktor Brylonek

Pochodzę z Wrocławia, a na Śląsk chodzę odkąd pamiętam. Obecnie kończę Dziennikarstwo i Komunikację Społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim, a w Śląsknecie jestem od 2025 roku. Poza Śląskiem kibicuję Manchesterowi United, lubię też obejrzeć żużel i Formułę 1. Poza sportem, lubię robić zdjęcia i czytać o historii Wrocławia.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.