Prawie 9 lat bez wygranej w Gdańsku
fot.: Mateusz Porzucek
W październiku minie 9 lat, od kiedy Śląsk ostatni raz zdołał pokonań Lechię w Gdańsku. Od tego czasu: siedem meczów, pięć porażek i dwa remisy. Który piłkarz WKS-u jako ostatni poskromił Gdańskiego Lwa i jak tyle lat powrotów na tarczy wygląda na tle innych rywali WKS-u?
Jeśli piszemy o kłopotach z wygrywaniem na wyjazdach, nie możemy pominąć chyba najbardziej znanego we Wrocławiu przypadku wyjazdowej bolączki. Wśród wrocławskich kibiców szyderę od zawsze wywołuje przyjazd Pogoni Szczecin. Dla przypomnienia, Pogoń ostatni raz wygrała we Wrocławiu 20 października 2001 roku, czyli nieco ponad 21 lat temu. Nie możemy jednak zapominać, że Śląsk również posiada podobną serię bez zwycięstwa na stadionach kilku z obecnych ekstraklasowiczów:
Najdłuższe serie Śląska bez wygranej na wyjeździe w ekstraklasie (dawniej I lidze):
Raków Częstochowa: ostatnie zwycięstwo - nigdy (6 meczów)
Legia Warszawa: ostatnie zwycięstwo 21 sierpnia 2011 - 11 lat (11 meczów)
Widzew Łódź: ostatnie zwycięstwo 18 listopada 2000 - 22 lata (6 meczów)
Radomiak Radom: ostatnie zwycięstwo - nigdy (2 mecze)
Stal Mielec: ostatnie zwycięstwo 18 listopada 1995 - 27 lat (3 mecze)
Górnik Zabrze: ostatnie zwycięstwo 4 grudnia 2011 - 11 lat (10 meczów)
Lechia Gdańsk: ostatnie zwycięstwo 25 października 2014 - 8 lat (7 meczów)
Jak możemy zauważyć, aż siedem klubów obecnie występujących w ekstraklasie może pochwalić się długą, lub jak w przypadku Rakowa i Radomiaka wieczną serią bez domowej porażki ze Śląskiem w najwyższej klasie rozgrywkowej. Gdy przyjrzymy się statystykom bliżej, zauważymy, że traktowanie serii bez zwycięstwa z Radomiakiem czy Stalą tak samo, jak z Legią, Górnikiem czy Lechią, nie ma za wiele sensu z jednego powodu. W ciągu 27 lat Śląsk w najwyższej klasie rozgrywkowej grał w Mielcu tylko trzy razy a w Radomiu tylko dwa razy w całej swojej historii.
MAŁO GOŚCINNY BRAT
Ostatnie wyprawy WKS-u do Gdańska, co tu dużo mówić, nie należały do spotkań, które będziemy wspominać latami. Rok temu w lutym, jeszcze pod wodzą Jacka Magiery, porażka 2:0. Pierwszy mecz po zimowej przerwie, bezbarwny Śląsk, jedyne co mogło napawać optymizmem to debiut Dennisa Jastrzembskiego. Po meczu w Gdańsku było jednak tylko gorzej. Dwa punkty w czterech meczach i w konsekwencji zwolnienie Jacka Magiera.
Śląskowi nie szło w Gdańsku nie tylko, gdy walczył do końca sezonu o ligowy byt. Gdy zespół Jacka Magiery zakończył sezon na miejscu premiowanym awansem do europejskich pucharów również musiał uznać wyższość gdańskiego klubu. W listopadzie 2020 roku strzelanie rozpoczął Robert Pich w 20. minucie spotkania. Po przerwie do głosu doszła Lechia, która za sprawą Conrado i Flavio Paixao wyszła na prowadzenie. Na gole gospodarzy odpowiedział strzałem z rzutu wolnego wprowadzony pięć minut wcześniej na boisku Pawłowski. Gdy wydawało się, że Śląsk wywiezie z Gdańska punkt, gola na wagę zwycięstwa Biało-Zielonych zdobył Łukasz Zwoliński, a jako, że mecz odbył się w listopadzie 2020 roku, to żaden kibic nie mógł tego dnia pojawić się na trybunach z powodu pandemicznych obostrzeń.
WAKACYJNE REMISY I SERIA PORAŻEK
W okresie wakacyjnym 2019 oraz 2018 roku kibice zebrani na stadionie przy ulicy Pokoleń Lechii Gdańsk 1 oglądać mogli remisy 1:1. Ciepła pogoda oraz wakacyjny okres zgromadził na stadionie odpowiednio 13 i 14 tysięcy fanów Lechii i Śląska, którzy wspólnie dopingowali obie ekipy. Przyjaźni, na pewno nie było na boisku, jednak w obu meczach nie udało się rozstrzygnąć zwycięzcy.
Mecze Lechii ze Śląskiem w latach 2017-16 miały dwóch bohaterów - Flavio i Marco Paixao. Bracia w dwóch meczach, w których Biało-Zieloni nie dawali Trójkolorowym najmniejszych szans (1:3, 0:3) zdobyli pięć na sześć bramek. Nie zawsze jednak w meczach z Wojskowymi Lechii było tak łatwo. W styczniu 2016 kontrakt z gdańskim klubem podpisał Marco Paixao, a miesiąc później dołączył do niego Flavio, który wcześniej... reprezentował barwy Śląska Wrocław i potrafił napsuć gdańszczanom sporo krwi.
FLAVIO RAZY CZTERY TRZY!
24 października 2014 roku. Ostatnie zwycięstwo Śląska w Gdańsku, ale za to w jakim stylu! Flavio rozpoczął strzelanie już w 6. minucie spotkania. Piłka po jego strzale odbiła się jeszcze od Thiago Valente i gol został zapisany jako trafienie samobójcze obrońcy. Pięć minut później sytuacja gdańszczan zrobiła się tragiczna. Za faul w polu karnym na Sebastianie Mili, czerwoną kartkę otrzymał Ariel Borysiuk. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Flavio i pewnie pokonał Mateusza Bąka. W 23. minucie Flavio strzelił na trzy, a w 51. na cztery do zera. Rozbita Lechia zdołała odpowiedzieć na trafienia Paixao tylko golem Friesenbichlera z 80. minuty.
Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 1:4 (0:3)
Friesenbichler 80 - Valente 6' (sam.), Paixao 11' (k.), 23', 51'
Lechia Gdańsk: Bąk - Pietrowski, Janicki, Valente (46. Bougaidis), Leković, Borysiuk, Łukasik, Nazario, Vranjes (61. Wiśniewski), Makuszewski (79. Friesenbichler), Colak
Śląsk Wrocław: Pawełek - Dudu, Hołota, Celeban, Zieliński, Danielewicz, Hateley, Pich (66. Dankowski), Mila, F. Paixao (88. Ostrowski), Machaj (85. Droppa)
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń)
Żółte kartki: Janicki, Vranjes, Wiśniewski, Friesenbichler - Dudu.
Czerwona kartka: Borysiuk