''Przykro się na to patrzy'' (OPINIA EKSPERTA)
fot.: Mateusz Porzucek
W piątkowy wieczór Śląsk Wrocław zmierzy się na wypełnionym po brzegi stadionie Widzewa Łódź z rewelacją rozgrywek, która po rundzie jesiennej zajmowała trzecie miejsce w tabeli ekstraklasy. O niepokojącej ofensywie, zimowym wzmocnieniu i specyfice grania przed łódzką publicznością porozmawialiśmy z Bartłomiejem Derdzikowskim, dziennikarzem sportowym Gazety Wyborczej Łódź.
Widzew w rundzie wiosennej nie wygrał jeszcze żadnego meczu, a wiemy, że scenariusz jego meczów obfitował w szalone końcówki, po których alby wyrównywał (3:3 z Pogonią Szczecin) albo tracił gola dającego remis rywalom (1:1 z Jagiellonią Białystok). Widać, że podopieczni trenera Janusza Niedźwiedzia ciągle uczą się tej ligi, ale już runda jesienna pokazała, że celują wysoko, nie tylko w utrzymanie. Jaka to będzie wiosna dla Widzewa?
Jestem optymistą, bo jesień była bardzo udana. Cały czas celem Widzewa jest utrzymanie, ale wiemy jakie są realia. Jeśli ktoś zajmuje po jesieni trzecie miejsce w tabeli to trzeba patrzeć w górę. Widzew wiosną stracił sześć punktów, ale cały czas jest w czubie tabeli. W ogóle nie martwię się o tę drużynę, bo prezentowała się dobrze, a czasami nawet bardzo dobrze. Mecz z Pogonią nie był do wygrania, a do zremisowania i ten cel się udał, a pamiętajmy, że w tym meczu Widzewiacy trzykrotnie przegrywali i trzykrotnie „wracali do meczu”. Ten punkt był bez wątpienia sukcesem.
Co do tych dwóch ostatnich spotkań – to tutaj może być niedosyt, bo Widzew miał zdecydowaną przewagę, a co ważniejsze, miał przewagę nad klubami, które jeszcze pół roku były wyżej w hierarchii polskich klubów. Łódzki klub nie tylko dogonił te zespoły, ale wręcz je przegonił. Czasem szwankuje skuteczność i to było szczególnie widoczne właśnie podczas spotkań z Jagiellonią i Lechią (0:0). Było także kilka słupków i poprzeczek, także zabrakło szczęścia. Ani razu nie pomyślałem, że coś złego dzieje się z Widzewem. Zacznie trafiać do bramki rywali i będzie dobrze.
W drużynie brakuje wyraźnego lidera ofensywy, a te akcenty z przodu rozkładają się pomiędzy trzech zawodników. Bartłomiej Pawłowski ma sześć bramek na swoim koncie, Jordi Sanchez jedną mniej, a świetnie w rundę wiosenną wszedł Ernest Terpiłowski, który zanotował gola i dwie asysty. Ostatnio po meczu z Lechią Marek Hanousek powiedział, że oddaliście 42 strzały w dwóch spotkaniach, ale zdobyliście tylko jedną bramkę. Co może przełamać tę indolencję w ofensywie, bo dużych nazwisk Widzewowi z pewnością nie brakuje?
Widzew stwarza tych sytuacji podbramkowych bardzo dużo, ale rzeczywiście największym minusem jest brak skuteczności. Trudno martwić się o drużynę, która jak statystyki pokazały, wiosną w trzech meczach miała ponad 50 sytuacji do zdobycia bramki. To najdobitniej pokazuje, że łódzki klub jest w ofensywie bardzo mocny. Wiadomo jednak, jak jest w piłce nożnej. Ostatnio nawet w pomeczowej relacji napisałem, że Widzew strzelał ze strzelby z wygiętą lufą, to też obrazowo może pokazać nieskuteczność. Patrząc na tych zawodników, którzy przodują w klasyfikacji strzelców, to oni aż tak bardzo nie odjechali piłkarzom Widzewa, bo mają dziewięć trafień, a Pawłowski przecież ma sześć.
Poza tym, w drużynie trenera Niedźwiedzia te gole się zawsze rozkładały na kilku graczy. W poprzednim sezonie było bodajże 23 strzelców goli, to wtedy szukaliśmy informacji, czy coś podobnego w Europie w ogóle miało miejsce. Widzew nie posiada jednego superstrzelca, ale forma tej trójki, którą wymieniłeś, jest naprawdę dobra. Nie ma myślenia w Łodzi, że mamy jakieś kłopoty ofensywne. Krótkotrwałym kłopotem jest to, że zespół strzelał mniej goli i pudłował w wielu sytuacjach. Chociaż cztery bramki w trzech meczach nie brzmią źle na tle reszty ekstraklasy. Przełamanie może przyjść w każdej chwili – może już w piątek ze Śląskiem.
W trakcie zimowych przygotowań w szatni beniaminka nie doszło do wielkiego wietrzenia. Trzon zespołu pozostał, natomiast do drużyny dołączył Łotysz Andrejs Ciganiks, który ostatnio wyszedł po raz pierwszy w podstawowym składzie. Czy on na dłuższą metę może wygryźć ze składu Fabio Nunesa?
Ciganiks wyszedł w pierwszym składzie i od razu znalazł się w najlepszej jedenastce 20. kolejki. Dla mnie ten mecz z Lechią w jego wykonaniu nie był oszałamiający, ale był dobry. Tak sobie myślałem przed tym transferem pomny wcześniejszych doświadczeń, że Łotysz z ligi słowackiej nie brzmi dobrze. Mieliśmy już kilku zawodników z tego kraju w naszej lidze, a nawet w Widzewie, ale to raczej były krótkotrwałe kontrakty. Żaden z nich nie zagrał pełnego jednego czy dwóch sezonów. Warto jednak Ciganiksowi dać czas, bo on się rozkręci. Trener Niedźwiedź ma komfortową sytuację, bo na lewej stronie doszedł mu zawodnik, a wiadomo, że lewonożnego skrzydłowego często trudno znaleźć. Ta rywalizacja Łotysza z Fabio Nunesem będzie korzystna dla całej drużyny. Przed meczem ze Śląskiem też jest ciekawa sytuacja, bo Nunes wraca po kontuzji, a Ciganisk trafił do jedenastki kolejki. Na lewej stronie robi się ciekawie.
Jest też pewna ciekawa dysproporcja pomiędzy Śląskiem a Widzewem. Łodzianie na ogół pokonują słabszych rywali, jak chociażby Miedź (1:0) czy Koronę (1:0), a z mocniejszymi przegrywają. Z kolei wrocławianie z przeciwnikami z wagi ciężkiej często remisują lub wygrywają, jak ostatnio z Pogonią (2:0) czy wcześniej z Lechem (1:0). Co powinien zrobić Widzew, żeby ze Śląskiem nie pójść śladami Portowców, którzy na wiosnę grają przyjemnie dla oka, ale nie strzelają goli i nie punktują?
Powiem tak, jak zawsze mówi trener Niedźwiedź: „My (Widzew – przyp. red.) gramy swoje i patrzymy zawsze na siebie”. Z tego co mówisz, to Śląskowi teoretycznie powinno być w piątkowy wieczór łatwiej i Widzewowi także, więc mamy tutaj remis. Jeśli jednak mówimy o sprawach stricte piłkarskich, to łodzianie są faworytem tego pojedynku, chociaż ten mecz Śląska z Pogonią zrobił wrażenie. Wiemy jednak doskonale, jak nieprzewidywalna jest nasza liga. Ten mecz z wrocławianami byłby dla Widzewa idealnym przełamaniem po tej serii trzech remisów z rzędu.
Ostatnie domowe zwycięstwo Widzewa to końcówka października i mecz z Miedzią (1:0). Trochę długo czeka ta słynna łódzka publiczność na komplet punktów przy Piłsudskiego…
Ostatnio się nie udawało, ale pewne jest to, że będą spore emocje. To jest też przewaga Widzewa, bo Śląsk ma przecież piękny stadion, ale przykro to wygląda, jak są na nim takie pustki. Sam pamiętam jak przed laty jeździłem jeszcze na mecze na Oporowską i ten stadion był o wiele brzydszy od aktualnego, ale atmosfera była o niebo lepsza. To samo przeżył Widzew ostatnio w Gdańsku, gdzie stawiło się około dwa tysiące kibiców z Łodzi i ta przewaga była słyszalna nawet w telewizyjnej transmisji. Atutem Widzewa są fani, szczególnie w meczach u siebie, gdzie atmosfera jest wspaniała. To paradoksalnie lepiej działa na drużyny przyjezdne, bo przy takiej publiczności każdy chce się pokazać i nie ma mowy, żeby ktokolwiek odpuszczał. To samo było w meczu z Pogonią czy Jagiellonią, gdzie widać było starania tych drużyn.