Puerto: Śląsk ma specjalne miejsce w moim sercu (WYWIAD)

Puerto: Śląsk ma specjalne miejsce w moim sercu (WYWIAD)

fot.:

W niedzielę o godzinie 15 Śląsk zmierzy się z Jagiellonią w ramach 14. kolejki ekstraklasy. Przed starciem z rywalem z Białegostoku porozmawialiśmy z byłym piłkarzem Śląska, Israelem Puerto, który aktualnie reprezentuje barwy ekipy z Podlasia.



 

Cześć Israel, co u ciebie? Minął już ponad rok, odkąd opuściłeś Śląsk i kibiców na pewno ciekawi jak ci się wiedzie. 

Mam się bardzo dobrze! Na początku sezonu musiałem się jeszcze w pełni uporać z problemami fizycznymi, które trapiły mnie na wiosnę. Ciężko trenowałem, żeby wrócić do gry w ostatnich kolejkach zeszłego sezonu i pomóc drużynie, bo byliśmy blisko strefy spadkowej. W obecnych rozgrywkach powoli wchodziłem do gry, ale teraz jest już dużo lepiej i fizycznie czuję się świetnie. Ostatni tydzień nie należał dla naszej drużyny do udanych, ale wcześniej zanotowaliśmy serię dziewięciu meczów z rzędu bez porażki. Przegrana z Wartą była bardzo bolesna, ale teraz ciężko pracujemy, żeby wrócić do wygrywania. 

Jak ci się mieszka w Białymstoku? Nie tęsknisz za Wrocławiem? 

To są dwa zupełnie inne miasta. Wrocław jest znacznie większy, dla mnie to najpiękniejsze miasto w Polsce. Mam stamtąd świetne wspomnienia, bo przecież to we Wrocławiu zaczęła się moja przygoda w tym kraju. Białystok też jest bardzo ładny, odległości nie są takie duże, więc człowiek nie potrzebuje tak bardzo auta. Razem z moją rodziną jesteśmy zadowoleni z mieszkania tutaj. 

Jak zapamiętałeś te dwa lata spędzone w Śląsku?

Mam stąd same dobre wspomnienia. Spędziłem we Wrocławiu jedne z najlepszych lat w trakcie mojej kariery sportowej. Także życiowo dla mojej rodziny to był piękny czas. Jestem wdzięczny klubowi, kolegom z drużyny, Dariuszowi Sztylce i wszystkim, którzy we mnie zaufali. Wciąż mam tam bardzo dobrych kolegów, z którymi utrzymuję kontakt. Wrocław i Śląsk mają i zawsze będą miały specjalne miejsce w moim sercu. 

Masz jakieś ulubione wspomnienie z czasów twojej gry dla Śląska? 

Na pewno jest takich kilka. Myślę, że mój najlepszy mecz to była domowa wygrana z Wisłą Kraków. Jeśli chodzi o stadion i atmosferę, jaką stworzyli kibice, to zdecydowanie moje pierwsze derby Dolnego Śląska z Zagłębiem, zremisowane 4:4. Także mecze z Legią Warszawą, który co prawda przegraliśmy 0:3, ale na trybuny przyszło bardzo dużo ludzi. Gdyby Robert Pich wtedy strzelił karnego przy stanie 0:0, to mielibyśmy dużą szansę, żeby z nimi wygrać. 

Po czasie możesz zdradzić dlaczego nie zostałeś we Wrocławiu na dłużej? 

Złożyło się na to wiele aspektów. Po pierwsze, przez ostatnie trzy miesiące miałem sporo kontuzji. Nie mogłem grać w piłkę, fizycznie i psychicznie czułem się bardzo słabo. Wszyscy w klubie zdawali sobie sprawę z moich problemów. Zarówno ja, jak i klub, chcieliśmy dojść do porozumienia i przedłużyć kontrakt, ale z pewnych powodów do tego nie doszło. Wtedy uznałem, że lepiej będzie odejść. Początkowo chciałem podpisać kontrakt w innym kraju, ale później pojawiła się opcja z Białegostoku. Jagiellonia była bardzo zdeterminowana, żeby mnie sprowadzić. Kluczową rolę odegrał tu także Jesus Imaz, który opowiedział mi mnóstwo pozytywnych rzeczy o klubie i namówił mnie, żeby wybrać tę opcję. 

Czyli pojawiały się także konkretne oferty z innych krajów? 

Tak, byłem bardzo blisko podpisania kontraktu z klubem 2. Bundesligi. Pojawiały się opcje z Grecji, Serie B oraz Cypru. Dzwoniły także kluby z krajów egzotycznych, takich jak Indie czy Katar. Przez całe lato otrzymałem naprawdę mnóstwo propozycji. Najbardziej przekonała mnie jednak oferta Jagielloni, rozmawiałem wtedy z Ireneuszem Mamrotem oraz prezesem klubu. Ten pomysł spodobał się także mojej rodzinie. Znałem już Polskę, więc to miało sens, żeby tutaj pozostać. Po czasie jestem dumny, że podjąłem taką decyzję. 

Można więc wnioskować, że zmiana klubu dobrze na ciebie wpłynęła?

Tak, myślę, że moje występy tutaj stoją na całkiem wysokim poziomie. Pierwsze pół roku było świetne, potem pojawiła się nieszczęsna kontuzja barku. Potrzebna była operacja, a później byłem trzy miesiące poza klubem. Rehabilitowałem się w Hiszpanii i bardzo ciężko pracowałem, żeby wrócić do gry jak najszybciej. Zrobiłem wszystko, żeby pomóc drużynie, która była wtedy w słabszym momencie. W tym sezonie wszystko wraca do normy. Jak na razie jesteśmy w środku tabeli, ostatnio przegraliśmy z Wartą, ale stać nas zdecydowanie na więcej. 

Brakuje wam trochę stabilności w drużynie? 

Kiedy w klubie zmienia się trener, to zawsze zajmuje trochę czasu, żeby dostosować się do pomysłu nowego szkoleniowca. W pierwszych kolejkach nie osiągaliśmy dobrych rezultatów, ale z czasem było coraz lepiej. Zaczęliśmy dobrze rozumieć system gry, który trener przekazuje nam na treningach i przekładać to na boisko. Ostatnich dziesięć meczów w ekstraklasie to tylko jedna porażka. Mamy zawodników, którzy potrafią zrobić różnicę w ofensywie, takich jak Jesus Imaz, Marc Gual czy Fedor Cernych. Teraz musimy też poprawić się w defensywie. Jestem pewien, że będziemy szli w górę.

Jak współpracuje ci się z Maciejem Stolarczykiem? 

To trener nowej szkoły, który pracował z reprezentacją Polski U21. Przykłada dużą wagę do analizy rywala. W trakcie tygodnia mamy wiele odpraw na temat naszego najbliższego przeciwnika. Dzięki temu w trakcie meczu doskonale wiemy jakie są jego mocne oraz słabe strony. To trener z wielką przyszłością, jestem tego pewien. Jego praca w Jagielloni przyniesie dobre skutki, 

A jak wytłumaczysz to, co stało się przed tygodniem w Zielonej Górze? 

To był taki mecz, który często widzisz w telewizji i masz z tyłu głowy, że może się wydarzyć, ale nigdy tobie. A nam się to wydarzyło. Nigdy bym sobie nie wyobraził, że w takim meczu może nas spotkać tyle negatywnych rzeczy. Ale niestety stało się. Oczywiście nasza reputacja jako klubu i pozycja w polskiej piłce wymaga, żebyśmy takie mecze wygrywali. Również wtedy, kiedy gramy bez kilku ważnych zawodników. Po prostu nie powinniśmy tak zagrać, to nasza wina. Klub, miasto i kibice nie zasłużyli, żeby przegrywać w taki sposób. 

Martin Pospisil nie wykorzystał karnego, Jesus Imaz trafił w słupek i w pierwszej połowie straciliśmy dwa gole po sytuacjach, w których skumulowały się nasze błędy. Nie byliśmy odpowiednio skoncentrowani i przygotowani na to, co się wydarzyło. Taka jest piłka nożna, musimy pogratulować Lechii Zielona Góra, bo oni zagrali swój mecz. Takie rzeczy się zdarzają w karierze sportowca, wiele razy widzi się w różnych ligach jak drużyny z niższych lig wygrywają z drużynami z najwyższej ligi. Najważniejsze, żeby wyciągnąć z tego odpowiednią lekcję na przyszłość. 

Nie wykorzystaliście jednak okazji na rehabilitację w meczu z Wartą. Czy to oznaka, że wpadliście w jakiś dołek formy? 

Prawda jest taka, że reakcja drużyny w meczu z Wartą nie była taka, jak byśmy tego chcieli. Po porażce w Zielonej Górze spędziliśmy dużo czasu razem, bo mieliśmy kilkudniowe zgrupowanie w Opalenicy. Dużo rozmawialiśmy, przygotowywaliśmy się na Wartę. Chcieliśmy poprawić dynamikę naszej gry i liczyliśmy na pierwsze zwycięstwo na wyjeździe, bo jeszcze nam się to nie udało w tym sezonie. Jak wszyscy wiedzą, nie udało się. 

Nie będę jednak bił na alarm, bo uważam, że nie jesteśmy w tak słabej formie, jak niektórzy mogliby myśleć. To nie był nasz dzień, nie był nasz tydzień. Teraz czeka nas wyjazd do Wrocławia i nasz cel to wrócić do Białegostoku z punktami. Przeanalizowaliśmy błędy, które popełniliśmy w meczu z Wartą i musimy dopilnować, żeby ich nie powtórzyć. 

Myślisz, że w tym zespole jest duży potencjał? Założyliście sobie przed sezonem jakiś cel drużynowy? 

Z każdym kolejnym meczem musimy stawać się coraz lepsi, to jest nasz cel. Mamy bardzo młody zespół, wielu niedoświadczonych zawodników, którzy niedawno weszli do ekstraklasy. Poziom polskiej ligi w ostatnich latach bardzo się podniósł. W naszej drużynie jest odpowiednia mieszanka doświadczenia z młodością. Chociażby Kuba Lewicki i Miłosz Matysik mają 17 oraz 18 lat. Tak samo Mateusz Kowalski, który zdążył już nawet strzelić gola w ekstraklasie. 

Do tego dołóżmy sporą dawkę doświadczenia od piłkarzy jak Taras Romańczuk, Michał Pazdan, Jesus Imaz, Bojan Nastić, Bogdan Tiru czy ja sam. To wszystko składa się na zespół, który jest zdolny do wygrywania i osiągania wysokich wyników. Nasz najbliższy cel to wrócić z Wrocławia z punktami. Jak będziemy regularnie wygrywać, to odbije się także na naszej pozycji w tabeli. 

Jakiego meczu spodziewasz się w niedzielę? 

Spodziewam się agresywnego meczu. Oglądałem starcie z Górnikiem, gdy Śląsk wygrał 4:1, nie jest łatwo osiągnąć taki wynik. Moim zdaniem Patrick Olsen i Erik Exposito to kluczowi zawodnicy u tym zespole. Nahuel Leiva i John Yeboah to również bardzo ważne punkty drużyny. Zobaczymy jak trener zastąpi Łukasza Bejgera, który nie zagra ze względu na czerwoną kartkę. Niezależnie od personaliów, spodziewam się twardego meczu, bo Śląsk u siebie potrafi być bardzo agresywny. Mam bardzo dużo szacunku do piłkarzy Śląska, jak i całego klubu. Zrobimy jednak wszystko, żeby wygrać ten mecz. 

Cieszysz się na kolejny powrót do Wrocławia? W zeszłym sezonie wasz mecz był bardzo emocjonujący, w ostatniej minucie zdobyliście gola na 2:2.

Tak, pamiętam ten mecz bardzo dobrze. Było po nim sporo kontrowersji i spadło na mnie bardzo dużo krytyki ze względu na faul na Mateuszu Praszeliku. Nigdy nie chciałem zrobić mu krzywdy. Cały Wrocław mnie zna, rozmawiałem po meczu z moimi znajomymi, ludźmi z klubu, także z fizjoterapeutami. Wszyscy wiedzą, że nie miałem zamiaru zrobić mu krzywdy. Próbowałem także skontaktować się z Mateuszem, ale on wtedy nie chciał ze mną rozmawiać. Walczyłem o piłkę, to była niefortunna sytuacja, która niestety zakończyła się kontuzją Mateusza. Dla mnie Wrocław zawsze będzie specjalnym miastem, a Śląsk wyjątkowym klubem. Teraz gram dla Jagielloni i jestem fizycznie oraz psychicznie gotowy, żeby walczyć o zwycięstwo dla mojej drużyny. 

Na zakończenie chciałem zapytać cię o twoje plany po zakończeniu tego sezonu. W czerwcu wygasa twoja umowa w Białymstoku. Chciałbyś podpisać kolejny kontrakt w Polsce? 

Jeszcze nie myślę o tym dużo, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Jestem szczęśliwy w Polsce, jestem szczęśliwy w Białymstoku. Gram w piłkę na dobrym poziomie i podoba mi sie ten kraj oraz liga Zobaczymy jakie możliwości przyniesie przyszłość, ale teraz skupiam się tylko i wyłącznie na Jagielloni.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.