Radomiak - Śląsk 2:0. Trzy czerwone kartki WKS-u (RELACJA)

Radomiak - Śląsk 2:0. Trzy czerwone kartki WKS-u (RELACJA)

fot.:

Wstyd, hańba, kompromitacja - takimi słowami można opisać podróż wrocławian do Radomia, gdzie zmierzyli się z drużyną prowadzoną przez Mariusza Lewandowskiego. Dla trenera Radomiaka starcie ze Śląskiem miało być meczem “o życie”, choć patrząc na przebieg spotkania, trudno było to dojrzeć. Niewątpliwie wydarzeniem sobotniego popołudnia były jednak trzy czerwone kartki dla zawodników WKS-u.



 

Do meczu Śląsk przystąpił w niewiele zmienionym składzie. Zwycięskie ustawienie linii defensywnej, Łukasz Bejger grający na wahadle, Patrick Olsen jako główny rozgrywający oraz Erik Exposito jako snajper. Dodatkowo do składu po kontuzji wrócił Petr Schwarz, także w Radomiu oglądaliśmy wyjściowy garnitur pełną gębą.

INTENSYWNY POCZĄTEK

Obie drużyny nie zamierzały czekać na ruch przeciwnika i od pierwszych minut oglądaliśmy zacięte spotkanie. Śląsk starał się konstruować wielopodaniowe akcje, ale także próbował zaskakiwać Radomiaka mocnymi wznowieniami ze strony Leszczyńskiego, podczas gdy gospodarze szukali prostopadłych zagrań za linię defensywy WKS-u. Wrocławianie mieli z takim pomysłem na grę nieco problemów - już w pierwszym kwadransie żółtą kartkę za faul taktyczny obejrzał Konrad Poprawa.

MNÓSTWO NIEDOKŁADNOŚCI

Im dłużej trwała pierwsza połowa, tym więcej niecelnych podań w wykonaniu obu drużyn oglądaliśmy. Śląsk miał problemy z płynnym przedostaniem się pod pole karne Radomiaka. Okazję na otworzenie wyniku w 30. minucie miał John Yeboah - Po bardzo ładnym wyprowadzeniu piłki w wykonaniu Nahuela Leivy futbolówka trafiła pod nogi Olsena. Duńczyk minął jednego przeciwnika, odwrócił się w kierunku środkowej części boiska i posłał podanie na szesnasty metr do Yeboaha. Niemiec przyjął piłkę i huknął z całej siły, ale pomylił się o kilka centymetrów. 

LESZCZYŃSKI? TOP!

Postacią, którą oglądaliśmy ze szczególną uwagą, był bramkarz WKS-u, Rafał Leszczyński. Poza jego oczywistymi atutami, jakimi są gra nogami i pewność na przedpolu, golkiper dołożył coś ekstra w ostatniej akcji pierwszej połowy. Radomiak w doliczonym czasie gry otrzymał rzut rożny, który został rozegrany niemal perfekcyjnie. Niemal, bo ostatecznie na drodze stanął właśnie Leszczyński. Gospodarze dograli piłkę na szesnasty metr do Machado, który w pełnym biegu popisał się fantastycznym uderzeniem z woleja. Futbolówka leciała do bramki Śląska z ogromną mocą, ale bramkarz wrocławian stanął na wysokości zadania i instynktownie sparował strzał. Była to jednocześnie najgroźniejsza sytuacja pierwszej połowy, która, delikatnie mówiąc, nie porywała. Przez 45 minut obejrzeliśmy trzy strzały Śląska i jeden strzał Radomiaka, ale statystyką, która szczególnie mogła załamać kibiców, była celność podań gospodarzy - zawrotne 58 procent zdecydowanie drużynie grającej w ekstraklasie nie przystoi.

KOSZTOWNA DRZEMKA

Druga połowa, podobnie do pierwszej, nie porywała. Przez pierwszy kwadrans nie działo się praktycznie nic godnego uwagi, a pierwsze emocje, niestety negatywne, mieliśmy dopiero około 64. minuty. Śląsk spokojnie rozgrywał piłkę z tyłu, aż nagle, z niewytłumaczalnych przyczyn fatalny błąd popełnił Patrick Olsen. Kapitan WKS-u, nie będąc w żaden sposób naciskany, niecelnie podał do tyłu, a tam do piłki zmierzał już Roberto Alves. Chcąc ratować Śląsk od straty bramki, faulować taktycznie musiał Łukasz Bejger, za co otrzymał czerwoną kartkę. Warto zaznaczyć jednak, że zdecydowanie nie był to błąd młodzieżowca, a Olsena.

CZERWONO TO WIDZĘ

Po wykluczeniu Bejgera wydawałoby się, że Radomiak powinien rzucić się do ataku i powalczyć o zwycięstwo. Nic bardziej mylnego. Gospodarze nie zmienili swojej gry, często można było odnieść wrażenie, że wręcz grali na czas. Obraz nędzy i rozpaczy sobotniego spotkania dopełniła jednak sytuacja z 90. minuty, kiedy wślizgiem od tyłu Konrad Poprawa faulował Michała Feliksa. Za to zdarzenie Poprawa otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, co w ostatnich chwilach meczu mocno utrudniło grę WKS-owi. Dwie minuty później stało się nieuniknione - Radomiak strzelił gola. Rzut rożny bezlitośnie wykorzystał Maurides. Nie był to jednak koniec przygód Śląska z kartkami - na swoje czerwo kilka chwil po bramce zapracował Diogo Verdasca. Ostatecznie Maurides w ostatniej akcji zapakował wrocławianom jeszcze jednego gola i WKS mógł udać się na wstydliwą drogę do domu.

Radomiak Radom 2:0 (0:0) Śląsk Wrocław

Maurides 90+2’, 90+7’

Radomiak Radom: Kobylak – Abramowicz, Justiniano (81. Pawłowski), Raphael, Cichocki, Grzybek, Łukasik (46. Maurides), Luizao, Lisandro Semedo (73. Leandro), Luis Machado (88. Feliks), Alves

Śląsk Wrocław: Leszczyński – Garcia, Gretarsson (46. Janasik), Verdasca, Poprawa, Bejger, Olsen, Schwarz, Nahuel (61. Bergier), Yeboah (61. Quintana), Exposito (72. Rzuchowski)

Sędzia: Łukasz Kuźma

Czerwone kartki: Łukasz Bejger (faul taktyczny), Konrad Poprawa (dwie żółte kartki), Diogo Verdasca (dwie żółte kartki)


 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.