Rosiak: Czujemy ogromny niedosyt

Rosiak: Czujemy ogromny niedosyt

fot.:

Co po zremsiowanym meczu Śląska 2:2 ze Zniczem Pruszków powiedział autor jednego z goli, Michał Rosiak?



 

Czy jest niedosyt po tym spotkaniu?

​No jasne, zawsze tak jest, gdy nie wygrywa się meczu u siebie. W tym sezonie mamy ambitne cele, chcemy wrócić do najwyższej formy i walczyć o najwyższe cele. Każdy mecz, w którym tracimy punkty, zostawia w nas ogromny niedosyt.

Przed spotkaniem wiedzieliśmy, patrząc na dotychczasowe występy Znicza, że potrafią postawić się znacznie wyżej notowanym rywalom. Chyba odczuliście to w sobotnie popołudnie na własnej skórze?

​Tak, zdecydowanie. Pierwsze 45 minut w ich wykonaniu było naprawdę mocne. Świetnie zrealizowali swój plan na mecz - chcieli wprowadzić w naszą grę sporo chaosu. Myślę jednak, że w drugiej połowie mocniej ich przycisnęliśmy. Weszliśmy na nasz optymalny poziom, a nawet wyżej. Byliśmy przekonani, że strzelimy 3 gola.

To było spotkanie bardzo atrakcyjne dla postronnego widza, bo działo się sporo, zwłaszcza pod bramkami. Mieliście mnóstwo sytuacji, ale znów zabrakło skutecznego wykończenia. Myślę, że to będzie główna uwaga trenera Ante Simundzy do całego zespołu.

​Tak jak redaktor wspomniał sytuacji było sporo, a skończyło się tylko na dwóch bramkach z naszej strony. Musimy po prostu próbować dalej. Świat się na tym meczu nie kończy, musimy wyciągnąć wnioski i być gotowi na kolejne starcie.

Michał, dzisiaj bardzo ładnie przedstawiłeś się wrocławskiej publiczności. Do tej pory kojarzono Cię głównie z dynamicznych akcji ofensywnych, mało kto jednak spodziewał się tak perfekcyjnie wykonanego rzutu wolnego. Można powiedzieć, że uratowałeś zespołowi punkt.

​Nie powiedziałbym, że uratowałem, na ten punkt pracowała cała drużyna. Chcieliśmy pełnej puli, ale taki jest futbol, że czasem mimo starań nie udaje się wygrać.

Czy rzuty wolne w wykonaniu Michała Rosiaka to element, do którego kibice powinni się przyzwyczaić? Czy może kolejka do stojącej piłki w ekipie WKS-u jest znacznie dłuższa?

​Mam nadzieję, że po tym strzale moja pozycja na liście wykonawców wzrośnie. Dobrze uderzyłem ten stały fragment, piłka wpadła i trzeba się z tego cieszyć.

Od początku planowałeś bezpośredni strzał, czy brałeś pod uwagę dośrodkowanie?

​Decyzja była natychmiastowa. Nawet trener Ante krzyczał z linii „Rosi, Rosi, idź, strzelaj, spróbuj!”. Posłuchałem, spróbowałem i wpadło.

Przypomniały się pewnie czasy w młodzieżowych drużynach Arsenalu, gdzie słynąłeś właśnie z tak wykonywanych rzutów wolnych. W sieci krążyło sporo klipów z Twoimi bramkami z tamtego okresu.

​Na pewno. Kilka lat temu w Londynie regularnie wykonywałem stałe fragmenty i parę razy udało się tak trafić. Cieszę się, że teraz mogę to powtórzyć w barwach Śląska.

Jan Pindral

Autor

Jan Pindral

Interesuję się piłką nożną i kibicuję Śląskowi od małego. Choć marzenia z dzieciństwa o zawodowej karierze zweryfikowały boiska B-klasy, pasja do futbolu pozostała. Poza grą, działam jako sędzia w strukturach DZPN oraz studiuję prawo. W redakcji jestem obecny od sezonu 2024/25, gdzie odpowiadam za różnorodne zadania - od pisania artykułów i tworzenia materiałów meczowych, po udział w podcastach.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.