Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław 2:2. Remis na rozpoczęcie rundy wiosennej. (RELACJA)

Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław 2:2. Remis na rozpoczęcie rundy wiosennej. (RELACJA)

fot.:

Śląsk rozpoczął 2026 rok, remisując z Ruchem Chorzów. Nie brakowało emocji na Stadionie Śląskim, jednak trochę zabrakło do zwycięstwa, a co za tym idzie do wejścia do strefy barażowej. Zapraszamy na relację z tego emocjonującego spotkania.



 

Przed meczem

W ramach powrotu na pierwszoligowe boiska, drużyna Ante Simundzy pojechała do Chorzowa na spotkanie z Ruchem. Kibice mieli duże oczekiwania przed meczem, nie tylko ze względu kibicowsko wysoką temperaturę tego spotkania, ale też ze względu na zwycięstwo Śląska w poprzednim spotkaniu tych drużyn. Wrocławianie u siebie pokonali Ruch 3:1, po świetnym występie piłkarzy.

Mecz miał być również ważny ze względu na bliskie miejsca w tabeli. Oba zespoły przed meczem miały na koncie 30 punktów, a zwycięstwo oznaczało wejście do strefy barażowej i utrzymanie bezpiecznej jednopunktowej straty do drugiej Polonii Bytom.

Simundza zamieszał w Kotle Czarownic

Jeszcze przed spotkaniem kibiców zaskoczył trener Śląska, który wystawił dość eksperymentalną jedenastkę. Na boisku od pierwszych minut pojawił się duet napastników w postaci Warchoła i Banaszaka, na prawym wahadle wystąpił Antoni Klimek, do składu wrócił Macenko i Dijaković, oraz pojawił się w nim Kurowski. Debiutował też Lamine Ba. Wrocławianie ani razu nie wyszli w takim zestawieniu w zimowych sparingach.

Śląsk musiał sobie radzić bez takich piłkarzy jak Szota, Guercio, Halimi i Jezierski, którzy odeszli z klubu podczas okienka transferowego, ale też bez Michała Rosiaka, który pauzował ze względu na kontuzję kolana. Drużyna wyszła na boisko prowadzona przez nowego kapitana, którym został wychowanek klubu - Piotr Samiec-Talar.

Dynamiczny początek

Spotkanie rozpoczął Ruch Chorzów, a już w pierwszej akcji w pole karne Śląska poszło dośrodkowanie, zakończone jednak niecelnym strzałem z główki. Od razu po tym z atakiem ruszył Śląsk, jednak dogranie Banaszaka zostało zablokowane w polu karnym. Po ofensywnej pierwszej minucie, przyszedł czas na uspokojenie gry, a przy piłce przez dłuższy czas utrzymywali się goście. Po stratach drużyna Simundzy chętnie wychodziła wysoko do pressingu, opłaciło się to w 6. minucie meczu, kiedy to piłki w polu karnym, po dograniu głową Samca-Talara, nie opanował Banaszak.

W 11. minucie Śląsk ruszył z kontrą, jednak niecelnie dośrodkowywał Kurowski. Piłkę przejął Jehor Macenko, a jego strzał został zablokowany. Sędzia odgwizdał rzut rożny, a piłkę dośrodkowywał Samiec-Talar. Celnie z główki uderzył niekryty Banaszak, jednak piłkę odbił bramkarz Ruchu. Po drugim rzucie rożnym z kontrą ruszyli Chorzowianie, a na wysokości połowy boiska faulował Jorge Yriarte otrzymując żółtą kartkę.

Nowy rok, stary Śląsk

W 16. minucie po faulu Dijakovicia w polu karnym sędzia wskazał na jedenasty metr. Austriak trafił w nogę Kolara, ciężko było dyskutować z sędzią po tej decyzji. Do piłki podszedł Szymon Szymański. Szromnik rzucił się w dobrą stronę, jednak piłka po strzale kapitana gospodarzy wylądowała w siatce. Już po osiemnastu minutach było wiadomo, że Wrocławianie znowu nie dadzą rady utrzymać czystego konta.

Ruch nie chciał zatrzymać się na jednej bramce. W 21. minucie techniczny strzał oddał Szwedzik, a świetną paradą popisał się Michał Szromnik. Po tej akcji z kontrą ruszył Śląsk. Dośrodkowanie Klimka przewrotką próbował kończyć Sokołowski, jednak pomocnik Śląska nie trafił czysto w piłkę. Chwilę po tym faulował Lamine Ba, po czym żółtą kartką ukarał go sędzia Stefański. Karasiński postraszył bramkarza Śląska mimo bardzo niedogodnej pozycji do strzału. Piłka leciała tuż za kołnierz Szromnika, który jednak świetnie interweniował.

Po momencie piłka znowu znalazła się w siatce Śląska, jednak arbiter odgwizdał spalonego. Sędzia Stefański zdecydował się obejrzeć sytuację na monitorze VAR, sprawdzając kto ostatni dotykał piłki zanim trafiła ona do strzelca, Aleksandra Komora. Po analizie kilku wątków z sędziami VAR, sędzia zdecydował się utrzymać decyzję o braku bramki. Ostatecznie zadecydował o tym faul Szymańskiego, który ręką faulował Przemysława Banaszaka. Trzeba tu mówić o dużym szczęściu Wojskowych, ponieważ piłka trafiła do Komora po odbiciu się od napastnika Śląska.

Przełamanie

W 34. minucie sygnał do ataku dał Przemysław Banaszak, który świetnie wywalczył ciałem piłkę po dograniu Kurowskiego. Fantastyczny finezyjny strzał i piłka zatrzepotała w siatce. Śląsk wrócił do gry, przejmując też inicjatywę w meczu.

W 38. minucie Śląsk próbował wykonać rzut rożny w stylu Arsenalu, tłocząc się w polu bramkarskim. W kierunku bramki próbował dośrodkowywać Samiec-Talar, jednak bramkarz był na posterunku. Po wszystkim sędzia dodatkowo odgwizdał faul w ataku Wrocławian. Widać było że Śląsk odzyskał energię.

W 43. minucie chwilowy brak czujności obrońców Śląska wykorzystał Ruch, jednak dośrodkowanie do Szwedzika w świetnym stylu wybił Macenko, ratując drużynę. W doliczonym czasie gry do głosu jeszcze raz doszli piłkarze Simundzy, próbując zagrozić bramce rywali. Po dobrym zwodzie Klimka w narożniku boiska, którym oszukał dwóch obrońców Ruchu, niestety piłka została zablokowana na wysokości piątego metra.

Ruch w doliczonym czasie doszedł jeszcze raz do głosu, szybko rozpoczynając grę po faulu. Piłkę przyjął Szwedzik, jego strzał obronił Szromnik, jednak nie miał nic do powiedzenia przy dobitce Kolara. Sędzia zagwizdał koniec pierwszej połowy, jednak na stadionie zapanowała konsternacja, ponieważ tablica świetlna nadal wskazywała remis. W końcu okazało się że w momencie strzału Szwedzika, na pozycji spalonej był Kolar.

Dobre wejście Ruchu w drugą połowę

Trener Simundza zdecydował się na dwie zmiany po przerwie. Boisko opuścili Sokołowski i Klimek. Ten drugi był ostro krytykowany przez trenera podczas gdy drużyna schodziła do szatni przed przerwą. Na murawie pojawili się Marc Llinares, oraz nowy nabytek Śląska - Michał Mokrzycki.

W 48. minucie wyjątkowo głupim faulem popisał się Marko Dijaković. Na wysokości połowy boiska wszedł wślizgiem w nogi piłkarza Ruchu, nie będąc nawet w pobliżu piłki. Sędzia od razu pokazał piłkarzowi Śląska żółtą kartkę. Chwilę później Ruch ruszył z dobrym atakiem, a strzał z piątego metra fantastyczną paradą wyciągnął Michał Szromnik. Sędzia odgwizdał po strzale spalonego, jednak gospodarze wysłali wyraźny sygnał do Śląska na początku drugiej połowy, ewidentnie przejmując inicjatywę na boisku.

W 56. minucie w pole karne wpadł Szwedzik, posyłając bardzo delikatny strzał w kierunku bramki Śląska. Ostatecznie turlająca się piłka trafiła w słupek, jednak było to kolejne wypunktowanie nieszczelnej obrony Wrocławian. W kolejnej minucie gospodarze oddali jeszcze dwa niecelne strzały. Śląsk musiał się przez jakiś czas zadowalać chaotycznymi kontratakami, które nie przynosiły żadnego efektu.

Szalony kwadrans w Chorzowie

W końcu w 60. minucie prowadzenie Śląskowi dał Martin Konczkowski. Była to druga bramka tego zawodnika dla Śląska, jednak tym razem było to oczywiście trafienie samobójcze. Przez długi czas Michał Mokrzycki prowadził piłkę w stronę pola karnego, zagrywając w końcu do Samca-Talara, który odegrał do Llinaresa. Hiszpan oddał strzał który trafił w nogę byłego piłkarza Śląska, a piłka powędrowała w kierunku bramki. Bramkarz Ruchu był bez szans na interwencję.

Już po chwili Ruch był bliski wyrównania. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Komor trafił w poprzeczkę bramki Szromnika. Od razu po tym Wrocławianie ruszyli z kontrą, która po niecelnym dograniu skończyła się rzutem rożnym. Z rogu dośrodkowywał kapitan Śląska, jednak niecelnie strzelał Macenko. Gra w Kotle Czarownica wyraźnie się ożywiła po bramce Wrocławian.

W 69. minucie w pole karne dośrodkowywał piłkarz Ruchu, a po strzale Jędryki piłkę ręką odbił Samiec-Talar. Śląsk ruszył z kontrą korzystając z tego że sędzia puścił grę. Yriarte próbował lobować Gradeckiego, jednak był to niecelny strzał. Sędzia po tej akcji podbiegł do monitora VAR, sprawdzając czy piłka odbiła się od ręki kapitana Śląska, który w tym momencie był w zupełnie nienaturalnej pozycji. Niejaność polegała na tym że piłka odbiła się też od głowy Samca-Talara. Ostatecznie sędzia odgwizdał jedenastkę, a do piłki znowu podszedł Szymański. Strzał Szymańskiego obronił Szromnik, jednak piłka wylądowała pod nogami kapitana gospodarzy, który dobił piłkę, wyrównując wynik spotkania.

Brak koncentracji i dokładności

Śląsk próbował wrócić do gry od razu po straconej bramce. Drużyna trenera Simundzy przejęła inicjatywę, a pierwszy strzał oddał Samiec-Talar, jednak nieczysto trafił w piłkę po dograniu Mokrzyckiego. Gra przez moment trzymała szybkie tempo, jednak po kilku faulach w środkowej strefie boiska wyraźnie zwolniła.

W 81. minucie Lamine Ba najpierw uratował drużynę przed kontrą, jednak po sekundzie znowu stracił piłkę narażając drużynę na atak 4v2. Na szczęście dla niego, fatalnym strzałem popisał się Lachendro. Ruch po chwili ponownie znalazł się w przewadze pod polem karnym Śląska, a akcja skończyła się kolejnym niecelnym strzałem.

Na boisku w tym czasie pojawił się Wiktor Niewiarowski, który w zimę dołączył do pierwszej drużyny Śląska po bardzo dobrej rundzie w rezerwach. Zastąpił w ataku Damiana Warchoła.

Ciężka końcówka

W kolejnych minutach wyraźnie przeważali gospodarze i to oni byli bliżej zdobycia bramki. W 87. minucie jednak bardzo blisko gola był Samiec-Talar. Piłka po strzale kapitana odbiła się od stopy bramkarza Ruchu, a po samobójczym trafieniu zrewanżował się Martin Konczkowski, który wybił głową piłkę z linii bramkowej. Po dwóch przeciętnych rzutach rożnych z kontrą ruszył Ventura, a faulem taktycznym przerwał ją Mokrzycki, który otrzymał od sędziego żółtą kartkę.

Ostatnie minuty to ofiarne ataki obu drużyn, które wskazywały na to że nikogo nie zadowoli tu remis. Nie przynosiło to jednak większych zagrożeń, ponieważ w obu drużynach brakowało dokładności, a także coraz bardziej w oczy rzucało się zmęczenie. Sędzia zakończył spotkanie po sześciu doliczonych minutach. Wrocławianie rozpoczęli rok remisem.

Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław 2:2 (1:1)

Szymański k. 18', k. 75' - Banaszak 34', Konczkowski s. 60'

Ruch Chorzów: Gradecki – Konczkowski, Komor, Lukić, Karasiński – Szwoch, Szymański, Nagamatsu (85' Ventura) – Jendryka (80' Lachendro), Szwedzik (80' Ceglarz), Kolar (67' Szczepan)

Trener: Waldemar Fornalik

Śląsk Wrocław: Szromnik – Klimek (46' Llinares), Macenko, Lamine Ba, Dijaković, K. Kurowski – Sokołowski (46' Mokrzycki), Yriarte, Samiec-Talar – Banaszak, Warchoł (82' Niewiarowski)

Trener: Ante Simundza

Żółte kartki: Szwoch 77', Lukic 81' – Yriarte 13', Ba 24', Dijaković 48', Mokrzycki 89', Samiec-Talar 90+4

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)

Frekwencja: 17 899 kibiców

Wiktor Brylonek

Autor

Wiktor Brylonek

Pochodzę z Wrocławia, a na Śląsk chodzę odkąd pamiętam. Obecnie kończę Dziennikarstwo i Komunikację Społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim, a w Śląsknecie jestem od 2025 roku. Poza Śląskiem kibicuję Manchesterowi United, lubię też obejrzeć żużel i Formułę 1. Poza sportem, lubię robić zdjęcia i czytać o historii Wrocławia.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.