Rywal Śląska z awansem w LKE

Rywal Śląska z awansem w LKE

fot.:

Lech Poznań, z którym Śląsk Wrocław zmierzy się w najbliższą niedzielę w 22. kolejce ekstraklasy, pokonał przy Bułgarskiej norweski Bodo/Glimt i awansował do 1/8 finału Ligi Konferencji Europy. To oznacza, że poznaniacy do stolicy Dolnego Śląska przyjadą w znakomitych humorach i napakowani dodatkową energią.



 

Na rewanżowy mecz (w pierwszym padł bezbramkowy remis) z norweskim Bodo/Glimt trener mistrza Polski wystawił ofensywny skład, a znaleźli się w nim m.in Adriel Ba Loua, Michał Skóraś, Mikael Ishak czy Afonso Sousa. Od początku spotkania obserwowaliśmy ofensywny futbol z dwóch stron. Gospodarze starali się ominąć mocny środek pola rywala, przesuwając akcenty ofensywne w boczne sektory boiska. 

PIŁKARSKIE SZACHY

W fazie budowania akcji od tyłu gracze Kolejorza ustawiali się trójką środkowych obrońców, którą tworzyli Bartosz Salamon, Antonio Milić i Pedro Rebocho. Wicemistrzowie Norwegii zaczęli coraz pewniej czuć się z piłką przy nodze, co zaowocowało śmielszym przenoszeniem się pod bramkę Filipa Bednarka po pierwszym kwadransie meczu. Brakowało jednak jakichkolwiek okazji pod obiema bramkami, można stwierdzić, że mecz toczył się od jednego do drugiego pola karnego. Pod koniec pierwszej połowy to goście znów zaczęli przeważać, a pierwszym sygnałem był celny strzał Berga. Lech odgryzł się ciekawą akcja w 44. minucie, gdy blisko przecięcia płaskiego zagrania Filipa Szymczaka wzdłuż bramki był Skóraś. Tuż po tym sędzia zakończył pierwsza połowę, która była intensywna, ale nie przyniosła wielkich fajerwerków. 

Zagrożenie dla Lecha przyszło tuż na początku drugiej części gry, gdy akcję zamykał Sorensen, ale Bednarka świetnie zasekurował Filip Dagerstal, który pojawił się na boisku w miejsce Bartosza Salamona (możliwe problemy zdrowotne). W 55. minucie niebiosa czuwały nad Bułgarską, bowiem strzał wracającego do wyjściowego składu Vetlesena z dwóch metrów pofrunął nad poprzeczką. Szczęście? Mało powiedziane. Tak dobra sytuacja do strzelenia gola powstała po szybkiej kontrze gości. Na lewej stronie dalej szaleli jednak przyjezdni, a strzał Pellegrino kilka minut później minimalnie minął słupek bramki Bednarka. 

NA KŁOPOTY ISHAK

Gdy wydawało się, że Bodo będzie się rozkręcać, doskonałą akcję przeprowadził Lech. Jesper Karlstrom podał na prawą stronę do Joela Pereiry, a ten błyskawicznie dograł do Ishaka, który idealnie zgubił dwóch daleko stojących od siebie stoperów i strzałem z powietrza pokonał golkipera rywali. Kto jak nie najlepszy strzelec Kolejorza w europejskich pucharach miał rozpocząć strzelanie w tak kluczowym meczu? Gracze z północy Europy mieli coraz większe kłopoty z kreowaniem dobrych szans, a jeśli już jakieś się zdarzały, to kończyły się fiaskiem.

Boisko na około kwadrans przed końcem meczu opuścił Ishak, który miał lekkie problemy zdrowotne, ale dobrze wiemy, że we Wrocławiu i tak nie zagrałby z powodu nagromadzonych czterech żółtych kartek. Goście ratowali się kolejnymi zmianami, ale nie zmieniło to obrazu tego spotkania, które Lech miał pod swoją kontrolą. Przejście I rundy fazy pucharowej europejskich pucharów przez polski zespół po 32 latach posuchy stało się faktem. Już w piątek 24 lutego o godzinie 13:00 poznaniacy poznają swojego rywala w 1/8 finału Ligi Konferencji Europy.  

Lech Poznań – Bodo/Glimt 1:0 (0:0) 

Ishak 64’ 

Lech: Bednarek - Pereira, Salamon (46' Dagerstal), Milić, Rebocho - Karlstroem, Sousa (90' Kwekweskiri) - Ba Loua (85' Czerwiński), Szymczak (85' Sobiech), Skóraś - Ishak (78' Marchwiński)

Bodo/Glimt: Lund - Wembangomo, Moe, Lode (90+1' Salvesen), Sorensen - Vetlesen, Berg, Gronbaek - Mvuka (76' Żugelj), Pellegrino - Moumbagna (69' Espejord)

Żółte kartki: Pereira 40' - Berg 61', Żugelj 89'

Sędziował: Nikola Dabanović (Czarnogóra)

Widzów: 34 017

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.