Simundza: Gramy mecze na swoich zasadach
fot.: Mateusz Porzucek
Po wygranej Śląska Wrocław 2:1 z Chrobrym Głogów głos na pomeczowej konferencji zabrał trener Trójkolorowych Ante Simundza. Słoweński szkoleniowiec odniósł się m.in: świetnej pierwszej połowy, gry defensywnej, sytuacji wokół Damiana Warchoła i skomentował decyzje sędziowskie.
Myślę, że zobaczyli państwo interesujące spotkanie, wszystko - bramki i dramaty. Jestem usatysfakcjonowany jak w pierwszej połowie graliśmy, kontrolowaliśmy grę. W drugiej połowie mogło być lepiej, na pewno w fazie ofensywnej, no bo jeśli chodzi o grę w obronie to jestem bardzo zadowolony. Była to topowa postawa drużyna, na co wskazuje to, że drużyna przeciwna tylko dwa razy była w stanie oddać strzał w światło bramki. Dzisiaj nauczyliśmy się, że niekiedy musimy cierpieć, by zwyciężyć w spotkaniu.
Czy to była najlepsza połowa Śląska odkąd jest pan tutaj trenerem?
Nie.
W pierwszej lidze najlepsza?
Okej.
A czego zabrakło po zmianie stron?
Na pewno w pierwszej połowie mieliśmy tych sytuacji 2-3, w których mogliśmy strzelić na 3:0. W przerwie rozmawiałem o tym z zespołem. Dziś przykładem jest spotkanie Burnley - Brendford, gdzie Brendford w pierwszej połowie prowadziło 3:0, potem 3 bramki straciło i ostatecznie wygrało to spotkanie i to był temat naszych rozmów w szatni - trzeba być skoncentrowanym i nie można odpuszczać, bo mogą się przydarzać takie rzeczy.
Jak z pana perspektywy wyglądała ostatnia sytuacja z VAR-em, gdzie ostatecznie nie podyktowano rzutu karnego?
Jeśli chodzi o obie sytuacje z potencjalnymi rzutami karnymi, ja od razu widziałem, że tych fauli nie było. Sędzia nie, ale to pokazuje, że VAR jest potrzebny i pozytywny. Z pewnością warto dzisiaj pochwalić sędziów z wozem VAR - na pewno wykonali bardzo dobrą robotę w dzisiejszym meczu.
Jako że w drugiej połowie ofensywa gorzej funkcjonowała, nie kusiło pana by wpuścić nominalnego napastnika - jest na ławce Damian Warchoł, ale wydaje się że jest tam trudna relacja?
Jeśli nie otrzymuje od zawodnika tego, czego chcę niezależnie czy wchodzi na 45 minut czy na minutę - to nie mogę na niego liczyć. To jest zbyt duży klub, my musimy podchodzić z ogromnym szacunkiem do naszych kibiców. Widzieliście państwo, że w dzisiejszym spotkaniu walczyliśmy, byliśmy konsekwentni, jako drużyna się poświęcaliśmy, fani nam dali dużo energii i to wszystko złożyło się na 3 punkty. Jeśli ktoś nie jest w stanie tego uszanować, niezależnie od tego kto to jest, nie będzie grać.
Dzisiaj błąd Michała Szromnika, taki drugi duży błąd w tym sezonie, natomiast chciałem zapytać o całą grę obronną. Czy cieszy się pan, że ustabilizowała się obroną - czy Lamine Ba, Malec i Yehor to jest to na co musimy teraz stawiać, bo to funkcjonuje?
W każdej linii, jeśli dostajemy zawodników ambitnych, głodnych, o wyznaczonej jakości. Tacy zawodnicy jak Ba, Jambor czy Mokrzycki mają tę jakość i potrafią nią zarażać swoich kolegów z całego zespołu i z tego powodu wygląda to lepiej. Dają też pewność siebie, bo gdy komuś innemu może brakuje, ta osoba może ratować sytuację i pokazać się z dobrej strony
Yehor Macenko bardzo szybko dostał żółtą kartkę. Czy miał pan w głowie, że trzeba będzie tego Yehora w trakcie przerwy uspokoić, bo trzeba powiedzieć, że on dzisiaj bardzo tą kartką "zarządził". Czy nie jest to dodatkowy plus przy tym zawodniku, który możemy postawić?
Tak, w momencie gdy widzę, że zawodnik ma problem z koncentracją od razu go zmieniam. Kartka Macenki była jego błędem. Od tamtego momentu wzmocnił swój poziom grania i nie miałem obaw, że złapie drugą żółtą kartkę. Stał się bardzo stabilnym zawodnikiem i widać w jego przypadku rozwój.
Czy rozwój Luki Marjanaca pana szczególnie cieszy, bo dzisiaj miał kilka akcji gdzie pokręcił zawodnikami Chrobrego? Czy to jego wersja z treningów? Czy masz coś jeszcze do pokazania?
Ważne nie jest imię zawodnika, ważne jest, że wymusza swój styl grania na przeciwniku. Jeśli to robisz, jesteś w stanie ukryć swoje słabości. To odnosi się poszczególnych zawodników i całego zespołu. Wracam do słów po meczu z Miedzią - tam widziałem progres - odnosi się do wymuszania swojego stylu gry i to jest istotne. Wspomniał pan o Marjanacu, który w pierwszej połowie był na topowym poziomie, bo byliśmy bardzo dobrzy w fazie ofensywnej. W drugiej połowie też był na topowym poziomie, ale w fazie defensywnej. W drugiej w ofensywie nie było kolorowo, ale cały zespół dobrze pokazał się w defensywie i to jest ważne w kontekście przyszłości.
Czy myśli pan że zawodnicy już się odblokowali po złej serii? Po drugim golu w poprzednim meczu widzieliśmy wspólną radość po golu z panem, dzisiaj po golu Macenki też.
Dla mnie najistotniejszą kwestią jest to, że piłka nożna to sport zespołowy, w której grają indywidualnie gracze. Istotne jest to, że mamy ducha drużyny.
To drugi mecz gdzie udaje się wyprowadzić dwa szybkie ciosy - czy ta reakcja zespołu cieszy trenera szczególnie?
Oczywiście, cieszy mnie to. Chcielibyśmy strzelać w każdej minucie, ale to niemożliwe. Dla mnie ważne jest to, że w jakiś sposób gramy mecze na swoich zasadach. Co ważne zarówno w ostatnim spotkaniu z Odrą Opole, jak i dzisiaj z Chrobrym nasi rywale oddali po dwa strzały celne, co jest dla mnie ważne - to oznacza, że podnosimy poziom w fazie defensywnej i rozpoznajemy ważne momenty.
Czy taka gra jak dzisiaj wystarczy na Wisłę Kraków czy to wciąż za mało?
Zostajemy przy swoich założeniach, będziemy grali jak dotychczas i starać się wymuszać swój styl gry na rywalach, niezależnie od przeciwnika i tak będzie też z Wisłą Kraków.
