Simundza: Jestem zbyt doświadczonym trenerem, by się tym przejmować
fot.: Mateusz Porzucek
Co na konferencji prasowej przed meczem z Odrą Opole powiedział szkoleniowiec Śląska Wrocław, Ante Simundza?
Czy wszyscy są gotowi do gry?
Banaszak wypada z gry na 2–3 tygodnie, natomiast Samiec-Talar zmagał się z problemami po treningach na sztucznej murawie, ale powinien być gotowy do gry w niedzielę.
Czy potencjalna porażka z Odrą sprawi, że dystans stanie się trudny do odrobienia? Tracicie obecnie trzy punkty do ósmej Miedzi Legnica, więc każda kolejka może mieć kluczowe znaczenie w kontekście walki o wyższe lokaty.
Musimy cały czas kontrolować różnice punktowe. W tabeli panuje duży ścisk, dlatego to najwyższy moment, by zacząć regularnie zdobywać punkty
Czy docierają do pana informacje i plotki o możliwej zmianie trenera? Czy to panu przeszkadza w pracy?
To normalne w piłce nożnej. Jestem zbyt doświadczonym szkoleniowcem, by się tym przejmować. Wiem, że trener zostaje w klubie, kiedy drużyna osiąga dobre wyniki.
Czy jest pan przekonany, że Śląsk awansuje do Ekstraklasy? Mimo problemów i wpadek sytuacja jest pod kontrolą?
Łatwo mówić, trudniej zrobić. Wierzę jednak, że mamy jakość, by zakończyć sezon w pierwszej szóstce. Widziałem to podczas przygotowań do rundy wiosennej, mimo wszystkich kłopotów drużyny. Najważniejsze jest pozytywne myślenie i ciężka praca - to konieczne, by odwrócić ostatnie wyniki.
Czy nie powinien pan wywierać większej presji na zarząd w sprawie transferów? Czy obecny skład wystarczy do awansu?
Moi zawodnicy są dla mnie najlepsi. Nie mam dużego wpływu na transfery. Jeśli chcesz mieć drużynę na odpowiednim poziomie, potrzebujesz dobrych wzmocnień. Wciąż jednak wierzę, że mamy jakość, by awansować, choć nie będzie to łatwe. Nie chcę, aby to była wymówka, ale historia polskiej piłki pokazuje, że rzadko zdarza się, by drużyny od razu po spadku wracały do Ekstraklasy, ale wierzę, że nam się uda.
Czy może pan ujawnić, ile transferów, które pan chciał, nie doszło do skutku?
To nasza wewnętrzna sprawa, ale jeśli chodzi o transfery, jesteśmy na dobrej drodze.
Tydzień temu zadebiutował Jambor. Czy wobec urazu Banaszaka jest kandydatem do gry od pierwszej minuty?
Każdy zawodnik w kadrze ma szansę wyjść w podstawowym składzie. Mamy kilka opcji w ataku.
Jak ocenia pan jego debiut? W meczu z Miedzią Legnica wyglądał na zagubionego na boisku.
Nie zagrał na swoim poziomie, ale był z nami dopiero 2–3 dni. Wierzę, że z każdym kolejnym spotkaniem będzie wyglądał coraz lepiej.
Czy nie obawia się pan, że mecz z Odrą może być o pana posadę? Wliczając puchar Polski, Śląsk ma osiem spotkań bez zwycięstwa.
To nie jest idealna sytuacja. Dlatego dla drużyny i dla mnie ważne jest, by już w niedzielę zacząć zdobywać punkty.
Czy ma to znaczenie, że zagramy we Wrocławiu?
Oczywiście, ale końcowo to my jako drużyna musimy naszą postawą na boisku sprowokować odpowiednią atmosferę na trybunach. Kibice widzą, kiedy dajesz z siebie wszystko.
Jaka panuje atmosfera w szatni po słabym starcie?
Po porażce nie byliśmy zadowoleni. Powiedziałem zawodnikom, że jestem dumny z ich walki, ale wynik mnie nie satysfakcjonował. Na treningach atmosfera była dobra -drużyna ciężko pracuje i jest skupiona.
Czy widzi pan symptomy kryzysu po ośmiu meczach bez zwycięstwa? Czy piłkarze tracą do pana zaufanie?
Najważniejsze, czy wierzą w siebie. W wielu z tych spotkań byliśmy lepszą drużyną. Wiemy, że możemy grać lepiej i być bardziej pewni siebie.
Mokrzycki zagrał dobrze w Legnicy, ale jego partnerzy w środku pola są krytykowani. Szuka pan nowych opcji, czy wybór pozostaje między Sokołowskim a Yriarte?
Oczekuję więcej od nich jak i od całej drużyny. Mamy opcje w młodszych zawodników, jak Ciućka i Markowski, ale najważniejsze jest, by bardziej doświadczeni podnieśli poziom.
Dwa mecze Śląsk rozegrał w ustawieniu z trójką obrońców. Czy podczas nich zauważył pan jakieś problemy, które wcześniej były niewidoczne podczas przygotowań?
Nie. Choć wiem, jak to zabrzmi, gdyż straciliśmy pięć goli w dwóch meczach, uważam, że w tym ustawieniu jesteśmy mocniejsi w defensywie. Z Ruchem Chorzów gole padły z karnych, a z Miedzią rywale wykorzystali 3 z 4 celnych strzałów.
Śląsk oddał podobną liczbę strzałów co Miedź, ale strzelił tylko jednego gola, z karnego.
Musimy być skuteczniejsi w ofensywie i solidniejsi w obronie.
W rundzie jesiennej Warchoł zdobywał ważne gole, ostatnio wygląda słabiej. To kwestia ustawienia?
Nie. Zadaniem napastników jest strzelanie i asystowanie. System się zmienia w trakcie meczu, nie możemy go obwiniać za brak goli. Zawodnicy muszą uwierzyć w siebie i ciężko pracować.
Powiedział pan, że trzy gole Miedzi Legnica padły po czterech celnych strzałach, ale każda z tych bramek była dobrze wypracowana. Przy pierwszej nie upilnowano Stanslika, przy drugiej Yriarte odpuścił krycie, a Szromnik był źle ustawiony w bramce. Trzecia padła po braku zabezpieczenia krótkiego słupka. W meczu z Ruchem Chorzów Śląsk stracił dwa gole z rzutów karnych, choć było też kilka nieuznanych bramek, a rywale nie wykorzystali wielu okazji.
To są błedy indywidualne, a nie systemu
Ale one się cały czas powtarzają. Jak temu zaradzić?
Cieżką pracą.
Jedynym celem Śląska w tym sezonie jest awans do Ekstraklasy?
Tak.
