Simundza: Miedź jest niepokonana u siebie, ale wierzę w nasze zwycięstwo
fot.: Mateusz Porzucek
Odbyła się konferencja prasowa przed meczem 21. kolejki I ligi. Śląsk Wrocław zmierzy się na wyjeździe z Miedzią w Legnicy. Na pytania dziennikarzy odpowiedział trener Ante Simundza, który powiedział m.in. o nowym napastniku WKS-u, alternatywie na środku obrony czy rzutach karnych w Chorzowie
Czy wszyscy oprócz Michała Rosiaka są zdrowi i gotowi do meczu?
Tak, wszyscy są zdrowi. Michał Rosiak był na treningu. Na mecz z Odrą Opole będzie na pewno gotowy.
Do pańskiej drużyny dołączył nowy napastnik, Timotej Jambor. Jaka jest jego charakterystyka? Gdzie pan go widzi w składzie?
Dołączył do nas kilka dni temu. Wierzę, że pod kątem charakterystyki i tego jak gra, będzie do nas pasował. Nie mogę panu zdradzić, jak będzie grał - nie chce odsłaniać kart przed jutrzejszym meczem.
A jest gotowy na grę od pierwszej minuty?
Jest to prawdopodobne.
Marko Dijaković sprokurował rzut karny w poprzednim spotkaniu. Na jego miejsce może wskoczyć Mariusz Malec. Rozważa pan zmianę jeden do jednego?
Oprócz tej dwójki, może zagrać na tej pozycji również Krzysztof Kurowski. Oczywiście to oni są pierwszymi opcjami na tę pozycję. Zarówno Dijaković i Malec dobrze pokazali się w tym tygodniu na jednostkach treningowych.
Jako prawy wahadłowy wystąpił w ostatnim meczu Antoni Klimek, został ściągnięty w przerwie. Na jego pozycji grał Krzysztof Kurowski, to on jest pierwszy na tę pozycję?
Kurowski zagrał naprawdę bardzo dobry mecz. Szczególnie byłem zadowolony z tego, jaką odpowiedzialność bierze na siebie w grze defensywnej. Pomógł także w ataku, zanotował asystę przy bramce Przemysława Banaszaka. Nie chcę dzielić, czy ktoś jest pierwszą lub drugą opcją. Każdy ma pokazać i być gotowy, że może być pierwszym wyborem. Dzięki Kurowskiemu mamy więcej rozwiązań na obu stronach.
Przed tygodniem Luka Marjanac nie zagrał z Ruchem, chociaż wydawało się po sparingach, że to on będzie grał obok Przemysława Banaszaka. Jaka jest jego hierarchia, biorąc pod uwagę przyjście Jambora?
Jego miejsce w hierarchii nie zmieniło się po ostatnim meczu. Mecz w Chorzowie był bardzo fizyczny, dlatego postanowiłem dać szansę Wiktorowi Niewiarowskiemu, gdyż wygląda odrobinę lepiej pod względem fizyczności, niż Marjanac. Luka jednak ciężko pracował w tym tygodniu, więc zobaczymy, jak to będzie wyglądać.
Czy otrzymał pan dużo pozytywnych informacji o swoim zespole? Jest pan spokojniejszy, niż był przed meczem z Ruchem?
Na pewno plusem jest to, że zawodnicy, którzy dołączyli do nas niedawno, są z nami już tydzień dłużej i są lepiej zaadaptowani. Oczywiście wszystko jest procesem, ale rozumiem, że nie mamy dużo czasu. Wierzę, że ta drużyna z treningu na trening, meczu na mecz będzie lepsza. Teraz trenujemy już na naturalnych boiskach. Drużyna także rozumie już lepiej system, który niedawno wprowadziliśmy.
Co w samej grze według pana uległo poprawie w trakcie tej zimowej przerwy? W Chorzowie podobnie traciliście gole po błędach indywidualnych, w ofensywie znowu wyglądało to lepiej, więc było podobnie, jak jesienią.
No tak, ciągle się powtarzamy. Na pewno dobrą rzeczą w tym spotkaniu było to, że nasi rywale mieli dobre sytuacje, ale nie były to okazje stuprocentowe. Straciliśmy bramki po rzutach karnych. To niestety coś, co może się wydarzyć w każdym spotkaniu. Drugi rzut karny Ruchu nie różnił się niczym, niż nasza sytuacja, gdy po główce Dijakovicia z końcówki spotkania, sędzie nie podyktował jedenastki dla mojej drużyny. Powinna być konsekwencja, że jeśli za jedną sytuację sędzia przyznaje rzut karny, za tą samą w drugą stronę także. Dobrą rzeczą jest to, że nie straciliśmy gola z gry.
Tworzy się najdłuższa seria Śląska bez zwycięstwa pod pana wodzą. Skąd się to bierze? Dlaczego teraz? nawet w Ekstraklasie tak nie było.
Oczywiście zgadzam się z panem - gramy po to, żeby wygrywać. To 6 spotkań bez wygranej, ale mamy 4 spotkania z rzędu zremisowane. Zawsze staram się gdzieś patrzeć na pozytywy, na całokształt. Graliśmy w tych 4 remisach 3 razy na wyjeździe. Gdybyśmy mieli trochę więcej szczęścia, mówilibyśmy o innej sytuacji. Widzę jednak, że ten zespół w pewien sposób się ciągle rozwija.
Ante Simundza przed #MIEŚLĄ: Podczas trwającej serii bez zwycięstwa też zdobywaliśmy punkty i staram się patrzeć pozytywnie na całokształt. Trzeba spojrzeć też na to, że trzy z czterech meczów były wyjazdowe. Gdybyśmy mieli więcej szczęścia, to bylibyśmy w innej sytuacji. Nie… pic.twitter.com/ORZXrkue45
— Śląsknet (@Slasknet) 13 lutego 2026
To też jest problem z graniem na wyjazdach? Śląsk zdecydowanie rzadziej wygrywa na wyjeździe, niż u siebie, nawet jeśli gra dobrze lub wyrównanie. Jest jakaś dysproporcja jeśli chodzi o nastawienie mentalne?
Uważam, że nie są to problemy z nastawieniem, mentalnością. W Chorzowie myślę, że mogliśmy grać lepiej z piłką przy nodze. W grze bez piłki wyglądało to nieźle. Cały czas pracujemy nad tym na treningach. Piłkarze mają tego świadomość i cały czas pracujemy, aby być lepsi.
Pytam także o wyjazdy w kontekście wyjazdu do Legnicy. Miedź jest wciąż niepokonana u siebie. Na ile pan brał to pod uwagę, a na ile to są tylko statystyki z tego sezonu?
Mają swoją strukturę grania, swoje założenia i realizują je. To duży sukces, że wciąż są niepokonani. To oczywiście daje im pewność siebie. Wierzę w swoją drużynę i wierzę, że jesteśmy w stanie tam wygrać.
A jaki jest pana stosunek do tych pierwszych spotkań, w kontekście końcowego kształtu tabeli, zwłaszcza gdy teraz są małe różnice punktowe. Pan patrzy na to, że to wejście w rundę jest najważniejsze, czy jednak punkty z kwietnia będą tak samo ważne?
Są obecnie bardzo małe różnice punktowe i jest to ciekawe dla fanów piłki nożnej. To pokazuje, jak wymagająca jest polska liga. Dzięki temu możemy się rozwijać, rosnąć. Nikt nie pozwoli na chwilę relaksu. Trzeba być gotowym w każdej sekundzie spotkania. To wymagające zarówno dla mnie, jak i zespołu.
