Simundza: Napastnicy ustalają hierarchię swoją grą
fot.: Rafał Sawicki
Przed wyjazdowym spotkaniem z Puszczą Niepołomice na pytania dziennikarzy odpowiedział szkoleniowiec Śląska Wrocław, Ante Simundza.
Na ile można wyciągnąć wnioski ze spotkania z GKSem Tychy, które idealnie się dla was ułożyło?
GKS był pod ogromną presją, ale warto pamiętać, że zaprezentowaliśmy wysoki poziom i potrafiliśmy wymusić na nich błędy.
Czy pokusi się pan o stwierdzenie, że to najlepszy moment Śląska w tym sezonie? Cztery mecze, cztery zwycięstwa, 12 punktów.
Tak, jestem z tego zadowolony, ale najważniejsze jest to, że jeszcze niczego nie osiągnęliśmy. Do każdego spotkania podchodzimy osobno i ciężko pracujemy.
Celem jest co najmniej drugie miejsce. Jak utrzymać zawodników w takiej formie, by zachowali chłodne głowy?
Najważniejsze, że jesteśmy skupieni na sobie i wiemy, jak dużo pracujemy oraz jak wiele jeszcze musimy zrobić, by dobrze funkcjonować. Z meczu na mecz i z treningu na trening wyglądamy coraz lepiej.
Czy defensywa nadal pana martwi?
Zawsze musimy pracować zarówno nad defensywą, jak i ofensywą, aby być coraz lepszym zespołem.
Czego obawia się pan przed meczem z Puszczą?
Przede wszystkim stałych fragmentów gry. To drużyna, która dobrze zbiera drugie piłki. Musimy wejść na wysoki poziom i nie pozwolić przeciwnikowi narzucić swojego stylu gry.
To będzie pana trzeci mecz przeciwko Puszczy. Czy udało się już rozpracować taktykę trenera Tułacza?
Zmienili oni sposób gry, ale trzeba pamiętać, że trener pracuje tam od ponad 10 lat i doskonale wie, co jest najlepsze dla jego zawodników w danym momencie.
Czy miał pan wcześniej okazję rywalizować z trenerem, który tak długo pracuje w jednym klubie?
Nie jestem pewien. Najdłużej pracowałem w jednym klubie około 4,5 roku, dlatego trenerowi Tułaczowi należy się duży szacunek, zwłaszcza w dzisiejszych realiach futbolu.
Czy zwracał pan uwagę na boisko w Niepołomicach?
Graliśmy tam już w poprzednim sezonie, więc nie będzie to dla nas żadna niespodzianka.
Czy można nazwać Mokrzyckiego nowym liderem środka pola? Trzy asysty w poprzednim meczu.
Piłka nożna to sport zespołowy. Po dobrym meczu wyróżnia się jednego czy dwóch zawodników, ale trzeba pamiętać o całej drużynie. Natomiast Mokrzycki rzeczywiście zagrał bardzo dobre spotkanie i dał nam dużo jakości w ofensywie i defensywie.
Czy to może być brakujący element pana układanki?
Zawodnik, który dobrze gra zarówno w defensywie, jak i ofensywie, inspiruje innych i sprawia, że czują się pewniej na boisku.
Debiut w Tychach zaliczył Oskar Wojtczak. Czy zostaje na dłużej w pierwszej drużynie?
Oskar będzie pracował z obiema drużynami. Zasłużył na swoją szansę i debiut.
Czy ktoś jeszcze z rezerw zasługuje na awans do pierwszego zespołu?
Tak, wielu zawodników na to zasługuje, ale potrzebują odpowiedniego momentu i szansy. Nasza współpraca z drugą drużyną układa się bardzo dobrze.
Czy Banaszak jest gotowy do gry? Jak wygląda hierarchia napastników?
Napastnicy sami ustalają hierarchię swoją grą - kto strzela i asystuje, ten gra.
Czy spodziewa się pan czegoś niespodziewanego w grze Puszczy? Drużyna Tułacza odbiegła ostatnio od swojej filozofii.
Nie wiem, jak rozpoczną mecz i w jakim ustawieniu zagrają, ale mamy swoje przypuszczenia po analizie. W każdym spotkaniu przeciwko nam grali inaczej, jednak ich największą bronią pozostają stałe fragmenty gry.
Czy spodziewa się pan otwartego meczu, typowego dla Śląska na wyjazdach – z wieloma bramkami?
To zależy zarówno od nas, jak i od przeciwnika. Trudno to przewidzieć.
Czy Macenko staje się jednym z liderów Śląska?
Macenko jest z nami od początku mojego pobytu w klubie. Może rozwijać się jako piłkarz i lider, ale potrzeba ciężkiej pracy. Daje drużynie dużo jakości, a to, czy stanie się liderem, zależy tylko od niego.
