Simundza: Nie możemy pozwolić na szalony mecz

Simundza: Nie możemy pozwolić na szalony mecz

fot.:

Odbyła się konferencja prasowa przed spotkaniem 29. kolejki I ligi, w którym Śląsk Wrocław podejmie Znicz Pruszków. Trener Ante Simundza podkreślił, że jego zespół jest gotowy do rywalizacji, choć zabraknie Marca Llinaresa, a rywal mimo miejsca w tabeli, potrafi być bardzo wymagający i nieprzewidywalny.



 

Czy wszyscy są zdrowi i gotowi do meczu oprócz Patryka Sokołowskiego?

Mamy mały problem z Marciem Llinaresem i on jutro nie wystąpi. Reszta jest gotowa do gry.

Czy to dłuższa przerwa Llinaresa?

Na razie mówimy tylko o jednym spotkaniu. W poniedziałek będzie miał dodatkowe badania i będziemy wiedzieć coś więcej.

Wracając do meczu w Warszawie. Pierwszy ligowy mecz wyjazdowy za pana kadencji, gdzie zachowaliście czyste konto. Dodatkowo pierwszy raz mieliście serię dwóch meczów bez straconego gola. Czy pan widzi, że to konsekwencja czegoś, że to nie jest przypadek, że jest to znaczna poprawa?

Może powtórzę się, ale jesteśmy zadowoleni z tego czystego konta. Dla nas ważne jest to, że zawodnicy mają świadomość, że równie ważne jest zdobycie bramki, jak i zapobieganie utracie gola. Cieszę się, że piłkarze mają świadomość, że muszę w pewien sposób cierpieć w defensywie, aby na koniec spotkania być zadowolonym.

Przewaga w tabeli zaczyna być poważna, pięć punktów nad kolejnymi rywalami. Nie boi się pan, że będzie presja na zespole, kiedy jesteście faworytem? Nie jest łatwiej gonić, niż być gonionym?

W piłce nożnej i w życiu nigdy nie wiesz, co się może przytrafić. Będziemy robić, co się tylko da, żeby wygrać. Jednocześnie mamy świadomość, z kim się mierzymy. To doświadczona drużyna, mają doświadczonych graczy. Wiemy, jak zagraliśmy z nimi w poprzedniej rundzie. To dla nas ważna informacja. Musimy być na jak najwyższym poziomie.

Chciałbym spytać o jednego piłkarza - Piotra Samca-Talara, który według mnie jest absolutnie kluczowy. Zgadza się pan, że jest "top of the top"?

Zgadzam się, że jest jednym z kluczowych zawodników w zespole. Statystyki nie kłamią. Oczywiście bez wsparcia zespołu nie byłby w stanie tego osiągnąć.

Czy oglądał pan ostatni mecz Znicza Pruszków z Miedzią Legnica? Pokazali się z dobrej strony, mimo porażki. Prezentują się nieźle, jak na miejsce w tabeli.

Tak, dlatego też wspomniałem o tym, że to doświadczony zespół, który gra dobrze. Musimy zagrać na najwyższym poziomie, żeby osiągnąć sukces.

Z czego pana zdaniem bierze się to, że Znicz urywa punkty przede wszystkim tym większym? Śląsk, Wisła, Polonia - urywali im punkty.

Może gdzieś z drużynami z niższych miejsc, może są uważani za faworytów. Spodziewamy się, że będą grali nisko w obronie, szybko przeprowadzać piłkę na naszą połowę. Chcą w jakiś sposób tworzyć szalony mecz, lubią grać w ten sposób. Mają groźne stałe fragmenty gry. Klasycznie musimy wymusić na nich nasz styl gry. Nie możemy dopuścić do tego, aby gra była "szalona" i musimy uważać na ich warunki fizyczne.

Pamięta pan poprzedni mecz ze Zniczem. Co się stało od tamtego meczu ze Śląskiem. Tamten mecz to był taki dołek. Teraz drużyna się zmieniła, bardziej chodzi o głowę, o system? Jakby pan to porównał?

Trudno porównać te okresy. Zmieniliśmy system, zmieniło się kilku zawodników w podstawowej jedenastce, zmieniła się mentalność. Mecz w Pruszkowie był taki, jaki chciał Znicz - byli lepsi, bo wymusili na nas swój styl. To było ważne doświadczenie - pokazało nam, jak mamy nie grać w takim spotkaniu.

W ostatnich 3 meczach Przemsyław Banaszak nie zdołał się wpisać na listę strzelców. W ostatnim spotkaniu hat-tricka zdobył Luka Marjanac. To chyba dobrze, że "gdy jeden nie może, to drugi pomoże"?

Zgadzam się z panem. Przemysław Banaszak może nie strzela, ale uważam, że gra bardzo dobrze, bardzo ciężko pracuje. Dużo pracuje dla całego zespołu, zarówno w ataku, jak i obronie. Wiem, że te bramki w końcu przyjdą.

Na ostatnich konferencjach wspominałem, że ta współpraca w środku pola Samca-Talara i Michała Mokrzyckiego to czasami za mało. W Warszawie wyglądało to dużo lepiej, gdzie chociażby przy bramce na 1:0 brało udział wielu zawodników i dobrą asystą popisał się Jorge Yriarte. Czy to był najlepszy mecz Wenezuelczyka w tym sezonie?

Tak, bez wątpienia podniósł swoją formę. Po sytuacji z Patrykiem Sokołowskim w bardzo dobrym stylu wszedł do składu. Z treningu na trening, z meczu na mecz widać, że się rozwija. Czuje się bardziej komfortowo. Dobrze komunikuje się zarówno z Mokrzyckim, jak i Samcem-Talarem i to dobre wiadomości.

Marc Llinares nie zagra, domyślam się, że w jego miejsce pojawi się Michał Rosiak. Jest to martwiące, że podstawowy zawodnik nie zagra, czy jednak jest pan spokojny o to, że Rosiak stanie na wysokości zadania?

Zgadzam się z panem, jeśli można zmienić pozycję jeden do jednego, to się takie sytuacje się robi. Będzie brakować czy to Llinaresa, czy Sokołowskiego. Taki jest jednak futbol i musimy się dostosować do warunków, które mamy.

Dużo pańskich zawodników jest zagrożonych pauzą w następnym spotkaniu z powodu nadmiaru kartek. Utrudnia to panu pomysł na mecz?

Nie myślimy w ten sposób, nie będziemy odpuszczać przy pojedynkach. W ogóle nie podchodzimy do tego w ten sposób. Niezależnie od tych zagrożeń, każdy zawodnik zagra na 100% w tym spotkaniu.

Franciszek Wiatr

Autor

Franciszek Wiatr

Wrocławianin od urodzenia, rocznik 2000. Pierwszy mecz Śląska na żywo zobaczyłem 7 marca 2009 roku - 3:0 z Polonią Bytom - na „Odkrytej”.

W redakcji działam od sierpnia 2023 roku, głównie pisząc teksty i dbając o atmosferę. Odpowiadam za tematy kibicowskie.

Fan dobrego futbolu i kulinariów. Staram się latać na mecze do różnych krajów - od EURO po piątą ligę angielską. Chcę zwiedzić całą Europę.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.