Simundza: Staramy się nie patrzeć na resztę tabeli
fot.: Michał Stawarz
Zakończyła się konferencja prasowa przed meczem Śląska ze Stalą Mielec. Trener Śląska opowiedział m. in. o zdrowiu Marca Llinaresa.
Czy po czasie jest pan zły o stratę dwóch punktów ze Zniczem?
Tak, zawsze odczuwa się pewien niedosyt w przypadku braku zwycięstwa przed własną publicznością. Jednocześnie jestem zadowolony z postawy drużyny w drugiej połowie, wyglądaliśmy w niej o wiele lepiej niż w pierwszej. Mamy też świadomość że Znicz zagrał świetnie w defensywie i że bramkarz zagrał na bardzo wysokim poziomie.
🎙️ Ante Simundza przed #STMŚLĄ: Zawsze odczuwa się niedosyt w przypadku braku zwycięstwa przed własną publicznością. Jednocześnie jestem zadowolony z postawy drużyny w drugiej połowie przeciwko Zniczowi Pruszków. pic.twitter.com/mFP2nVRODS
— Śląsknet (@Slasknet) 24 kwietnia 2026
Czy Marc Llinares będzie gotowy do gry w Mielcu?
Nie, w poniedziałek dowiemy się czy to będzie dłuższa przerwa. Trenuje coraz więcej indywidualnie, zobaczymy jak jego ciało zareaguje. Jest to kontuzja mięśniowa, nie jest groźna ale zbyt szybkie wprowadzenie go do gry może spowodować coś cięższego. Nie ma więcej problemów kadrowych. Wszyscy pozostali są zdrowi i gotowi do gry.
Stal Mielec to bardzo groźny rywal na wiosnę, wygrali trzy ostatnie mecze domowe strzelając 10 goli. To jeden z trudniejszych meczów jaki was czeka?
Do każdego spotkania podchodzimy osobno, nie patrzymy na to w kategoriach że jeden mecz będzie łatwiejszy a drugi trudniejszy. Zgadzam się że Stal złapała bardzo dobrą formę, ale my też jesteśmy w świetnej formie.
Odczuwał pan brak Marca Llinaresa w meczu ze Zniczem Pruszków?
Tak, szczególnie w ofensywie. Wnosił tam coś szczególnego. Kurowski był na świetnym poziomie. Kiedy rywal się cofał, Marc był w stanie dać nam dużo w kontekście kreowania sytuacji.
Pański zespół stracił punkty w ostatnim meczu, Chrobry i Wieczysta wygrały swoje spotkania. Nie obawia się pan większej presji w drużynie z tego powodu?
Dlaczego? Są blisko, ale to jest matematyka. My myślimy o sobie i o następnym meczu. Staramy się nie patrzeć na resztę przeciwników.
Dwa najbliższe spotkania Śląska to starcia z zespołami, które grają o życie, wiemy że te mecze są szczególnie trudne. Czego musi się wystrzegać pański zespół w tych spotkaniach?
Każdy mecz jest ważny, nie myślimy o dwóch-trzech meczach z rzędu. Jakieś podsumowania będziemy robić dopiero na koniec sezonu.
Banaszak i Jambor są nieskuteczni w ostatnich spotkaniach. Z czego może wynikać zacięcie napastników?
Napastnicy żyją ze strzelonych goli. Sam tego doświadczyłem bo grałem jako napastnik. Czasem trenujesz naprawdę ciężko a i tak nie jesteś w stanie zdobyć bramki, a czasem te piłki wpadają same. Najważniejsze jest to że dochodzą do szans. Jeśli nie będą dochodzić do szans, wtedy będą musieli usiąść na ławce. Jestem jednak przekonany że to jest kwestia czasu aż strzelą gola.
Nie pierwszy raz pytamy o presję. Pan się zawsze dziwi, presja nie jest dla pana argumentem?
W sporcie zawsze jest presja, to jest przywilej. To dobrze jeśli oczekujemy od siebie czegoś dobrego. Optymistycznie patrząc, takie sytuacje mogą Cię uczynić tylko lepszym.
