Simundza: W pierwszej połowie nie graliśmy tak, jak powinniśmy
fot.: Michał Stawarz
W spotkaniu 29. kolejki I ligi Śląsk Wrocław zremisował ze Zniczem Pruszków 2:2. Jak mecz w wykonaniu swojej drużyny podsumował szkoleniowiec Ante Simundza?
Ante Simundza: To był bardzo trudny mecz. Dużo walczyliśmy. W pierwszej połowie nie graliśmy tak, jak powinniśmy. W drugiej części spotkania było lepiej. Znicz to trudny przeciwnik. Dla mnie jest ważne, że mamy jeden punkt więcej w tabeli. Energia, poświęcenie, komunikacja w zespole była na wysokim poziomie.
Czy planuje pan powołać Warchoła do składu meczowego w dalszej części sezonu?
Gracz decyduje sam za siebie czy zasługuje na bycie w składzie. Nikt nie ma pewności, że się w nim znajdzie.
Spodziewał się pan takiego początku w wykonaniu Znicza? Wydawać by się mogło z układu tabeli, że to oni się cofną.
To potwierdza to, co powiedziałem wcześniej, że Znicz jest trudnym dla nas przeciwnikiem. Nie byłem zaskoczony, że tak zaczęli spotkanie, spodziewaliśmy się tego. Na konferencji przed meczem wspomniałem, że Znicz może zagrać niską defensywą i tak się stało.
Jak wygląda sytuacja w zespole po meczu i jak oceni pan pracę sędziego?
Wszyscy są zdrowi. Na razie nikt nie narzeka na kontuzje, być może więcej dowiemy się jutro. Sędzia był na dobrym poziomie.
Czy zmiany wahadłowych to sprawy taktyczne czy sprawy fizyczne, zdrowotne?
Zmieniliśmy Rosiaka przez to stłuczenie. Od dłuższego czasu nie grał 90. minut i dał z siebie wszystko. Natomiast zmieniłem Kurowskiego, bo chciałem dodać coś do ofensywy. Druga zmiana była taktyczna, pierwsza ze względów zdrowotnych. Rostek pojawił się na boisku z dużą energią i jestem z tego zadowolony.
Jakie założenia miał Jambor?
Nie jest łatwo wejść w spotkanie - mam tego świadomość. Jambor to zawodnik, który potrafi grać przez dłuższe zagrania i niski blok obrońców. Marjanac był na dobrym poziomie, dlatego zmieniłem Banaszaka. Uważam, że Jambor powinien spisać się lepiej.
Czy nie miał pan wrażenia, że kogoś na ławce brakowało, aby wnieść więcej jakości? Widać było, że pod koniec spotkania Samiec-Talar potrzebował zmiany.
Jeśli ma się zawodnika, który jedną sytuacją może zmienić obraz meczu, to trzeba na to czekać. Zgadzam się, że Samiec-Talar nie był na swoim poziomie. Mamy na ławce kilku młodych zawodników, ale to był taki mecz, że nie dostali szansy.
Jaka jest sytuacja Adama Ciućki?
Patrząc z zewnątrz łatwo jest powiedzieć, żeby młody zawodnik dostał szansę. My go obserwujemy, gra w drużynie rezerw, gdzie dostaje dużo minut, co jest ważne dla jego rozwoju. Dla nas istotne jest, że zarówno on czy Markowski, Rostek, Wojtczak naciskają starszych kolegów i dzięki temu wywalczą sobie miejsce w składzie. Jeśli otrzymają szansę, to muszą ją wykorzystać.
.png?format=auto&width=128)