Simundza: Zasłużyliśmy dzisiaj na to zwycięstwo
fot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław wygrał w Tychach 4:2 z GKS-em Tychy. Głos na pomeczowej konferencji zabrał trener WKS-u Ante Simundza. Trener na pomeczowej konferencji prasowej musiał zmierzyć się z pytaniami dotyczącymi m.in. cofnięcia się w drugiej połowie, powrotu na fotel wicelidera i decyzjami kadrowymi.
Zasłużyliśmy dzisiaj na to zwyciestwo. W pierwszej połowie byliśmy znacznie lepsi od przeciwnika. Mogliśmy strzelić jednego lub dwa gole więcej, ale jestem zadowolony z tego, jak wyglądała pierwsza połowa. W drugiej połowie drużyna przeciwna weszła w spotkanie w nieco bardziej agresywny sposób, ale na koniec dnia jestem po prostu usatysfakcjonowany z 3 punktów.
Czy po bramce Przemysława Banaszaka poczuł Pan już ulgę, że to już jest praktycznie po meczu i Śląsk zgarnie te 3 punkty?
Tak, na pewno. Gdy Przemysław Banaszak strzelił tego czwartego gola, było dla nas trochę łatwiej, trochę zeszło z nas ciśnienie, ale oczywiście to jest piłka nożna, trzeba było grać do samego końca.
Skąd wynikało cofnięcie w drugiej połowie spotkania? Czy poczuliście się zbyt pewnie po prowadzeniu 3:0?
Nie byłem zadowolony z tego, że w drugiej połowie się cofnęliśmy. Problem był taki, że byliśmy w tej drugiej części spotkania po prostu zbyt statyczni. Nie ruszaliśmy się, nie staraliśmy się znaleźć gdzieś wolnych przestrzeni na boisku. Ogólnie rzecz ujmując, kontrolowaliśmy, mam wrażenie, przebieg spotkania i bez wątpienia zasłużyliśmy na to, że koniec końców zdobyliśmy komplet punktów.
Jest to czwarta wygrana z rzędu, po czym Śląsk wraca ponownie na fotel wicelidera, więc myślę, że może być Pan usatysfakcjonowany z tych ostatnich tygodni w wykonaniu swojej drużyny, tym bardziej patrząc, że po meczu z Miedzią Legnica tak kolorowo nie było.
Zawsze po zwycięstwach towarzyszy pozytywna energia. Najważniejsze jest to, że cały czas w siebie wierzymy. Wierzymy w to, jak chcemy grać. Tak jak wspominam to wielokrotnie, z treningu na trening, z meczu na mecz zawodnicy są coraz lepsi. I to jest to, z czego jestem szczególnie zadowolony. Przy zwycięstwach zawsze jest łatwiej, ta dawka motywacji się zwiększa.
Ta wiara to było to, nad czym musiał Pan pracować od początku rundy wiosennej, właśnie po tym meczu z Miedzią Legnica? Bo patrząc na ostatnie tygodnie w wykonaniu Śląska, to widać, że oni poczuli tą wiarę, że ta się odwrócić te losy po tych gorszych spotkaniach i to, na co na pewno kibice Śląska liczyli.
No powtórzę się jeszcze raz: po tym przegranym spotkaniu z Miedzią Legnica byłem zadowolony z tego, jak wyglądaliśmy na murawie. Piłka nożna jest tak troszeczkę jak życie. Czasami możemy być dobrze przygotowani, rozegrać dobre spotkanie i tak przegrać, ale no musimy być na takie rzeczy gotowi. Grunt, że wierzymy w siebie. Już podczas okresu przygotowawczego widziałem, że zarówno w tej fazie ofensynwej, jak i defensywnej cały czas się rozwijamy, ale najistotniejsze jest to, żeby cały czas pracować nad tym, żeby być po prostu lepszym.
Dzisiaj od pierwszej minuty zagrał Timotej Jambor. Czy wynikało to z tego, że nie chcieliście za bardzo ryzykować i wystawiać Przemysława Banaszaka od pierwszej minuty, czy po prostu ostatnimi tygodniami zapracował sobie na to miejsce w wyjściowej jedenastce?
No tak, nie mamy 11 zawodników, mamy 20 graczy, którzy mogą wystąpić w wyjściowej jedenastce. Luka Marjanac i Timotej Jambor w poprzednich spotkaniach pokazali się w dobrych spotkaniach, dlatego pozostali w wyjściowej jedenastce. Gdy masz na ławce Przemysława Banaszaka, Jorge Yriarte, Michała Rosiaka czy też tych młodych zawodników, no to mamy jakość i to jest bardzo dobre dla całego zespołu. To oznacza, że możemy w trakcie spotkania, w każdym spotkaniu podnosić po prostu poziom.
Czółenka damskie – elegancja, kobiecość i ponadczasowa baza garderoby premium