Śląsk – Górnik 4:1. Atomowa ofensywa wrocławian! (RELACJA)

Śląsk – Górnik 4:1. Atomowa ofensywa wrocławian! (RELACJA)

fot.:

Po burzy przychodzi słońce, a po fatalnym meczu z Wartą przychodzi odkupienie z Górnikiem Zabrze. Tak można skwitować starcie Śląska Wrocław z Górnikiem, w którym ujrzeliśmy całkowicie inne oblicze drużyny gospodarzy. Wrocławianie szybko objęli prowadzenie, a zabrzan było stać tylko na trafienie kontaktowe z rzutu karnego w drugiej połowie. Gości w doliczonym czasie dobili Łukasz Bejger, który pierwszy występ w tym sezonie skwitował golem i dwoma asystami oraz Patrick Olsen.



 

Wrocławianie do starcia z Górnikiem przystąpili nękani kontuzjami. W wyjściowej jedenastce trener Ivan Djurdjević postanowił zamieszać niczym w kotle, a po raz pierwszy w tym sezonie na ekstraklasowych boiskach zobaczyliśmy Łukasza Bejgera. Najodważniejszym (ale i potrzebnym po poniedziałkowej wpadce z Wartą) krokiem serbskiego szkoleniowca okazało się posadzenie kapitana drużyny Michała Szromnika na ławce rezerwowych i danie szansy Rafałowi Leszczyńskiemu. Poza tym, na boisku od pierwszej minuty zabrakło Karola Borysa, w którego miejsce pojawił się Dennis Jastrzembski.

A co tam wymyślił po drugiej stronie barykady Bartosch Gaul? Trener zabrzan postanowił dać szansę od pierwszej minuty Lukasowi Podolskiemu, który w wyjściowej jedenastce Górników zameldował się pierwszy raz od sierpniowego meczu ze Stalą Mielec (1:3). Ponadto do składu po kartkowej pauzie powrócił Erik Janża, czyli zawodnik przodujący w klasyfikacji kanadyjskiej 14-krotnego mistrza Polski (dwa gole i trzy asysty). W środku pola Jeana Julesa Mvondo zastąpił z kolei Jonathan Kotzke. Jak potoczyło się starcie dwóch sąsiadów w tabeli, mających tyle samo punktów? Kto był bardziej wygłodniały zwycięstwa?

TRACISZ PIŁKĘ, TRACISZ GOLE

Od początku spotkania oglądaliśmy raczej spokojne próby wyprowadzenia piłki z własnej połowy, a goręcej w polu karnym gości zrobiło się w 5. minucie, gdy Richard Jensen został pozbawiony piłki na rzecz Johna Yeboaha, który pognał na bramkę Kevina Brolla, ale później został zablokowany. Zabrzanom przydarzały się proste błędy w rozegraniu. Na jednym z nich postanowił skorzystać Erik Exposito. Hiszpan przebiegł z futbolówką aż na linię pola karnego, ale jego płaski strzał lewą nogą nie zagroził golkiperowi Górnika. Jeszcze przed upływem dziesięciu minut sobotniego starcia na murawę upadł Jastrzembski, który wcześniej powalczył w pojedynku jeden na jeden, ale nieszczęśliwie spadł na bark. Popularny „DJ” błyskawicznie wrócił na plac gry, ale był to dopiero sygnał ostrzegawczy dla tego zawodnika..

Nagroda za znaczną aktywność pod bramką rywala przyszła dla wrocławian już w 11. minucie. Bejger podał piłkę do Nahuela Leivy, który zdecydował się na „nawinięcie” Roberta Dadoka i strzał sprzed pola karnego. Po drodze futbolówka odbiła się jeszcze od Blaża Vrhovca i zmieniła kierunek lotu. Bezradny Broll mógł tylko spoglądać, jak wpada ona do siatki. Śląsk był dynamiczny, aktywny w pressingu i szybko reagujący. Już chwilę później znów zagotowało się w polu karnym zabrzan, ale płaskie dogranie zostało w ostatnim momencie przecięte przez jednego z defensorów gości. Zabrzanie obudzili się dopiero za sprawą indywidualnej akcji Podolskiego. Mistrz świata z 2014r. pognał między rywalami i bezrobotny w pierwszej części gry Leszczyński miał szczęście, że ten strzelał prawą nogą, trafiając wprost w niego.

WROCŁAWSKI SZPITAL

20. minuta na stadionie we Wrocławiu a Śląsk wygrywa 2:0. Te zdanie brzmiało abstrakcyjnie, ale okazało się prawdą po tym, jak kolejną stratę zabrzan podopieczni trenera Djurdjevicia wykorzystali w najlepszy możliwy sposób. Dadok pogubił się wyprowadzeniem piłki, która po świetnym odbiorze Daniela Gretarssona trafiła tuż pod nogi Exposito. Napastnik wrocławian zaprezentował specjalność zakładu – naładował karabin w lewej nodze i strzelił nie do obrony po ziemi, wywołując falę radości na stadionie. Później Hiszpan otrzymał jeszcze prostopadłą piłkę, ale tym razem nie zdołał jej sięgnąć.Przy dobrze układającym się dla wrocławian meczu zdarzył się w pierwszej połowie jeden negatyw, który dał się we znaki po czasie. Niestety, Jastrzembski dalej odczuwał skutki upadku po starciu z Kryspinem Szcześniakiem i jeszcze przed upływem pół godziny musiał opuścić murawę (za niego wszedł Petr Schwarz).

Niektórzy mogli przecierać oczy ze zdumienia, gdy widzieli zespół WKS-u raz po raz zagrażający bramce rywali. Tak było chociażby przy strzale głową Exposito (Broll tylko spoglądał z nadzieją na lecącą piłkę). Jakby mało było kłopotów z kontuzjowanymi graczami Śląska przed meczem, to kolejny ból głowy serbskiego szkoleniowca sprawił uraz strzelca gola, Nahuela. Serca kibiców zadrżały jeszcze przy okazji faulu Podolskiego na Konradzie Poprawie, po którym obrońca długo nie podnosił się z boiska. Górnik pod koniec pierwszej połowy gry próbował jeszcze szarpać akcjami na połowie gospodarzy, ale defensorzy Śląska byli czujni i uważni w odbiorze czy po stałych fragmentach gry. Fatalną postawę zabrzan w ofensywie skwitował strzał Kanjiego Okunukiego, który wylądował wysoko na trybunie B. Ożywienie mogło przyjść jeszcze po rzucie wolnym po faulu Bejgera na Janży, ale zabrzanie ciągle bili głową w mur, nieśmiało stemplując swoje akcje celnymi strzałami. To Śląsk dzisiaj narzucał tempo i dyktował warunki.

SCHOWANI ZA GARDĄ

Trener Gaul postanowił reagować natychmiast i na drugą część gry wpuścił na boisko Mvondo i młodego Szymona Włodarczyka. Śląsk ustawił się niżej i reagował na akcje pozycyjne zabrzan. Ofensywę Górnika rozruszać musiał Podolski, który w jednej sytuacji zszedł po piłkę nisko, by posłać fenomenalne długie podanie do Dadoka. Strzał ofensywnego pomocnika gości zdołał odbić jednak Leszczyński. Niebezpieczeństwo miało jednak dopiero nadejść po jednym z rzutów rożnych. Wtedy zakotłowało się w polu karnym Śląska, a do piłki dopaść chciał Mvondo, którego zahaczył końcówką buta spóźniony Poprawa. Gwizdek sędziego Szymona Marciniaka momentalnie poszedł w ruch, a ręka arbitra wskazała na 11. metr.

Po chwili weryfikacji decyzja została podtrzymana, a do piłki podszedł Włodarczyk. Na jego plecach spoczął duży ciężar, ale młodzieżowiec pewnym strzałem przy słupku wykorzystał „jedenastkę” i wlał nadzieję w serca kibiców gości. Jak widać, zmiany przyniosły oczekiwany efekt, ponieważ do wyrównania doprowadziły dwa ogniwa będąca na murawie dopiero kilka minut. Śląsk odpowiadał rywalom kontrami napędzanymi głównie przez Yeboaha, ale goście nadal byli groźni m.in. za sprawą Włodarczyka, który w 66. minucie oddał strzał z bliska, ale nie udało mu się skierować piłki do siatki. Mecz otworzył się na dobre, a na boisku pojawił się Aleksander Paluszek, który jako wychowanek Śląska dodał temu pojedynkowi dodatkowego smaczku.

ZABAWA Z RYWALEM

Miał nosa polsko-niemiecki trener co do posłania do boju młodszego z familii Włodarczyków, bowiem ten stwarzał zagrożenie pod bramką Śląska i był tykającą bombą, która w każdej chwili może wybuchnąć i sprawić rywalowi wiele krzywdy. Górnik ciekawie wychodził spod pressingu i przenosił się szybko w boczne sektory, spod których posyłane były dośrodkowania w stronę bramki strzeżonej przez Leszczyńskiego.

Kibice, którzy pewni zwycięstwa postanowili szybciej opuścić stadion, mogli się zdziwić, gdy zobaczyli końcowy wynik. Wrocławianie szli po swoje, a prowadzenie w doliczonym czasie gry po asyście Javiera Hyjka podwyższył Bejger, notując fantastyczne wejście w ten sezon ekstraklasy. Jakby tego było mało, obrońca Śląska asystował także Patrickowi Olsenowi, który postanowił zabawić się z rozbitą już całkowicie defensywą Górnika, umieszczając piłkę w siatce. Z piekła do nieba – tak można określić ten tydzień w wykonaniu wrocławian. Ostatni raz zielono-biało-czerwoni cztery gole w lidze strzelili niemal rok temu w Krakowie przeciwko Wiśle (5:0). Oby był to symptom znacznej poprawy w ofensywie, a nie tylko jednorazowej wpadki…

Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 4:1 (2:0)

Nahuel 11’, Exposito 20', Bejger 90'+2', Olsen 90'+4' - Włodarczyk 55' (k.)

Śląsk Wrocław: Leszczyński - Bejger, Poprawa, Verdasca, Gretarsson, Garcia - Olsen, Nahuel (38' Hyjek) - Yeboah (90'+3' Borys), Jastrzembski (28' Schwarz), Exposito

Górnik Zabrze: Broll - Okunuki, Szcześniak (64' Paluszek), Bergstrom, Jensen, Janża - Vrhovec (71' Pacheco), Kotzke (46' Mvondo) - Dadok (76' Olkowski), Podolski , Krawczyk (46' Włodarczyk)

Żółte kartki: Bejger, Bołdyn (trener bramkarzy), Olsen, Schwarz - Podolski, Mvondo

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)

Widzów: 7506
 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.