Śląsk - Warta 0:2. Bezbarwny Śląsk nie skruszył poznańskiego muru (RELACJA)
fot.: Paweł Kot
Na zakończenie 11. kolejki ekstraklasy Śląsk Wrocław po bardzo słabym występie przegrał 0:2 z Wartą Poznań. Kibice we Wrocławiu obejrzeli bezbarwne spotkanie, w którym niestety niewiele się działo.
Trener Ivan Djurdjević po raz drugi z rzędu postawił na Karola Borysa w wyjściowej jedenastce. 16-latek podczas przerwy na kadrę wystąpił w 3 meczach reprezentacji Polski U17. Z powodu kontuzji na trybunach usiadł Patryk Janasik, a w jego miejsce wskoczył Konrad Poprawa, zo oznaczało także zmianę formacji.
Warta musiała zmierzyć się z absencją Adama Zrelaka, który pauzował ze względu na nadmiar żółtych kartek. Słowaka w pierwszym składzie zastąpił 20-letni Enis Destan, młodzieżowy reprezentant Turcji.
FATALNY POCZĄTEK ŚLĄSKA
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że w poniedziałkowy wieczór nie powinniśmy liczyć na piłkarski spektakl we Wrocławiu. Pierwsza połowa pojedynku Śląska z Wartą dokładnie to potwierdziła. Na Tarczyński Arena byliśmy świadkami bardzo sennego, powolnego meczu, w którym mnóstwo było niedokładności i piłkarskiej “bylejakości”.
Mimo tego pesymistycznego wstępu trzeba zaznaczyć, że strzelanie w tym starciu rozpoczęło się dość szybko. Zadbał o to Michał Szromnik, który potwierdził, że zmaga się ostatnio z wyraźnym dołkiem formy. Kapitan Śląska wyskoczył do prostego dośrodkowania Miłosza Szczepańskiego i wydawało się, że nie powinien mieć żadnych problemów ze skuteczną interwencją. Szromnik złapał piłkę w ręce, ale następnie wpadł na Martina Konczkowskiego, wypuścił futbolówkę z dłoni, a Enis Destan z łatwością wpakował ją do pustej bramki.
To był jedyny strzał Warty w pierwszej połowie. Strzał, którego Poznaniacy nawet samemu sobie nie wypracowali, lecz skorzystali z nieporadności Szromnika. Drugim momentem, w którym goście pojawili się w polu karnym Śląska, było ofensywne wejście Roberta Ivanova. Przy niebezpiecznym dośrodkowaniu świetnie interweniował Daniel Gretarsson i zażegnał niebezpieczeństwa.
BEZ POMYSŁU, BEZ ZAANGAŻOWANIA
W tych dwóch akcjach możemy zamknąć ofensywne poczynania Warty. Niestety o grze Śląska nie można powiedzieć więcej dobrego. Podopieczni Ivana Djurdjevicia w pierwszych 45 minutach grali w ustawieniu z trzema środkowymi obrońcami. Ich gra była wolna, schematyczna i przewidywalna. Goście nie mieli żadnych problemów z obroną dostępu do własnej bramki, gdyż Trójkolorowi nie byli w stanie niczym ich zaskoczyć.
Jedyną sytuacją wartą wyróżnienia było uderzenie Matiasa Nahuela zza pola karnego w 22. minucie. Uderzenie wyraźnie niecelne, co zresztą dobrze obrazuje poziom ofensywnych poczynań gospodarzy. W oczy rzucały się jeszcze niecelne dośrodkowania Victora Garcii z lewej flanki. Hiszpan próbował kilkukrotnie, za każdym razem niecelnie. Podsumowując, obie ekipy w pierwszej połowie nie pokazały praktycznie nic. Z tą różnicą, że Śląsk popełnił jeden kluczowy błąd, którzy wykorzystali Warciarze.
SZCZELNA DEFENSYWA WARTY
Czy coś się zmieniło po przerwie? Niekoniecznie. Śląsk dalej próbował przejąć inicjatywę, miał dużą przewagę w posiadaniu piłki i liczbie wykonanych podań, ale nic z tego nie wynikało. Celne strzały oddawali Erik Exposito i Karol Borys, ale żaden z nich nie miał większych szans pokonać Adriana Lisa. Dalej widzieliśmy dużo niecelnych dośrodkowań i żaden z zawodników nie potrafił przyspieszyć gry. Warta cały czas pozostawała głęboko cofnięta, cierpliwie się broniła i zbytnio nie wychylała się na połowę Śląska.
W 61. minucie nadzieja w serca kibiców Śląska odżyła, gdy sędzia Łukasz Szczech wskazał na rzut karny. John Yeboah został przewrócony przez Jana Grzesika, a Patrick Olsen już trzymał piłkę w rękach, aby ustawić ją na jedenastym metrze. Do akcji wkroczyli jednak sędziowie VAR. Arbiter główny sam zdecydował się obejrzeć powtórkę na monitorze i po kilku minutach stwierdził, że faulu nie było i cofnął swoją decyzję. Trudno z tym polemizować, gdyż kontakt rzeczywiście był bardzo lekki, jeszcze przed nim Yeboah tracił równowagę i nie zdążyłby dojść do piłki, która mu odskoczyła.
Do końca meczu Śląsk bezskutecznie próbował przebić się przez defensywny mur Warty. Ivan Djurdjević dokonał kilku zmian, na boisku pojawili się Dennis Jastrzembski, Adrian Łyszczarz i Caye Quintana, dla którego był to pierwszy występ od końcówki sierpnia. Do gry po kontuzji wrócił także Petr Schwarz, już w 46. minucie zmieniając Diogo Verdaskę. Tym samym w drugiej połowie Śląsk wrócił do tradycyjnego dla siebie ustawienia czwórką z tyłu.
GOŚCIE PRZYPIECZĘTOWALI ZWYCIĘSTWO
Wraz z upływem czasu Warta była coraz bliżej osiągnięcia swojego celu. Po piłkarzach Śląska nie było widać specjalnej determinacji, aby za wszelką cenę dążyć do zwycięstwa, jak chociażby w meczu z Lechią Gdańsk. Z rzutu wolnego groźnie uderzył Exposito, ale napastnik nieznacznie się pomylił. Najbliżej szczęścia był Adrian Łyszczarz, który oddał świetny strzał z około 30 metrów. Jego uderzenie pewnie wybronił jednak Adrian Lis i wrocławianie dalej nie potrafili znaleźć drogi do bramki.
Goście całą drugą połowę konsekwentnie się bronili, żeby dopełnić dzieła w doliczonym czasie gry. Najpierw sytuację sam na sam z Grzesikiem wybronił Szromnik, ale chwilę później nie miał już szans przy strzale Milana Corryna z bliskiej odległości. Kluczową rolę w akcji bramkowej odegrał Kajetan Szmyt i Warta mogła cieszyć się z dwubramkowego zwycięstwa.
TRUDNA SYTUACJA W TABELI
To było smutne widowisko we Wrocławiu. Niewiele ponad 5 tysięcy kibiców, którzy pojawili się na stadionie, ujrzało bezradny i zagubiony Śląsk. Drużyna ze stolicy Dolnego Śląska była dzisiaj uderzająco bezbarwna. Jeśli spojrzymy na statystyki, to ujrzymy tam sporą dominację wrocławian, ale co z tego? 14:4 w strzałach, 4:3 w strzałach celnych, 65% posiadania piłki i 29 dośrodkowań (16 z nich należało do Victora Garcii). Mimo to podopieczni Ivana Djurdjevicia nie wytworzyli sobie ani jednej dogodnej sytuacji do zdobycia gola. Ani jednej.
Warta odniosła kolejne wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Z 14 punktów, które zgromadziła, aż 13 wywalczyła na wyjazdach. W tabeli ligowej uwzględniającej tylko domowe mecze poznaniacy są na 18. miejscu. W tabeli meczów wyjazdowych - na 1. miejscu. Najważniejsze fakty są takie, że podopieczni Dawida Szulczka awansowali dzisiaj na 11. miejsce w ekstraklasie. Śląsk spada na 14. pozycję i ma już tylko dwa oczka przewagi nad strefą spadkową.
Śląsk Wrocław - Warta Poznań 0:2 (0:1)
Destan 10', Corryn 90+4'
Śląsk Wrocław: Szromnik – Gretarsson, Verdasca (46. Schwarz), Poprawa, Konczkowski, Olsen, Borys (73. Łyszczarz), Garcia, Nahuel (66. Jastrzembski), Yeboah (73. Quintana), Exposito
Warta Poznań: Lis – Ivanov, Szymonowicz, Kupczak, Matuszewski (58 Szmyt), Kopczyński, Maenpaa (77. Kościelny), Grzesik, Miguel Luis (71. Pleśnierowcz), Szczepański (58. Corryn), Destan (58. Żurawski)
Żółte kartki: Kupczak, Lis
Widzów: 5126
Sędzia: Łukasz Szczech