Śląsk Wrocław 2:2 (0:1) Ślęza Wrocław. Nowy rok, stary Śląsk (RELACJA)

10.01.2026 (14:00) | Adam Mokrzycki

fot.: Miłosz Ślusarenko

Zwieńczeniem pierwszego tygodnia zimowych przygotowań WKS-u do rundy wiosennej był sparing z lokalnym rywalem Ślęzą. Gra kontrolna pokazała, że Wojskowi dalej mierzą się z tymi samymi problemami w ataku i obronie. Jednak optymizmem napawa dyspozycja piłkarzy, którzy na co dzień występują w II lidze.



 

W wyjściowym składzie Trójkolorowych znalazło się aż trzech piłkarzy, którzy na co dzień występują w drugoligowych rezerwach. Mowa o lewym obrońcy Mateuszu Krygowskim, pomocniku Aleksandrze Wołczku oraz skrzydłowym Wiktorze Niewiarowskim. Ten ostatni został ostatnio zaproszony do uczestniczenia w treningach pierwszej drużyny zielono-biało-czerwonych. Oprócz niego takie wyróżnienie otrzymał kapitan Śląska II, środkowy obrońca Hubert Muszyński. Pisaliśmy o tym TUTAJ. Poniżej prezentujemy pełną wyjściową jedenastkę oraz ławkę rezerwowych Wojskowych na rywalizację ze Ślęzą.

Jak widać, w kadrze meczowej nie znaleźli się Tommaso Guercio, Marc Llinares, Besar Halimi, Przemysław Banaszak i oczywiście Miłosz Kozak, który został zdegradowany do ekipy Michała Hetela. Najskuteczniejszego gracza Wojskowych zabrakło z powodu przeprowadzonego w przerwie od treningów zabiegu. Napastnik jest stopniowo wdrażany do zajęć z partnerami. Natomiast Llinares wypadł ze względu na chorobę.

Najaktywniejszy nowy duet na lewej flance

W pierwszych 20 minutach przedstawiciele I ligi najczęściej atakowali lewą stroną boiska, gdzie w pierwszych trzech kwadransach ustawieni byli: wspomniany wcześniej Krygowski i Antoni Klimek. Ten drugi powinien mieć na swoim koncie bramkę i asystę. W 17. minucie Damian Warchoł po delikatnym dośrodkowaniu skrzydłowego był bardzo bliski trafienia głową do bramki, ale futbolówka w ostatnim momencie została wybita na rzut rożny. Siedem minut później, już Klimek stanął przed świetną szansą na otworzenie wyniku. Po nieudanym wybiciu przez obrońców Ślęzy, piłka trafiła pod nogi gracza wypożyczonego z Puszczy Niepołomice. Jego strzał kierowany w krótki słupek obronił Kacper Kozioł.

W 34. minucie tym razem podopieczni Grzegorza Kowalskiego przeprowadzili akcję lewą stroną boiska i po podaniu prostopadłym na wolną pozycję wyszedł Karol Chmielewski, który umieścił piłkę w siatce. Warto w tym momencie przypomnieć stare piłkarskie porzekadło, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić.

Trzy minuty przed zejściem na przerwę idealne prostopadłe podanie za plecy obrońców do Warchoła posłał dobrze dysponowany Krygowski. Napastnik próbował przelobować bramkarza, ale nieco się przeliczył i przerzucił futbolówkę nad poprzeczką. Stare demony w formie niewykorzystanych okazji i słabej dyspozycji w defensywie wciąż krążą nad WKS-em.

Po zmianie stron nastąpiło mnóstwo roszad w składzie Trójkolorowych. Na placu gry pozostał tylko Niewiarowski i to on skradł show w drugiej odsłonie zawodów. Tak prezentowała się cała jedenastka Wojskowych: Głogowski – Macenko, Muszyński, Malec, K. Kurowski – Sokołowski, Jezierski, Szarabura, Ciućka, Marjanac – Niewiarowski.

Klub z Oporowskiej długo próbował dobrać się do skóry żółto-czerwonych. Pierwsza taka okazja nastąpiła po szybkiej wymianie podań między Mariuszem Malcem a Adamem Ciućką. Ten drugi obsłużył Niewiarowskiego, a ten klinicznie wykończył sytuację, ale zdaniem sędziego był na spalonym.

Co się odwlecze, to nie uciecze

Pięć minut później testowany na pozycji snajpera Niewiarowski postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, a raczej nogi. Najpierw przejął piłkę na połowie boiska, a następnie pognał z futbolówką przez dobre 30 metrów i oddał płaskie, lecz bardzo silne i precyzyjne uderzenie sprzed pola karnego, po którym piłka zatrzepotała w siatce.

W 69. minucie 17-letni Ciućka był niepilnowany na skraju szesnastki, dzięki czemu wypatrzył go Luka Marjanac. Pomocnik bez zbędnego namysłu uderzył piłkę w kierunku dalszego słupka i zdołał pokonać bramkarza.

Stare demony nie pozwalają o sobie zapomnieć

Wydawałoby się, że Śląsk ma wszystko pod kontrolą w ostatnich minutach meczu. Na podwyższenie prowadzenia swoje okazje mieli Marjanac, który znów nie skierował piłki do pustej bramki i Jehor Szarabura, mininalnie chybiając po świetnym dograniu Jehora Macenki. No właśnie, wszystko się to nam wydawało.

Pamiętacie niedawny mecz Wrocławian w Pruszkowie, gdzie mierzyli się z Pogonią Grodzisk Mazowiecki? Wtedy Malec tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego postanowił skopać odwróconego od bramki Rafała Adamskiego i Bartosz Frankowski miał pretekst, aby wskazać na wapno. Nowy rok to nowy ja? Nic z tych rzeczy – pomyślał były stoper Pogoni Szczecin. 30-latek zagrał ręką we własnym polu karnym, przez co Jakub Kwinto podyktował rzut karny dla Ślęzy. Jedenastkę na bramkę pewnie zamienił Robert Wójcik, co było ostatnią akcją w derbach Wrocławia.

Okazja do rehabilitacji będzie w najbliższą środę 14 stycznia, kiedy to podopieczni Simundzy zmierzą się z ekipą prowadzoną przez Hetela.


Śląsk Wrocław – Ślęza Wrocław 2:2 (0:1)

Niewiarowski 63', Ciućka 69' – Chmielewski 34', Wójcik (k.) 90'+1'

Śląsk Wrocław: I połowa: Szromnik – Rosiak, Szota (K), Dijaković, Krygowski – Yriarte, Wołczek, Niewiarowski, Samiec-Talar, Klimek – Warchoł;

II połowa: Głogowski – Macenko, Muszyński, Malec, K. Kurowski – Sokołowski, Jezierski, Szarabura, Ciućka, Marjanac – Niewiarowski (68' Wołczek)

Ślęza Wrocław: Kozioł – Afonso, Zawadzki, Bieńkowski, Toboła, Jakóbczyk, Bohdanowicz, Mamis, Chmielewski, Korba, Kifert

Żółta kartka: Ciućka 87'

Sędzia: Jakub Kwinto (Wrocław)

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.