Śląsk Wrocław - Robin Hood ekstraklasy
fot.: Paweł Kot
Po dwóch pierwszych meczach zauważyć możemy, że nie zmieniła się trwająca w tym sezonie tradycja - Śląsk zdobywa punkty na drużynach z górnej części stawki, traci natomiast z dołem ligowej tabeli. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Śląsk Wrocław w sezonie 2022/23 jest niczym Robin Hood. Z jednej strony kibiców cieszy zdobywanie punktów lub eliminowanie z pucharu mocniejszych rywali, z drugiej porażki z drużynami z dołu tabeli przywracają wspomnienia z końcówki zeszłego sezonu, w której zespół prowadzony przez Piotra Tworka utrzymał się tylko i wyłącznie dzięki temu, że jeszcze gorzej w tabeli punktowała Wisła Kraków. My jednak mamy nadzieję, że w tym roku Śląsk nie będzie musiał liczyć na rywali i samemu pewnie utrzyma się w lidze. Jak do tej pory Śląsk punktował z drużynami z góry i dołu tabeli?
Mecze Śląska z drużynami TOP 8:
Śląsk Wrocław - Raków Częstochowa 1:4 (0:1)
Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 0:0
Lech Poznań - Śląsk Wrocław 0:1 (0:1)
Śląsk Wrocław - Widzew Łódź 0:0
Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 2:1 (1:1)
Pogoń Szczecin - Śląsk Wrocław 0:2 (0:0)
Śląsk Wrocław - Cracovia 1:1 (1:1)
Wisła Płock - Śląsk Wrocław 1:2 (0:0)
Stal Mielec - Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)
Bilans: 4 Z; 3 R; 2 P; 15/27 możliwych do zdobycia punktów
Mecze Śląska z drużynami 9-18:
Radomiak Radom - Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)
Śląsk Wrocław - Warta Poznań 0:2 (0:1)
Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 2:1 (0:1)
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 4:1 (2:0)
Śląsk Wrocław - Jagiellonia 2:2 (1:1)
Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław 0:0
Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin 0:3 (0:1)
Piast Gliwice - Śląsk Wrocław 1:1 (1:1)
Korona Kielce - Śląsk Wrocław 3:1 (2:0)
Miedź Legnica - Śląsk Wrocław 1:0 (1:0)
Bilans: 2 Z; 3 R; 5 P; 9/30 możliwych do zdobycia punktów
FAWORYT NAM NIESTRASZNY
Jak można łatwo zauważyć, Śląsk nie ma w tym sezonie problemów z faworytami (nie licząc Rakowa). Mistrz Polski na wyjeździe? Trzy punkty nasze. Wisła Płock z serią meczów bez porażki u siebie? To nie problem dla zespołu prowadzonego przez Ivana Djurdjevicia. Ponad 60% zdobytych punktów po 19. kolejce to zasługa przeciwstawienia się groźniejszym na papierze rywalom. To, że Śląsk sobie z takimi zespołami radzi, wynika z tego, że Wojskowi nie starają się grać otwartej piłki, tylko spokojnie czekają na swoje okazje, np. z kontrataków. Przykładów tego typu meczów jest wiele: oba spotkania z Pogonią, mecz w Poznaniu czy pojedynek z Legią. Śląsk w tych meczach punkty zdobył, nie tylko dzięki dobremu ustawieniu, ale głównie walką, determinacją i nieodstawianiem nóg. Zupełnie odwrotnie ma to się, gdy spojrzymy na drugą statystykę.
BÓL, CIERPIENIE I STRATA CENNYCH PUNKTÓW
Każdy kibic Śląska doskonale zdaje sobie sprawę, jak wyglądają mecze WKS-u z drużynami z miejsc 9. - 18. Ostatnie derby z Zagłębiem, mecz w Mielcu, Radomiu czy Legnicy. Po tych spektaklach nie jeden fan Dumy Dolnego Śląska zadał sobie pytanie o sens kibicowania. Niestety, Śląskowi ciężko się gra z rywalem, który nie chcą atakować i dominować przez większość spotkania. Taką sytuację mogliśmy oglądać wielokrotnie, ostatnio z Zagłębiem, ale również w Mielcu czy w pojedynku z Wartą.
- Szykowaliśmy się na trudny mecz, na to że trzeba będzie głębiej bronić i taki był plan. Defensywa ustawiona nisko, a atak pozycyjny tylko w konkretnych, wyznaczonych momentach
- powiedział po meczu Śląsk - Warta asystent trenera gości Arkadiusz Szczerbowski.
ROBINIE, JUŻ WYSTARCZY!
Już w sobotę do Wrocławia przyjedzie Korona Kielce, przedostatnia drużyna w tabeli. Możemy się spodziewać, że Korona nie będzie w tym meczu stroną dominującą. Pytanie, jak na postawione przez Koroniarzy warunki odpowiedzą Trójkolorowi? Czy przed meczem możemy spodziewać się takiego samego widowiska, jakie miały już miejsce w tym sezonie? Kluczowe będzie to, czy Śląsk pierwszy straci bramkę, tak jak to miało miejsce w poprzednich meczach z niżej notowanymi rywalami. Jeśli tak się stanie, o punkty może być ciężko, natomiast jeśli to zielono-biało-czerwoni pierwsi trafią do siatki rywala, to Korona będzie musiała wyjść wyżej, co stworzy szansę na kontrataki, z których wrocławianie strzelali w tym sezonie już ważne gole.