Śląsk żąda powtórzenia meczu!
fot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław skorzystał z oficjalnej drogi i wysłał do UEFA wniosek o powtórzenie rewanżowego meczu z FC Sankt Gallen! Spotkanie III rundy kwalifikacji do Ligi Konferencji zakończyło się wynikiem 3:2 dla WKS-u, taki wynik dał awans Szwajcarom, którzy decydujące trafienie zaliczyli w 17 minucie doliczonego czasu gry. Pojedynek obfitował w kontrowersje sędziowskie.
Nieuznany gol Sebastiana Musiolika, druga żółta kartka dla Aleksa Petkowa, brak zastosowania korzyści w dogodnej sytuacji Petra Schwarza, rzut karny za zagranie ręką Nahuela i po chwili czerwona kartka dla niego, powtórzony rzut karny, nieodgwizdany rzut karny na Arnau Ortizie i druga żółta kartka dla niego. Chorwacki arbiter Duje Strukan zapewnił we Wrocławiu show, którego na Tarczyński Arenie nie było.
Nie wszystkie opisane sytuacje według ekspertów były błędami, ale z pewnością kontrowersjami. Najbardziej absurdalną decyzją było niepodyktowanie jedenastki za faul na Ortizie, przez co Hiszpan wyleciał z boiska. W obliczu czwartkowych wydarzeń, Śląsk postanowił stanowczo zareagować.
- Nasze odwołanie zostało wysłane do UEFA. Wylistowaliśmy wszystkie kontrowersyjne decyzje sędziego, które naszym zdaniem wpłynęły negatywnie na jego przebieg i eskalowało złą atmosferę na całym stadionie. Walczymy o dobre imię Śląska i polskich drużyn w Europie. Nie możemy być tak traktowani. Chcemy ten mecz rozstrzygnąć sportowo - tego domagamy się od UEFA
- napisał na portalu X prezes Śląska Patryk Załęczny.
Głos w tej sprawie zabrał także David Balda:
- Na spokojnie obejrzałem cały mecz i wszystkie sytuacje. Wysłaliśmy do UEFA protest z opisem sytuacji i żądamy powtórzenia meczu. Błąd jest ludzki i każdy może go popełnić, ale reakcja i zasady fair play są kluczowe. Kropka
- uważa dyrektor sportowy WKS-u.
Szanse na powtórzenie rewanżowego spotkania z FC Sankt Gallen są praktycznie zerowe, ale ważne, że Śląsk oficjalną drogą skarży się na pracę chorwackiego sędziego, który - zdaniem klubu - powinien ponieść konsekwencje swojej postawy i błędnych - według Śląska - decyzji.
- Powinniśmy złożyć protest po to, żeby było bardzo głośno o tym spotkaniu i nawet żeby eliminować tego typu interwencje arbitrów, tego typu ludzi z prowadzenia takich spotkań. Skoro nas się rozlicza za wynik, tak samo powinno się rozliczać arbitrów, którzy przyjeżdżają na to spotkanie. I ten protest powinniśmy złożyć, chociaż ja wiem, jaki będzie werdykt
- powiedział Jacek Magiera na konferencji prasowej po meczu.
Dodatkowe światło na ten temat rzucił sędziowski ekspert Adam Lyczmański, który w rozmowie z Radiem Wrocław tak odniósł się do tej sytuacji:
- Mecz na pewno nie będzie powtórzony. Absolutnie nie wierzę w to. Nie ma tutaj co liczyć na weryfikację wyniku. Natomiast zapewne dla czystości własnego sumienia i własnej potrzeby ten protest będzie złożony i dobrze. Ja akurat w tego typu sytuacjach jestem za. Trenerów, zawodników, działaczy, rozlicza się z wyników, a tutaj jakimiś takimi nieporadnymi, dziwnymi sytuacjami, decyzjami, ten sędzia powiedzmy skrzywdził drużynę Śląska Wrocław. Co za tym idzie ludzi, którzy pracują na ten wynik kibiców. Ja jestem za, natomiast od razu to trzeba tutaj powiedzieć wprost, że na pewno wynik nie będzie zweryfikowany, a mecz nie będzie powtórzony.
Śląskowi przeszedł koło nosa awans i spore pieniądze od UEFA - wrocławianie dzięki grze w IV rundzie Ligi Konferencji mogliby liczyć nawet na kilkaset tysięcy euro.
Kolejny spotkanie WKS rozegra już w niedzielę o 14:45 przeciwko Koronie Kielce. Spotkanie odbędzie się na Tarczyński Arenie.
