Starania bez konkretów - debiut Nahuela Leivy
fot.: Rafał Sawicki
W 58. minucie meczu przeciwko Pogoni Szczecin na boisku po raz pierwszy w barwach Śląska pojawił się Nahuel Leiva. Hiszpan był na oczach całego stadionu nie bez powodu – w końcu ma na swoim koncie ponad 40 występów w La Liga, młodzieżowe mistrzostwo Europy oraz wróżono mu świetną karierę. Jak hiszpańsko-argentyński zawodnik poradził sobie w debiucie? Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu!
W wieku 14 lat trenował z pierwszą drużyną Villarrealu, w wieku 18 lat złapał swoje pierwsze minuty w słynnej La Lidze, a rok później świętował mistrzostwo Europy z Hiszpanią U-19 (zdobył decydującą bramkę w finale przeciwko Rosji). Wielu piłkarzy w tym wieku dopiero rozpoczyna swoją przygodę z seniorską piłką, a on już osiągał wielkie rzeczy.
TALENT Z ROSARIO
Nahuel Leiva wywodzi się z Rosario – argentyńskiego miasta, które stworzyło między innymi Leo Messiego czy Angela Di Marię. W wieku 12 lat opuścił Argentynę i przeniósł się do szkółki Villarrealu. Talentu mu nie brakowało, ceniono go za zwinność i drybling, a hiszpańska federacja wylała ogrom potu, aby Nahuel dostał hiszpańskie obywatelstwo i wybrał ich reprezentację. Dla pierwszej drużyny Żółtej Łodzi Podwodnej rozegrał 38 meczów, zdobywając trzy bramki i trzy razy asystował. Ale przypomnijmy – on wciąż nie miał 20 lat! Skrzydłowy następnie występował dla Realu Betis, Olympiakosu, Deportivo, Realu Oviedo, CD Tenerife, a także udało mu się zagrać w drugiej drużynie FC Barcelony. Zazwyczaj nie były to udane pobyty, zwłaszcza w Pireusie (11 meczów, 1 bramka, 1 asysta). Spośród tych zespołów najlepszy okres niewątpliwie zaliczył w Realu Oviedo, gdzie w 39 spotkaniach strzelił sześć goli oraz pięciokrotnie asystował. Na drodze rozwoju stanęła spora przeszkoda.
POWAŻNA KONTUZJA I DŁUGA ABSENCJA
W połowie 2021 roku Nahuel wrócił z udanego wypożyczenia w Realu Oviedo do CD Tenerife. Po dobrym sezonie 20/21 liczył na regularną grę dla klubu z Wysp Kanaryjskich i walkę o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Hiszpanii. Na nieszczęście zerwał więzadła krzyżowe w kolanie, co pozbawiło go niemal całego sezonu. Do kadry meczowej wrócił pod koniec lutego tego roku, jednak był całkowicie bez formy. Od powrotu zagrał w czterech spotkaniach, ani razu nie rozpoczynając w wyjściowym składzie i teraz można już tylko gdybać, czy miałby szansę rozegrać cały sezon dla CD Tenerife. Nahuel niewątpliwie chce wrócić do swojej formy sprzed lat, a transfer do Śląska ma mu w tym pomóc. 25-latek jak na razie jest powoli wdrażany do WKS-u, ale zdążył już zadebiutować w jego nowym klubie. Jak poradził sobie w pierwszym meczu?
DEBIUT Z POGONIĄ
Hiszpan zadebiutował podczas ostatniego meczu Śląska z Pogonią Szczecin, gdy 58. minucie spotkania, czyli krótko po drugiej bramce dla wrocławian, zastąpił Piotra Samca-Talara. Przez pierwsze minuty biegał na prawej flance boiska, lecz gdy w miejsce Dennisa Jastrzembskiego pojawił się Martin Konczkowski, Nahuel zmienił stronę i już do końca meczu grał na lewym skrzydle. U wychowanka Villarreal widać brak zgrania z drużyną, ale trzeba przyznać, że był zdeterminowany. Pokazywał się do zagrań, podłączał do akcji oraz wracał, by pomóc w defensywie. Nawet w 80. minucie doszedł do sytuacji bramkowej, kiedy po rajdzie Caye Quintana wystawił mu piłkę kilka metrów przed bramką, jednak Matias Nahuel przestrzelił. Mimo, że zmarnował setkę, to debiut może zaliczyć do udanych.
STEP BY STEP
Zawodnik jest oczywiście dopiero wdrażany do Śląska, więc nie można oczekiwać, że z marszu stanie się gwiazdą drużyny, a nawet ligi. Potencjał na to jest, ale nie zapominajmy, że Nahuel jest po ciężkiej kontuzji. Jeśli sztab szkoleniowy odpowiednio go wprowadzi do drużyny to Śląsk może mieć z niego duży pożytek, zwłaszcza że wrocławski klub potrzebuje skrzydłowych, gdyż konkurencja na tej pozycji nie jest duża. Hiszpan oprócz gry na skrzydle może grać jako ofensywny pomocnik lub napastnik. Śląsk wzmocnił się zawodnikiem o dobrym CV, ale potrzeba cierpliwości oraz rozsądnego planu wdrażania. Wszystko zależy od pionu trenerskiego, a także od samego piłkarza, który musi pokazać, że zależy mu na powrocie na wysoki poziom.
Nahuel jest zdrowy i normalnie trenuje z drużyną, a najbliższa okazja do gry nadarzy się w najbliższy poniedziałek, kiedy Śląsk zagra w Kielcach z beniaminkiem ekstraklasy – Koroną. A Wy jak oceniacie debiut Nahuela Leivy w barwach Śląska? Czy WKS będzie miał pożytek z byłego zawodnika takich klubów jak Villarreal czy FC Barcelona? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!
