Start - Śląsk 0:7. Show Yeboaha (RELACJA)
fot.: Paweł Kot
Hat-trick Johna Yeboaha, wielu kibiców na trybunach i ożywiony doping przez pełne 90 minut - sparing Startu ze Śląskiem był okazją do lokalnego sportowego święta. Śląsk wygrał 7:0 (4:0), a show do przerwy dał duet Yeboah-Exposito.
Sparingowy mecz ze Startem Namysłów został zorganizowany w ramach obchodów 70-lecia partnerskiego klubu Akademii Śląska Wrocław. Zespół z opolskiej klasy okręgowej jubileusz obchodził de facto przed zimą 2022 roku, ale w 25 marca 2023 roku ważnym elementem świętowania był przyjazd wrocławskiej ekipy. W wyjściowym składzie WKS-u pierwszoplanowi zawodnicy – Olsen, Yeboah i Exposito. Była to więc okazja do lokalnego sportowego i kibicowskiego święta – sporo kibiców pojawiło się na stadionie w Namysłowie i prowadzili ożywiony doping przez 90 minut.
YEBOAH NIE BIERZE JEŃCÓW
Pierwszą bramkową okazję Śląsk stworzył w 6. minucie. Erik Exposito odebrał piłkę Ptakowi i odegrał do Patricka Olsena, który z krawędzi pola karnego uderzył tuż obok lewego słupka. Trzy minuty później Exposito otworzył wynik spotkania. Hiszpan po faulu na Olsenie ustawił piłkę na 18-20 metrze i precyzyjnym uderzeniem lewą nogą pokonał Dominika Kokotta.
Od tego momentu drużyna Ivana Djurdjevicia zaczęła raz za razem zagrażać bramce Startu Namysłów. John Yeboah po prostopadłym zagraniu od Exposito minął bramkarza, ale asystent podniósł chorągiewkę. Chwilę później wrocławianie przypilnowali linii spalonego i hiszpański napastnik powtórzył wyczyn Niemca, ale obił lewy słupek bramki. Źle zachował się asekurujący zespół stoper Startu. Obramowanie uratowało Kokotta także po rzucie rożnym, golkiper instynktownie wybił piłkę zza linii bramkowej.
Trzeba przyznać, że gospodarze próbowali rozgrywać piłkę, nie ratowali się wyłącznie dalekim zagraniem. Brakowało im jednak umiejętności, by przez dłuższy czas nacieszyć się posiadaniem, nie mówiąc o podejściu pod pole karne Śląska. Oczywiście różnica klas była widoczna. Mimo wszystko gospodarze dawali z siebie wszystko próbowali cieszyć się grą, małymi sukcesami i pojedynkami z piłkarzami z ekstraklasy.
Exposito i Yeboah grali pierwsze skrzypce w każdym ataku Śląska, także tym z 33. minuty. Hiszpan ustawił się na lewym skrzydle, gdzie przyjął piłkę od Mateusza Młynarczyka. Zamarkował zejście do środka, a ruszył do linii końcowej i mocno, dośrodkował na głowę Yeboaha, który podwyższył prowadzenie.
W 37. minucie Śląsk prowadził już 3:0. Fantastyczną akcją indywidualną popisał się Yeboah, który zaczął akcję tuż przy linii bocznej, minął kilku rywali i uderzył na bramkę. Piłka po drodze odbiła się jeszcze od jednego z defensorów Startu. Niemiecki skrzydłowy nie zamierzał w tym meczu zwalniać tempa. W końcówce doliczonego czasu gry zagrał na ścianę z Olsenem i z pierwszej piłki uderzył mocno obok interweniującego Kokotta i ustalił wynik do przerwy na 4:0.
KIEPSKI DZIEŃ SAMCA-TALARA
Drugą połowę Śląsk rozpoczął w zmienionym składzie. Na boisku od początku drugiej połowy pojawili się: Konczkowski, Verdasca, Muszyński, Wypart, Jastrzemsbki, Schwarz, Szwedzik, Łyszczarz i Samiec-Talar. Podczas meczu miały miejsce hokejowe zmiany i swoją szansę otrzymał też prawdopodobnie Victor Garcia.
W 50. minucie Piotr Samiec-Talar zmarnował rzut karny podyktowany po zagraniu piłki ręką przez jednego z obrońców Startu. Ofensywny piłkarz Śląska uderzył w sam środek bramki, w której Kokotta zastąpił Maciej Poziomek. Chwilę później i tak zrobiło się 4:0. Po rzucie rożnym w polu karnym Startu powstało spore zamieszanie, gospodarze nie potrafili bezpiecznie wyekspediować piłki z własnego pola karnego. Jeden z piłkarzy Śląska odzyskał piłkę, jego strzał został zablokowany, ale po poprawce Patryka Szwedzika piłka znalazła się w siatce.
Kolejną bramkową akcję Śląska napędził w 61. minucie Dennis Jastrzembski. Po jego dośrodkowaniu zawodnicy Śląska wyłuskali piłkę i celnym strzałem wprost do siatki akcję zakończył Petr Schwarz.
Wynik powinien podwyższyć Samiec – Talar, ale ten nie miał w Namysłowie dobrego dnia. W sytuacji sam na sam obił poprzeczkę. Popularny „Samcu” w końcu się przełamał. W 80. minucie ponownie podszedł do piłki ustawionej na 11. metrze i tym razem pewnie strzelił w prawy dolny róg. Wprowadzony w drugiej połowie golkiper Startu jeszcze raz zatrzymał Samca-Talara, a także odbił dobitkę Jastrzębskiego, popisując się w jednej akcji dwoma świetnymi paradami. Ostatnią dobrą okazję po efektownej piętce Samca-Talara zmarnował Schwarz, przenosząc piłkę nad poprzeczką.
Wynik już się nie zmienił, ale Start miał okazję na honorowego gola w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Napastnik zespołu z Namysłowa stanął oko w oko z Burtą. Ten wykazał się czujnością, mimo że w całym meczu nie miał wiele pracy.
Start Namysłów – Śląsk Wrocław 0:7 (0:4)
Exposito 9’, Yeboah 33’, 37’, 45’+2, Szwedzik 52’, Schwarz 61’, Samiec-Talar 80’
Start Namysłów: Kokott - Czuczwara, Czech, Ptak, Dumański, Tomaszewski, Szpak, Smolarczyk, Barański, Raduchowski, Namyślak
Śląsk Wrocław: (I połowa): Burta - Caliński, Poprawa, Gerstenstein, Janasik, Olsen, Młynarczyk, Krocz, Bargiel, Yeboah, Exposito.
(II połowa): Burta - Caliński, Wypart, Verdasca, Konczkowski, Muszyński, Schwarz, Jastrzembski, Szwedzik, Łyszczarz, Samiec-Talar
