Statystyki nie kłamią: Cracovia
fot.: Paweł Kot
Już w najbliższą niedzielę 5 marca Śląsk Wrocław będzie miał szansę na zmazanie plamy z katastrofalnego występu w Pucharze Polski przeciwko KKS-owi Kalisz (0:3). Wrocławianie udadzą się do Krakowa, by przy Kałuży sforsować jedną z najsolidniejszych defensyw całej ekstraklasy. Trener Ivan Djurdjević zmierzy się ze szkoleniowcem, pod wodzą którego zdobywał mistrzostwo Polski w barwach Lecha.
Cracovia jest niemal lustrzanym odbiciem Śląska jeśli chodzi o wyniki osiągane ze słabszymi rywalami. Podopieczni Jacka Zielińskiego w tym sezonie potrafili pokonać po 3:0 obecnego lidera i wicelidera ligowej tabeli, czyli Raków Częstochowa i Legię Warszawa, by w ostatnich tygodniach potykać się w starciach z potentatami do spadku (1:2 z Koroną Kielce i Piastem Gliwice). Z resztą, forma Pasów jest na tyle falująca, że więcej niż dwa spotkania z rzędu wygrali oni jeszcze na początku sezonu, gdy zanotowali trzy zwycięstwa na inaugurację rozgrywek i walczyli z rewelacyjną wtedy Wisłą Płock o fotel lidera.
MYSZ SIĘ NIE PRZEŚLIZGNIE
Pomimo drobnych zawirowań, klub z pasiastej części dawnej stolicy Polski dzięki wspomnianym już zwycięstwom z faworytami, ciągle pozostaje w walce o europejskie puchary, które przewijały się wśród słów prezesa Janusza Filipiaka jako cel na obecne rozgrywki. Będąca na szóstym miejscu Cracovia podgryza ciągle będących wyżej rywali, a warto dodać, że przecież przy ewentualnym triumfie w Pucharze Polski Rakowa lub Legii, lato w Europie da także czwarta pozycja w lidze. Wśród drużyn z TOP 6 krakowianie mają jednak najwięcej porażek (osiem) i najmniej wygranych (dziewięć). Największą siłą Pasów jest jednak rzadko przeciekająca defensywa, która w 22 dotychczasowych meczach straciła zaledwie 19 goli. To tylko pięć trafień zainkasowanych więcej od najlepszego w tej statystyce lidera z Częstochowy.
WSPOMNIENIE PIĘKNEGO LATA
Podobnie jest z resztą przy Kałuży, gdzie Cracovia w tym sezonie traci nieco ponad pół bramki na mecz (ogólnie: sześć straconych goli), a lepszy znowu w tej statystyce okazuje się zespół Marka Papszuna, który pod Jasną Górą pozwolił przeciwnikowi na zaledwie pięć zdobytych bramek. Ostatnia wizyta Śląska na obiekcie niedzielnego przeciwnika miała miejsce pierwszego dnia sierpnia zeszłego roku, gdy Śląsk był dobrze zorganizowaną i groźną drużyną, grającą w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy. Wrocławianie zwyciężyli 2:1 po nerwowej końcówce, w której gola zdobył niegrający już w Krakowie Pelle van Amersfoort, a na dodatek kończyli spotkanie w dziewiątkę po czerwonych kartkach dla Petra Schwarza i Marka Tamasa.
Co ciekawe, Cracovia nie ma w tym momencie jednego lidera jak wspomniany już Holender, a jej gole rozkładają się na kilku zawodników. Dość powiedzieć, że w siedmiu ostatnich meczach bramki zdobywali różni zawodnicy, począwszy od Mateja Rodina, który odszedł w zimowym oknie transferowym, kończąc na nowym nabytku Arttu Hoskonenie, zmniejszającym rozmiary porażki tydzień temu w Gliwicach (1:2). Dodatkowego smaczku niedzielnej rywalizacji dodaje także fakt, że naprzeciw siebie staną mistrz i uczeń. Ivan Djurdjević jako zawodnik Lecha zdobywał mistrzostwo Polski w 2010 roku, a trenerem Kolejorza był obecny opiekun Pasów, Jacek Zieliński. Czy adept tym razem oszuka swojego guru?
Mecz 23. kolejki ekstraklasy pomiędzy Cracovią a Śląskiem Wrocław już w niedzielę 5 marca o godzinie 17:30.