Statystyki nie kłamią: Stal Mielec
fot.: Paweł Kot
Choć niewiele brakowało, żebyśmy mogli mówić o serii zwycięstw, Śląskowi Wrocław w ostatnich meczach przeciwko Stali Mielec i tak wiodło się całkiem nieźle. W sobotę podopieczni Ivana Djurdjevicia poszukają rehabilitacji po laniu z wicemistrzem Polski.
Śląsk Wrocław nie przegrał żadnego z czterech meczów przeciwko Stali Mielec od jej powrotu do ekstraklasy w sezonie 2020/2021, warto jednak pamiętać, że na wyciągnięcie ręki była seria trzech kolejnych wygranych. Po 0:0 przy Solskiego z początku ubiegłego roku, wrocławianie w meczach ze Stalą notowali kolejno remis 1:1, wygraną 2:1 i kolejny podział punktów w takim samym stosunku. W obu przypadkach komplety punktów uciekały im po bramkach w doliczonym czasie gry, miały również zupełnie inne znaczenie, bo wiosną 2021 we Wrocławiu pozwoliły przypieczętować awans do europejskich pucharów, a dwanaście miesięcy później w Mielcu utrzymanie w ekstraklasie. Z ostatniego zwycięstwa nad Śląskiem Stal cieszyła się jeszcze w poprzednim wieku, kiedy 17 października 1992 wygrała na wyjeździe 2:0. To oznacza, że dwukrotny mistrz Polski nie pokonał zielono-biało-czerwonych w żadnej z siedmiu ostatnich prób.
SKROMNIE W OFENSYWIE
Wrocławianie do Mielca jadą po dotkliwej porażce 1:4 z Rakowem Częstochowa w ekstraklasie, ale również z wyczekiwanym awansem do 1/16 finału Pucharu Polski dzięki wyjazdowej wygranej 4:0 z Ruchem Wysokie Mazowieckie. Ogranie czwartoligowca oznacza, że Śląsk przebrnął pierwszą rundę PP po raz pierwszy od czterech lat, a jego ligowe statystyki z ostatnich miesięcy wskazują, że również o rehabilitację po laniu z wicemistrzem Polski nie powinno być trudno. Wrocławianie w 2022 roku w ekstraklasie jeszcze ani razu nie zanotowali dwóch zwycięstw albo dwóch porażek z rzędu, a seryjnie, szczególnie w trakcie króciutkiej kadencji Piotra Tworka, powtarzały się tylko remisy. W ostatnim czasie w jego meczach wyjazdowych stałym punktem programu jest też skromny dorobek ofensywy – w pięciu z sześciu ostatnich ligowych spotkań poza Wrocławiem Śląsk zdobywał dokładnie po jednej bramce.
ODBICIE PO LIDZE
Stal Mielec będzie kolejnym rywalem w tym sezonie (po Lechu i Rakowie w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy), który do gry przeciwko zespołowi Djurdjevicia przystąpi po dłuższym niż dziewięćdziesiąt minut meczu w środku tygodnia. Podopieczni trenera Adama Majewskiego w środę awans do 1/16 finału Pucharu Polski zapewnili sobie dopiero po konkursie rzutów karnych na stadionie pierwszoligowego ŁKS (po dogrywce było 2:2), a taki wynik to dla nich miłe odbicie po nieudanych występach w ekstraklasie. Stal świetnie rozpoczęła sezon pokonując mistrza Polski przy Bułgarskiej (2:0), jednak w ostatnich ligowych meczach przegrywała 0:4 w Gliwicach oraz 0:1 z Legią. Mielczanie to jedyny zespół w stawce, który strzelił i stracił już dwucyfrową liczbę goli (po dziesięć) – w ofensywie lepsze od nich są jedynie Raków, Pogoń oraz Wisła, zaś w defensywie gorsze tylko Miedź, a także Lechia.